Oceniając kampanię Bronisława Komorowskiego prezydent Warszawy przyznała, że była ona „słaba” i „zbyt powolna”.
- To była chęć zmiany i na początku słaba kampania Komorowskiego (...) Trudno mi powiedzieć, co zawiodło, jakie były propozycje. Myślę, że kampania na początku była zbyt powolna, mało polaryzująca, bo jednak trzeba było bardziej polaryzować. Prezydent chciał zgody. Myślę, że kampanie tym się charakteryzują, że musi być pewna polaryzacja. Ale to już zostawmy. Idziemy dalej, zamknijmy ten rozdział. Teraz mamy kampanię prawdopodobnie w październiku, czyli za kilka miesięcy – mówiła dziś w Kontrwywiadzie RMF FM Hanna Gronkiewicz-Waltz.
Prezydent stolicy skrytykowała sztabowców Komorowskiego i zadeklarowała, że nie dałaby im do poprowadzenia żadnej kolejnej kampanii partii.
- Nie dałabym tym samym sztabowcom kolejnej kampanii PO do poprowadzenia. Ja byłam odpowiedzialna za kampanię w Warszawie, gdzie wynik Komorowskiego jest dobry – podkreśla Gronkiewicz-Waltz.
Według Hanny Gronkiewicz-Waltz przegrana Bronisława Komorowskiego oraz spadające notowania PO to wina afer, a przede wszystkim taśm.
- Myślę, że na pewno taśmy. Zgadzam się, że zrobiły nam szkodę. Nawet te ostatnie, które zostały wyemitowane na tydzień przed. (...) To jest dla Polaków rzeczywiście obrażające - mówiła Gronkiewicz-Waltz odnosząc się do nagrań z udziałem Elżbiety Bieńkowskiej i Pawła Wojtunika.
Co innego dziś mówiła o porażce w wyborach prezydenckich premier Ewa Kopacz. - Komorowski był świetnym kandydatem na prezydenta. Platforma stała za nim murem, zaangażowanie było pełne - powiedziała premier Ewa Kopacz. To reakcja na wczorajsze słowa Andrzeja Biernata, który po zarządzie krajowym PO stwierdził, że to nie Platforma przegrała wybory, tylko Bronisław Komorowski, a głowy w partii nie polecą. - Biernat posypał już głowę popiołem - dodała na konferencji prasowej Kopacz.