Zacznijmy od tego, co już wiemy od zeszłego roku. Od 19 września podstawowe badanie techniczne samochodu osobowego kosztuje 149 złotych. Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 3 września 2025 roku, opublikowane w Dzienniku Ustaw pod pozycją 1223, kończy 21-letni okres zamrożonych cen. Przez ten czas stawka wynosiła niespełna 100 złotych i nie zmieniała się od 2004 roku.
Zdjęcia pojazdu trafią do CEPiK
W projekcie nowelizacji ustawy Prawo o ruchu drogowym Ministerstwo Infrastruktury zaproponowało obowiązkową dokumentację fotograficzną każdego badanego pojazdu. Diagnosta wykonywałby zdjęcia licznika przebiegu, przodu, tyłu i obu boków auta, a fotografie trafiałyby do Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców. Cel jest prosty: koniec z podbijaniem dowodu rejestracyjnego bez fizycznej obecności auta na stacji.
Olga Tworek, dyrektor Departamentu Transportu Drogowego w Ministerstwie Infrastruktury, powiedziała podczas spotkania z branżą diagnostyczną, relacjonowanego przez Dziennik.pl: - Do trzech razy sztuka.
Resort zapowiedział, że tym razem projekt nowelizacji nie upadnie. Przepisy nie zostały jeszcze uchwalone. Wdrożenie było już kilkakrotnie odkładane z powodu problemów z dostosowaniem systemów informatycznych.
Spóźnisz się? Zapłacisz nawet 600 złotych
Projekt zakłada też kary dla kierowców, którzy przekroczą termin badania. Opóźnienie o ponad 30 dni oznaczałoby podwojenie opłaty. Przy 90 dniach spóźnienia kierowca zapłaciłby czterokrotność podstawowej stawki, czyli blisko 600 złotych. Na razie to propozycja, nie obowiązujące prawo. Już dziś można zrobić przegląd do 30 dni przed terminem bez zmiany daty ważności.
Diesle pod lupą
Projekt reformy przewiduje wyposażenie stacji w liczniki cząstek stałych, które zastąpiłyby przestarzałe dymomierze. Nowoczesne diesle mają fabryczne ograniczenia obrotów na postoju, przez co dymomierz daje wyniki oderwane od rzeczywistości. Według danych ekspertów Dekry prezentowanych podczas Forum Motoryzacyjnego 2026, w Polsce badania technicznego nie przechodzi zaledwie 2,8 procent pojazdów. W Niemczech i na Słowacji odsetek ten wynosi od 12 do 20 procent. Nasze auta nie są lepsze. System jest nieszczelny.
Dodatkowym narzędziem ma być system OBFCM, cyfrowy rejestrator obowiązkowy w nowych samochodach od 2021 roku. Zbiera dane o rzeczywistym zużyciu paliwa i przebiegu przez cały okres eksploatacji. Diagnosta podłączyłby komputer i odczytał raport. Usunięty filtr DPF byłby trudny do ukrycia.
Ceny będą rosły co roku
Projekt zakłada też powiązanie stawek za badanie ze średnim wynagrodzeniem. Wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec zapowiedział to na konferencji prasowej. Jeśli przepis wejdzie w życie, 149 złotych to nie koniec podwyżek.