Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polska

Antifa napadła na konserwatywnego dziennikarza. Lokalne władze kwestionują zajście, posłowie chwalą atak

Spokojny odpoczynek redaktora naczelnego francuskiego konserwatywnego magazynu śledczego "Frontières" został brutalnie zakłócony przez działaczy skrajnie lewicowej bojówki. Jak twierdzi poszkodowany, do napaści doszło 31 lipca na wiejskim festynie w miejscowości Plouha w Bretanii, kiedy spędzał on czas w towarzystwie swojej narzeczonej. Kilkunastu młodych ludzi, uczestników koncertu, popychało oraz obrzucało obelgami zidentyfikowanego dziennikarza oraz jego narzeczoną. - Powiedzieli mojej narzeczonej: "Wiemy, gdzie mieszkasz. Wygonimy cię stąd" - opisywał sprawę zaatakowany Erik Tegnér. Lokalne władze zakwestionowały prawdziwość zdarzenia, zaś czterej francuscy parlamentarzyści dali w mediach społecznościowych wyraz poparciu dla atakujących.

Napaść miała miejsce podczas koncertu lokalnego celtycko - punkowego zespołu Les Ramoneurs de menhirs. Młody dziennikarz, niegdyś będący członkiem francuskiego Frontu Narodowego, spotkał się z agresją „ponad dziesięciu młodych ludzi podających się za antyfaszystów i skrajnych lewaków”, jak to opisał w filmiku opublikowanym w portalu X. Jak wyjaśnił dziennikarz w poście, on i jego narzeczona w opisywanej sytuacji zetknęli się z obelgami, groźbami oraz brutalnymi popchnięciami.

Reklama
Nazywali nas nazistami. Mówili: "Rozpoznajemy cię. Jesteś faszystą; nie masz tu nic do roboty''

– powiedział Erik Tegnér.

Zaatakowany stwierdził również, że jeden z napastników "złapał go za szyję", a antifiarze mieli powiedzieć jego narzeczonej, że wiedzą, gdzie ona mieszka i że ją stąd wygonią.

Burmistrz kwestionuje prawdziwość zdarzeń

Tegnér wyjaśnił, że zarówno on, jak i jego ukochana pochodzą z Plouha i okolic, i wraz z rodzinami mieszkają tam od lat. W swoim poście na X wywołał do tablicy burmistrza miasta, Xaviera Compain, i oskarżył go o tolerowanie w mieście niedopuszczalnych postaw, a także o niedostateczne zabezpieczenie organizowanych przez włodarzy miasta wydarzeń.

Umówiłem się na poniedziałkowy poranek na komisariacie policji, żeby złożyć skargę. Policja interweniowała i jest świadkiem

– zakończył swój wpis dziennikarz.

Burmistrz odniósł się do zarzutów 5. sierpnia. Wyraźnie zakwestionował jednak prawdziwość wydarzeń, opisywanych przez dziennikarza.

Jeśli fakty są prawdziwe, pan Tegnér ma pełne prawo złożyć skargę

– podsumował urzędnik, będący równocześnie członkiem Partii Komunistycznej.


Parlamentarzyści LFI cieszą się z napaści na dziennikarza

Posłowie La France insoumise (pol. Francja Niepokorna), partii reprezentującej poglądy demokratyczno - socjalistyczne, ekosocjalistyczne i alterglobalistyczne, w social mediach nie kryli radości z powodu ataku na nielubianego dziennikarza. Antoine Léaument komentował napaść słowami "Faszyści won!". Mathilde Panot oraz Thomas Portes podawali dalej przede wszystkim radykalne komentarze innego członka swojej partii, Raphaëla Arnaulta.

Przez cały rok fantazjujemy o „wiejskości”, a potem wracamy do rzeczywistości: w ciągu kilku minut zostajemy wyrzuceni przez całe miasto. Zarówno w miastach, jak i na wsiach, poza wąskimi kręgami burżuazyjnymi rodziny Bolloré [posiadacze wielkich biznesów i gazet - red.], faszyści nie są nigdzie mile widziani

– napisał "niepokorny" parlamentarzysta.

Potem dodał od siebie, że to, co naprawdę go denerwuje, to fakt, że Erik Tegnér w nagraniu mówi, że to "jego" wioska. Poseł zastanawiał się dalej, jak bardzo dziennikarz musi być nienawidzony w miejscu, z którego pochodzi, jeżeli jedynymi osobami, które w obliczu napaści pospieszyły mu z pomocą, było dwóch policjantów, "tylko po to, by sytuacja nie wymknęła się spod kontroli, a szaleniec w autobusie nie zepsuł imprezy".

Arnault, dziś francuski parlamentarzysta, wcześniej stał na czele tzw. Młodej Gwardii (La Jeune Garde), agresywnej grupy, która została rozwiązana w czerwcu ubiegłego roku. Sam Arnault znalazł się zaś na liście osób, na które służby bezpieczeństwa mają oko. 

Atak nastąpił w momencie, gdy jego [zaatakowanego dziennikarza - red.] medialny kanał Frontières uruchomił nowy projekt radiowy . Tegnér otrzymał wsparcie od wielu osobistości francuskiej prawicy, co dowodzi jego zdolności jednoczenia ludzi poprzez swoją wysokiej jakości pracę, niezależnie od przynależności partyjnej. Posłowie z Rassemblement National (RN) i Unii Praw dla Republiki (UDR), zwolennicy Érica Zemmoura, współpracownicy Marion Maréchal oraz dziennikarze ze środowiska konserwatywnego wyrazili mu współczucie i wsparcie, by kontynuował walkę, którą z determinacją prowadzi od kilku lat, pomimo rosnącej liczby ciosów i ataków

– zauważył portal The European Conservative, wyjaśniając tło ataku na redaktora naczelnego "Frontières".


 

Źródło: niezalezna.pl, The European Conservative, x.com, France 3, Frontières
Reklama