"Dostałem wezwanie na policję"
Duklanowski miał osobiście uczestniczyć w posiedzeniu zespołu w Sejmie. Nie pojawił się jednak w Warszawie, ponieważ otrzymał wezwanie na policję.
Miałem dziś przyjechać do Sejmu, jednak dostałem wezwanie na policję. Po raz pierwszy miałem tam możliwość zapoznania się z aktami śledztwa prowadzonego przeciwko mnie
– powiedział.
Postępowanie dotyczy podejrzenia rzekomego przywłaszczenia sprzętu należącego do Radia Szczecin. Chodzi między innymi o laptop, telefon komórkowy, dwa kable, a nawet używaną gąbkę mikrofonową.
Dziennikarz zwrócił uwagę, że część rzeczy objętych zawiadomieniem odnaleziono w siedzibie radia już po wszczęciu postępowania.
Dzisiaj dowiedziałem się, że sprawa dotyczy również dwóch kabelków, a także używanej gąbki radiowej, która - co ciekawe - odnalazła się już po wszczęciu śledztwa
– mówił.
Na sprzęcie znajdowały się dane informatorów
Duklanowski przyznał, że nie zwrócił urządzeń natychmiast po odejściu z Radia Szczecin. Jak tłumaczył, znajdowały się na nich materiały objęte tajemnicą dziennikarską oraz dane osób przekazujących mu informacje.
Na tym sprzęcie miałem dane wrażliwe: informacje dotyczące moich źródeł, ich dane osobowe, wiadomości SMS oraz korespondencję mailową. Nie chciałem tego oddać ze względu na obowiązującą mnie tajemnicę dziennikarską
powiedział.
Materiały miały być również potrzebne dziennikarzowi w związku z trwającymi wówczas postępowaniami sądowymi, w tym sprawami dotyczącymi publikacji o Stanisławie Gawłowskim.
Duklanowski przekazał, że zabezpieczył znajdujące się na urządzeniach dane, a następnie zwrócił sprzęt.
Umorzone śledztwo ponownie podjęte
Postępowanie zostało początkowo umorzone w 2025 roku. Następnie, po złożeniu zażalenia, śledczy ponownie zajęli się sprawą.
Według Duklanowskiego zawiadomienie dotyczące sprzętu złożył mec. Rafał Wiechecki, który po zmianie władz w Radiu Szczecin otrzymał zlecenie na obsługę prawną rozgłośni. Prawnik reprezentuje również Stanisława Gawłowskiego.
Mecenas Wiechecki zaskarżył decyzję prokuratury o umorzeniu postępowania i doprowadził do jego ponownego podjęcia. Stało się tak mimo że w sprawie nie pojawiły się żadne nowe okoliczności ani dowody
przekonywał Duklanowski.
Dziennikarz stwierdził, że prokuratorzy i policjanci zostali zmuszeni do kontynuowania postępowania, chociaż od czasu umorzenia sprawy nic się nie zmieniło.
"Wiechecki tobie nie odpuści"
Duklanowski powiązał postępowanie ze swoją wieloletnią pracą dotyczącą afery melioracyjnej i działalności Stanisława Gawłowskiego. Przypomniał wpis opublikowany przez senatora na platformie X.
Stanisław Gawłowski napisał do mnie: "Hej, Duklanowski, po co zaczepiałeś przyzwoitych ludzi? Jesteś zwykłym oszustem. Mecenas Rafał Wiechecki tobie nie odpuści"
– cytował.
Jego zdaniem słowa te pokazują, że obecne działania mają charakter osobistego i politycznego odwetu.
Nie mam żadnych wątpliwości, jaki jest polityczny kontekst tej sprawy. Rzeczywiście opisywałem działalność wielu polityków Platformy Obywatelskiej i z tego powodu wytoczono mi liczne procesy
powiedział.
Stanisław Gawłowski został w lipcu 2025 roku nieprawomocnie skazany przez Sąd Okręgowy w Szczecinie na pięć lat więzienia, 180 tys. zł grzywny oraz dziesięcioletni zakaz zajmowania kierowniczych stanowisk publicznych. Wyrok dotyczył między innymi przestępstw korupcyjnych związanych z aferą melioracyjną. Polityk odwołał się od orzeczenia.
Duklanowski przez wiele lat opisywał sprawę i ujawniał informacje dotyczące nieprawidłowości przy przetargach melioracyjnych.
"Chodzi o efekt mrożący"
Dziennikarz ocenił, że postępowanie dotyczące sprzętu Radia Szczecin jest elementem szerszych działań wymierzonych w niego oraz innych przedstawicieli mediów podejmujących tematy niewygodne dla koalicji 13 grudnia.
Oni tak naprawdę chcą po pierwsze się na mnie zemścić, a po drugie doprowadzić do tego, żebym nigdy więcej nie zajmował się tymi sprawami
- mówił.
Przypomniał także o prawomocnym wyroku w procesie wytoczonym mu przez byłego marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego. Sprawa dotyczyła publikacji Duklanowskiego o relacjach pacjentów i ich rodzin, którzy twierdzili, że w szpitalu Szczecin-Zdunowo wręczali łapówki.
Dziennikarz został skazany na grzywnę w wysokości 12 tys. zł oraz zapłatę 8 tys. zł nawiązki. W maju zwrócił się do prezydenta Karola Nawrockiego z prośbą o ułaskawienie, określając wyrok jako niesprawiedliwy i mający charakter politycznej represji.
Po raz kolejny pojawia się ten sam wspólny mianownik: Roman Giertych i jego współpracownicy. Coraz mniej mnie to zaskakuje. Chodzi o wywołanie efektu mrożącego, zastraszenie dziennikarzy i zniechęcenie ich do podejmowania tematów niewygodnych dla obecnej władzy
- podsumował Duklanowski.