Jak informuje RMF FM, biuro pełnomocnika rządu ds. osób niepełnosprawnych zażądało wyjaśnień od Urzędu Transportu Kolejowego. Teraz UTK ma sprawdzić, czy w opisywanej m.in. przez portal niezalezna.pl bulwersującej historii pani Diany doszło do złamania prawa.
CZYTAJ WIĘCEJ: Dramat niepełnosprawnej dziewczyny w pociągu„Nie wierzcie reklamom, że to niby w PKP się pozmieniało. Traktują cię jak psa i złodzieja!!!” - tak swoją podróż w dramatycznych warunkach kobieta relacjonowała na Facebooku.
Komunikat w tej sprawie wydał również przewoźnik. PKP przeprasza pasażerkę i obiecuje rekompensatę niedogodności, które ją spotkały:
Sytuacja, na którą została narażona nasza pasażerka – pani Diana – jest niedopuszczalna i nie powinna mieć miejsca. Po uzyskaniu szczegółów dotyczących podróży zdiagnozowaliśmy zaistniałe nieprawidłowości i wyciągniemy surowe konsekwencje personalne. Osoby, które naruszyły standardy obowiązujące w Grupie PKP zostaną ukarane. Odnosi się to zarówno do pracownika kas, który wprowadził klientkę w błąd (informując o tym, że pociąg jest przystosowany dla pasażerów poruszających się na wózkach), jak i w stosunku do pracowników ochrony na dworcu, którzy nie udzielili podróżnej wsparcia. Na agencję ochrony została nałożona kara finansowa. Trwa wewnętrzny audyt, którego celem jest wyeliminowanie możliwości wystąpienia podobnych zdarzeń w przyszłości. Bierze w nim udział konsultant PKP Intercity ds. pasażerów z niepełnosprawnościami, który sam porusza się na wózku.
Raz jeszcze przepraszamy panią Dianę za zaistniałą sytuację. Niedogodności, które ją spotkały zostaną jej zrekompensowane - czytamy w komunikacie.