W ubiegłym tygodniu wicepremier, minister aktywów państwowych Jacek Sasin zaapelował do samorządów, aby angażowały się w dystrybucję wśród mieszkańców węgla, importowanego przez spółki PGE Paliwa i Węglokoks. Jego zdaniem samorządy mają spółki komunalne, które mogą kupować węgiel bezpośrednio u importera i sprzedawać go z dużo mniejszym narzutem niż inni pośrednicy.
#Jedziemy. Dlaczego w Kołobrzegu nie można dystrybuować węgla do mieszkańców?#wieszwięcej pic.twitter.com/83t5oc9fPW
— tvp.info 🇵🇱 (@tvp_info) October 11, 2022
Na czym polega rządowy program, w ramach którego węgiel ma być dostarczany do samorządów mówił w programie Michała Rachonia #Jedziemy Karol Rabenda, podsekretarz stanu w ministerstwie aktywów państwowych.
- Pomysł o tym, żeby dystrybuować węgiel z importu do mieszkańców wyszedł od samorządowców (...) i ta propozycja jest dla nich. Przygotowaliśmy pakiet ułatwień i mechanizmów, które pozwolą jeszcze bardziej obniżyć cenę węgla dla mieszkańców. Każdy, kto będzie chciał z samorządowców, będzie mógł dystrybuować go wśród swoich mieszkańców. To nie jest zadanie trudne
- wskazał, dodając, że wszystkie głosy, że się nie da, że nie można, są głosami samorządowców wielkich miast, będących w kontrze politycznej do rządów Zjednoczonej Prawicy.
Pytany o stwierdzenia, że nie ma podstaw prawnych do tego rodzaju działania, Rabenda powiedział, że mijają się z prawdą.
- Każda gmina, która ma spółkę samorządową, może to teraz robić. Wprowadzamy ułatwienia, że nie będzie praktycznie żadnych obostrzeń dla gmin i dla podmiotów gminnych, które chciały dystrybuować. Argumenty, że się nie da, to czysta polityka
- wskazał.
Jak wyjaśnił Rabenda, jeśli węgiel jest dla odbiorców końcowych, to odbiorca końcowy nie jest płatnikiem akcyzy.
- To zagadnienie również chcemy uprościć w ustawie. Wszystkie obostrzenia i utrudnienia formalne będą zdjęte
- poinformował.