Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Ceremonia pogrzebowa Żołnierzy Wyklętych w Kamesznicy. "Chłopcy wrócili do domów". ZOBACZ ZDJĘCIA

Henryka Gruszka jest najstarszą córką st. sierżanta Tadeusza Przewoźnika ps. „Kuba” i bratanicą kpt. Jana Przewoźnika ps. „Ryś” z grupy majora Henryka Flamego „Bartka”. -Mój wujek, był tym, który prowadził defiladę 3 maja 1946 r. w Wiśle. Kompanię przyjmował kpt. Flame. Zgrupowanie „Bartka” opanowało, wtedy Wisłę na 5 godzin, dało ludziom wolność – mówi Niezalezna.pl z dumą pani Henryka. Alicja Reinhardt-Flame, córka Henryka Flamego nie jest stanie opowiadać o tamtych wydarzeniach. Dzisiaj z udziałem prezydenta RP Karola Nawrockiego odbyła się uroczystość pogrzebowa, gdzie pochowano szczątki 58 żołnierzy zgrupowania NSZ w Kamesznicy, w gm. Milówka k. Żywca na największej nekropolii żołnierzy podziemia niepodległościowego w Polsce.

- Dla takich chwil, jak dziś pracowaliśmy - mówi Niezalezna.pl o uroczystości pogrzebowej żołnierzy „Bartka” w Kamesznicy prof. Krzysztof Szwagrzyk, zastępca prezesa IPN, organizatora dzisiejszej uroczystości. – Ci, którzy zostali odnalezieni w Starym Grodkowie i koło Malerzowic, żołnierzy trzeciej grupy zamordowanej w akcji „Lawina” wciąż poszukujemy, spoczęli na cmentarzu w Kamesznicy. Dziś chłopcy wrócili do domów. Stąd wyjechali z Milówki, Wisły, okolic Baraniej Góry i tu wrócili. Będą mieć swoje groby i pamięć, której nigdy mieli nie odzyskać.

Przypomnijmy, zgrupowanie Narodowych Sił Zbrojnych z grupy „Bartka” było największym na Podbeskidziu i Górnym Śląsku. Blisko 100 żołnierzy zostało podstępnie zamordowanych w akcji służb bezpieczeństwa o pseudonimie „Lawina”. Żołnierze w trzech transportach zostali wywiezieni i zamordowani w 1946 r. na Opolszczyźnie, mówiono im, że jadą by wstąpić do armii gen. Władysława Andersa. Sam kpt. Henryk Flame został zastrzelony przez milicjanta w Zabrzegu kilka miesięcy później.

9 pomników dla Żołnierzy Niezłomnych

Władysław Sanetra, ma 88 lat. Nie działał w NSZ, był wtedy dzieckiem, ale przyjaźnił się z niedawno zmarłym Władysławem Foksą ps. „Rodzynek”, który miał szczęście nie trafić do transportu, gdzie wymordowano jego kolegów. Pan Władysław Sanetra kultywuje pamięć o bohaterach, był inicjatorem powstania 9 pomników dla Żołnierzy Niezłomnych.

- Gdy odnaleziono szczątki, mojego brata Franciszka Talika, ps. „Miś” w Starym Grodkowie byłyśmy tam z siostrzenicą. Nieomal mogłyśmy ich dotknąć. To wielka ulga, że możemy pochować brata. W domu nigdy się nie mówiło, co się stało z Frankiem. Wiedzieliśmy, że zaginął na wojnie i nie wrócił. Mama miała nadzieję, do końca życia, że przeżył wojnę i wyjechał za granicę, że mu się udało. Modliła się za niego – mówi nam Maria Gawron, z d. Talik, która na dzisiejszą uroczystość przyjechała, m.in. z Krystyną Mikociak, siostrzenicą zmarłego. Obydwie panie mają cały segregator dokumentów i zdjęć rodzinnych i łzy w oczach.

Halina Słowik-Tyc, jest przewodniczącą Klubu „Gazety Polskiej” w Węgierskiej Górce, na uroczystość do Kamesznicy przyjechała z całą delegacją. Ona też jest spokrewniona z jednym z żołnierzy z grupy „Bartka” – Władysławem Szczotką ps. „Orlik”. On i dwóch żołnierzy Paweł Gorzałka i Jan Filary, pozostali na Podbeskidziu, byli tu, do niedawna ostatnimi z żyjących z grupy NSZ. Z okazji 75-lecia morderstw w akcji „Lawina” Klub zorganizował w listopadzie ub.r. dla rodzin, które straciły bliskich – specjalne spotkanie.

Maria Żółta z Węgierskiej Górki, jest bratanicą Stanisława Łajczaka, ps. „Wtorek” zamordowanego w Starym Grodkowie.
-Staszek miał wtedy 21 lat. To wszystko byli młodzi chłopcy. To bohaterowie. W rodzinie też się wierzyło, że Staszek jeszcze wróci do domu, że może jest w Argentynie – tłumaczy nam pani Maria. Na ostatnie pożegnanie przyszła dziś z całą rodziną, córką, synową, 2 siostrami i wnukami. Wszyscy byli w żałobie.

„By przywrócić Niezłomnym ich pamięć”

Ks. Władysław Nowobilski jest kapelanem rodzin żołnierzy NSZ. Sam stracił brata, który był księdzem i żołnierzem wyklętym. Przyjaźnił się też z poddowódcą grupy „Bartka” Antonim Biegunem ps. „Sztubak”. Dlatego poświęcił życie, by przywracać pamięć Żołnierzom Niezłomnym.

- Temu służy ten dzień – mówi o dzisiejszej uroczystości.

Córka Henryka Flamego „Bartka”, Alicja Reinhardt-Flame nie chce komentować dzisiejszego wydarzenia. To dla niej zbyt bolesne. Henryka Gruszka opowiada nam o st. sierżancie Tadeuszu Przewoźniku ps. „Kuba”, jej tacie, który represje stalinowskie przeżył i wujku kpt. Janie Przewoźniku, zamordowanym przez służbę bezpieczeństwa.
- Jan Przewoźnik, prowadził defiladę w Wiśle 3 maja 1946 r. Tę, której kompanię przekazywał kpt. Flamemu. Jest widoczny dziś na telebimie, na słynnym zdjęciu z Henrykiem Flame – opowiada Niezalezna.pl pani Henryka.

Żołnierze spoczęli u stóp Baraniej Góry

Po uroczystym nabożeństwie żołnierze spoczęli dziś w asyście zebranych, m.in. ich bliskich, pocztów sztandarowych i prezydenta RP Karola Nawrockiego, na największej nekropolii Żołnierzy Wyklętych w Polsce, u stóp Baraniej Góry w Kamesznicy.

- Mimo, że to pogrzeb, to dziś się trochę radujemy, bo żołnierze wracają jako bohaterowie, wracają do swoich patriotów, którzy na tej ziemi na nich czekali. Wracają do swoich korzeni. I taki wymiar ma dzisiejszy pogrzeb. Dzisiejsze wydarzenie, w którym jako Prezydent RP mam zaszczyt uczestniczyć, jest powrotem pewnego porządku, prawdy, patriotyzmu, dbałości o polską niepodległość, o wolną, niepodległą Rzeczpospolitą Polską. I to nam oni dzisiaj przynoszą – mówił prezydent Nawrocki.

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej