Pierwszym tematem omawianym w programie była niemiecka propozycja rozlokowania ich systemów Patriot na terenie Polski. Przypomniano, że Mariusz Błaszczak przystał na ofertę RFN, ale zaproponował, aby sprzęt został ustawiony na terenie Ukrainy, tak "aby chronił zarówno Ukrainę, jak i wschodnią granicę Polski". Na stanowisko Polski odpowiedziała minister obrony Niemiec Christine Lambrecht, która stwierdziła, że takie zastosowanie wymaga konsultacji z innymi sojusznikami NATO. Zaprzeczył temu szef Sojuszu Jens Stoltenberg, który przekazał, że w tej sprawie decyzja zależy od rządów.
Obecny w studiu Paweł Sałek z kancelarii prezydenta RP przypomniał stanowisko Andrzeja Dudy, który stwierdził, że jeżeli rząd RFN nie zgodzi się na takie zastosowanie, to wtedy systemy zostaną rozlokowane w Polsce. Prezydencki minister podkreślił również, że obietnice Niemiec dotyczące wsparcia militarnego, nie tylko Ukrainy, ale i innych państw są często bez pokrycia.
Robert Kropiwnicki z Platformy Obywatelskiej stwierdził, że słowa Stoltenberga o tym, że decyzję powinien podjąć rząd RFN, to jedynie "stanowisko polityczne". Pytany o to, czym jest w takim razie stanowisko niemieckiej minister obrony, która - jak przypomniano wcześniej w programie - jest krytykowana przez media, że swojej oferty nie skonsultowała z wojskiem, a zarządem PR, odpowiedział, że to "konkretna oferta na stole". Ponadto, zdaniem posła PO, niemożliwe opcja dostarczenia Patriotów na Ukrainę nie może zostać zrealizowana, ponieważ byłyby ona zarządzane przez niemieckich oficerów, a wysłanie ich na teren konfliktu, mogłoby zostać odebrane jako udział w wojnie. Kropiwnicki stwierdził, że jeżeli Mariusz Błaszczak nie przyjmie niemieckich systemów dokona zdrady racji stanu.
Zareagował na to Adam Andruszkiewicz sekretarz stanu w Kancelarii Premiera, który stwierdził, że to niesamowite, iż polityk partii, która rozbrajała Polskę może mówić w sprawie bezpieczeństwa o "racji stanu". Przypomniał rok 2008, w którym Donald Tusk konsultował z Władimirem Putinem obecność w Polsce tarcz antyrakietowych z USA. "(Tusk) mówił publicznie o tym, że Rosja nie jest entuzjastą obecności takiego projektu w Polsce, po czym wasz rząd zablokował budowę tarczy antyrakietowej w naszym państwie. To jest zdrada racji stanu" - zwrócił się do Kropiwnickiego Andruszkiewicz.
Anna Zalewska, europoseł Prawa i Sprawiedliwości zauważyła, że twierdzenie Kropiwnickiego, że niemieckie systemy Patriot na Ukrainie będą sterowane przez żołnierzy Niemiec nie ma sensu, ponieważ podczas przekazywania broni do walczącego kraju idą w parze ze szkoleniami tamtejszych wojskowych.
KO bez wątpliwości wobec Niemiec
W dalszej części programu prowadzący Michał Rachoń nawiązał raz jeszcze do logiki polityka Platformy Obywatelskiej. Redaktor zapytał, co jeśli niemieckie Patrioty będą stały jednak na terytorium Polski, ale będą zarządzane przez niemieckich żołnierzy. Czy w takim przypadku możemy mieć niezachwianą pewność, że tamtejsi oficerowie, biorąc pod uwagę opieszałość Niemiec we wspieraniu Ukrainy w wojnie oraz niedawną prorosyjską politykę tamtejszego rządu, na czas podejmą decyzję o zestrzeleniu rosyjskich rakiet.
"Wie pan co pana słowa teraz oznaczają?" -zapytał Paweł Bejda z Polskiego Stronnictwa Ludowego, "pana słowa oznaczają to, że jeżeli mamy wątpliwości jako politycy, to powinniśmy wyjść z NATO" - stwierdził polityk. Z jego słów jasno wynikło, że takich wątpliwości nie ma.
Pytany o tę samą kwestię Kropiwnicki z PO stwierdził, że zadając takie pytanie Rachoń dokonuje "nadużycia". Jego zdaniem oficerowie niemieccy są również oficerami NATO i nie ma wątpliwości co do ich decyzji.
"Państwo mówicie, że nasze wątpliwości, które są oparte na merytorycznych faktach, które wynikają z tego, że Niemcy zachowują się haniebnie od lutego tego roku, ale oczywiście wcześniej były autorem haniebnej polityki wobec Rosji, nie mogą być poruszane i nie możemy o tym rozmawiać waszym zdaniem, bo to już jest poddawanie wątpliwości obecności w NATO, w Unii Europejskiej, to jest nieprawda. Mamy prawo do merytorycznej rozmowy o tym, czy Niemcy są merytorycznym partnerem, jeżeli chodzi o obronność i tę dyskusję prowadzimy"
- odparł Andruszkiewicz. Poseł przypomniał również, że nie tak dawno Angela Merkel stwierdził, że "Niemcy nie powinny być pierwszym krajem, który wyśle ciężką broń na Ukrainę, bo to może zepsuć dobre relacje z Rosją". "Ona to mówi teraz" - podkreślił. Jego zdaniem duch byłej kanclerz Niemiec wciąż jest obecny w rządzie RFN (oraz Platformie Obywatelskiej) i dlatego "mamy prawo" do rozmowy na temat stanowiska polityków.