W piątek "dobre rady" dla prezydenta Nawrockiego publicznie skierował minister spraw zagranicznych RP, Radosław Sikorski. Na antenie TVN24 stwierdził, że Zełenski i ukraiński IPN powinni mieć refleksję, że imię "bohaterów UPA" można zastąpić np. "konkretnym bohaterem, który walczył z okupacją sowiecką".
- Nasza odpowiedź była też nieadekwatna, bo upokorzyła osobiście prezydenta Ukrainy. Gdyby mnie prezydent Nawrocki spytał, ja bym doradził coś innego. Ekwiwalentem byłoby np. nazwanie lotniska w Jasionce lotniskiem ofiar UPA i wtedy byłoby kwita. A teraz prezydent Nawrocki w zasadzie pozbawił się możliwości prowadzenia dialogu z prezydentem ważnego kraju, prowadzącego wojnę - przekonywał Sikorski.
Na te słowa zareagował Tobiasz Bocheński, wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości.
- Zełenski spoliczkował Rzeczpospolitą. Teraz zastanówmy się, jak mamy prowadzić politykę zagraniczną. Ktoś będzie nas opluwał, a my będziemy się uśmiechać i mówić, że deszcz pada? No nie! Prezydent też tak postąpił
- bronił decyzji prezydenta w porannej rozmowie w Telewizji Republika.
- Myślę, że Donald Tusk jest w tej chwili więźniem Niemiec. Liczba pożyczek udzielonych przez Niemcy Ukrainie jest gigantyczna. Ona idzie w kwoty powyżej 60 miliardów euro. Ale przecież Niemcy nie zrobili tego za darmo. Chcą przejąć surowce, porty itd. Dlatego Donald Tusk boi się kursu przeciwko Zełenskiemu, bo chce zabezpieczyć te interesy niemieckie i wciągać Ukrainę w strefę wpływów - mówił.
I dalej: „nasz dylemat w polityce wschodniej polega na tym, że nie chcemy Rosji na całej granicy, ale nie chcemy też mieć banderowskiej Ukrainy. Trzeba tak prowadzić tę politykę, by wyważyć obie racje. Dzisiejszy rząd tego nie potrafi”.
- Kto w ogóle zabronił Sikorskiemu wyjść z taką inicjatywą wcześniej? A dlaczego nie nazwać autostrady A4 imieniem ofiar ludobójstwa na Wołyniu. Generalna Dyrekcja dróg Krajowych i Autostrad podlega premierowi. Niech Tusk to zrobi. Otóż tego nie zrobi. To tylko i wyłącznie bicie politycznej piany
- zarzucił rządzącym.