Premier pytana o wyciąganie konsekwencji w związku z przegraną w wyborach prezydenckich oświadczyła, że jeszcze nie czas, aby jakiekolwiek konsekwencje wyciągać. Jednocześnie zadeklarowała, że walka o wyborców dopiero się rozpoczyna i Platforma będzie zabiegać o poparcie w październiku, w czasie wyborów parlamentarnych.
- Na wieczorze wyborczym składałam gratulacje prezydentowi-elektowi i dzisiaj chcę je powtórzyć. Chcę podziękować tym, którzy poszli do wyborów. Frekwencja w drugiej turze była większa. (...) Chcę podziękować tym, którzy zagłosowali na naszego dobrego kandydata PO, zaufali prezydentowi, który był w pełni popierany przez PO. Te głosy są szczególnie ważne i będę je mocno pielęgnować. Dopóki będę szefem partii i szefem rządu mogę wam zagwarantować, że głosy nie poszły na marne – mówiła Ewa Kopacz.
Premier podkreśliła jednocześnie, że zarówno przed rządem, jak i przed Platformą jest teraz ciężka praca. Ewa Kopacz zadeklarowała, że każdego dnia, będzie zabiegać o głosy tych, którzy nie zdecydowali się zagłosować na kandydata PO. Kopacz odniosła się również do współpracy z nowym prezydentem.
- Dzisiaj, kiedy Polska jest podzielona - bo te głosy podzieliły Polskę na dwie części - wymaga współpracy między rządem i prezydentem, żeby Polacy nie czyli się podzieleni. Polacy muszą mieć pewność, że prezydent i premier dbają o mieszkańców naszego cudownego kraju niezależnie do tego, jak mają preferencje polityczne – zapewniała Ewa Kopacz.
Pytana o to, kto odpowiada za kampanię i czy partia planuje wyciągnąć wobec sztabu Komorowskiego jakieś konsekwencje, przyznała, że nie czas na rozliczenia.
- Jak ktoś wygrywa, to nikt nie rozlicza, ale nawet jak jest choćby mała przegrana, to ten przegrany podlega rozliczeniom. Ja podkreślam, że nie czas na rozliczenia. (...) Trzeba szybko reagować i umieć zarządzać przebiegiem kampanii. Robert Tyszkiewicz, jako przedstawiciel PO w tym sztabie starał się i pracował 24 godziny na dobę i nie było jakichś szczególnych zarzutów, czy ewentualne wskazywania Roberta Tyszkiewicza jako winnego za ten wynik wyborów – zapewniła na konferencji prasowej Ewa Kopacz.