Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Media

Duklanowski: Zwracam się do prezydenta Nawrockiego o ułaskawienie od skandalicznego wyroku

Wyrok skazujący mnie za ujawnienie korupcji Tomasza Grodzkiego ma charakter represji karnych i politycznych. Jest skandaliczny, niesprawiedliwy i zakłamujący prawdę. Jest także rażąco sprzeczny z orzeczeniem uniewinniającym redaktora Tomasza Sakiewicza od zarzutu zniesławienia, który na podstawie moich publikacji nazwał Grodzkiego „zwykłym łapówkarzem”. Dlatego zwracam się do prezydenta RP Karola Nawrockiego o ułaskawienie - pisze na łamach "Gazety Polskiej Codziennie" Tomasz Duklanowski.

Na przełomie 2019 i 2020 r. zgłosiło się do mnie kilkadziesiąt osób, które twierdziły, że ówczesny marszałek Senatu Tomasz Grodzki przyjmował łapówki w zamian za przeprowadzenie operacji w szpitalu Szczecin-Zdunowo, w którym był ordynatorem, a następnie dyrektorem.

Relacje tych osób – byłych pacjentów, a także ich rodzin – upubliczniłem na łamach „Gazety Polskiej”, a także w Radiu Szczecin. Te same osoby, złożyły zeznania potwierdzające przyjmowanie korzyści majątkowych przez Grodzkiego funkcjonariuszom Centralnego Biura Antykorupcyjnego, a także w Prokuraturze Regionalnej w Szczecinie. Śledztwo prokuratury potwierdziło moje ustalenia, że Tomasz Grodzki przez kilkanaście lat przyjmował łapówki od pacjentów. W konsekwencji śledczy skierowali wniosek o pociągnięcie do odpowiedzialności karnej Tomasza Grodzkiego, zamierzając przedstawić mu zarzuty korupcyjne.

Jednak przez kilkanaście miesięcy wniosek o uchylenie immunitetu był blokowany przed poddaniem pod głosowanie przez marszałka Senatu. Gdy wreszcie trafił na obrady plenarne, głosami senatorów z PO, PSL i postkomunistów z Nowej Lewicy został odrzucony. W ten sposób politycy z ugrupowań, które dziś tworzą koalicję 13 grudnia, uchronili Grodzkiego przed odpowiedzialności karną.

Od samego początku ujawnienia procederu korupcyjnego w szpitalu Szczecin-Zdunowo Tomasz Grodzki wszystkiemu zaprzeczał, a jednocześ­nie rozpoczął atak na mnie i innych dziennikarzy, którzy ujawniali prawdę na temat jego przeszłości. Już w styczniu 2020 r. złożył zawiadomienie o przestępstwie zamachu na konstytucyjny organ RP, którym jest marszałek Senatu (postępowanie zostało umorzone), a także prywatny akt oskarżenia przeciwko mnie, w którym zarzucił mi zniesławienie.

Nie obawiałem się tego procesu, bo historia przedstawiająca korupcyjną przeszłość Tomasz Grodzkiego była poparta serią bardzo dobrze udokumentowanych publikacji, poparta relacjami wielu świadków, które wzajemnie potwierdzały ten sam schemat przestępczej działalności. Co więcej, Prokuratura Regionalna w Szczecinie, mając znacznie większe możliwości śledcze niż ja jako dziennikarz, ustaliła, że proceder korupcyjny, w szpitalu Szczecin-Zdunowo prowadzony był za przyzwoleniem Tomasza Grodzkiego na masową skalę. 

Po analizie dokumentacji i wpłat na Fundację Pomocy Transplantologii, której założycielem był Grodzki, okazało się, że przez kilkanaście lat przyjęto od ponad 230 pacjentów łącznie ponad 2 mln zł w zamian za przyspieszenie operacji. W tej sprawie przedstawiono zarzuty 30 osobom, w tym trójce lekarzy działających w fundacji, a będących podwładnymi Grodzkiego. Proces w tej sprawie toczy się obecnie przed Sądem Okręgowym w Szczecinie.

W procesie, w którym Grodzki oskarżył mnie o zniesławienie, przedstawiłem ogromny materiał dowodowy potwierdzający, że dokonałem wszelkiej staranności, informując o korupcji Grodzkiego. Czyniłem to w interesie publicznym z przekonaniem, że ujawnianie skrywanej przez lata prawdy o polityku jest obowiązkiem dziennikarza. I że ta prawda obroni się w sądzie.

Myliłem się – sędzia Iwona Ramotowska z Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy skazała mnie i wydała skandalicznie niesprawiedliwy wyrok. Niesprawiedliwy dla mnie, ale także dla wielu pacjentów i ich rodzin, od których wyłudzano łapówki w publicznym szpitalu.

Wyrok ten jest także rażąco sprzeczny z orzeczeniem Sądu Rejonowego Warszawa-Wola, uniewinniającym Tomasza Sakiewicza od zarzutu zniesławienia, który odnosząc się do moich publikacji, nazwał Tomasza Grodzkiego „zwykłym łapówkarzem”. Podczas procesów, które wytoczył nam Grodzki, przedstawiliśmy niemal identyczny materiał dowodowy, ten sam stan faktyczny, te same publikacje prasowe, tych samych świadków...

W efekcie sąd uniewinnił Tomasza Sakiewicza, uznając, że nazwanie Grodzkiego „zwykłym łapówkarzem” jest w pełni uzasadnione. Mnie inny sąd skazał, mimo że moje materiały nie miały charakteru oceniającego, a jedynie zawierały relacje pacjentów i ich rodzin. Prowadzi to do sytuacji rażąco niespójnej z punktu widzenia elementarnego poczucia sprawiedliwości, a także podważa wiarygodność.

 

 

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE Media