Poleciłem prokuraturze wszcząć postępowanie wobec osób, które ujawniły się publicznie, mam tu na myśli przedstawicieli Kancelarii Prezydenta, ale być może także innych osób, które doradzały prezydentowi, żeby tego ślubowania nie odbierał. (...) Może to być niedopełnienie obowiązków nie tylko przez prezydenta, który odpowiada przed Trybunałem Stanu, ale głównie przez jego funkcjonariuszy w kancelarii, urzędników, doradców, którzy doprowadzili do takiej sytuacji, którą widzieliśmy wszyscy, że ci sędziowie musieli zastosować inną formułę ślubowania wobec prezydenta
– powiedział na poniedziałkowej konferencji prasowej minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek.
„Nie będzie pan Żurek narzucał, co mam radzić prezydentowi”
Na reakcję środowiska prezydenta nie trzeba było długo czekać.
„Niestety, niektórzy, bez względu na zajmowane stanowisko (jak dowodzi ten minister), albo mają zbyt mało rozumu, żeby zdać sobie sprawę z absurdalności i konsekwencji swojego postępowania, albo kierują się ślepą żądzą odwetu dla własnych korzyści, używając bezprawia neopraworządności. Ani głupcom, ani nienawistnikom, ani watażkom bezprawia nie można ustępować – przeciwnie trzeba ich jak najszybciej z wolą Narodu pokonać”
– brzmi fragment wpisu zamieszczonego w mediach społecznościowych przez ministra Zbigniewa Boguckiego, szefa Kancelarii Prezydenta.
„Codzienna” natomiast porozmawiała z Beatą Kempą, doradcą prezydenta RP, a w przeszłości wiceminister sprawiedliwości, aby poprosić ją o komentarz do sprawy.
– Jest to jawne wykorzystywanie instytucji publicznej do bieżącej walki politycznej. Pan Żurek ściga się z Romanem Giertychem o względy Donalda Tuska. Ponadto to jest człowiek, który ma nieodpartą chęć codziennego uzasadniania potrzeby swojego istnienia, bo jak tego nie robi, to traci w oczach przełożonego. A więc stara się, jak może, a jak mu to wychodzi, to wszyscy widzimy
– powiedziała nam Beata Kempa.
– Zdziwiłabym się, gdyby prokuratorzy, którzy włożyli ogrom pracy w swoje kariery, zdecydowali się wziąć udział w takiej hucpie – dodała. Poruszyliśmy również temat próby ewentualnego zastraszenia doradców prezydenta. – My jako doradcy mamy prawo odbierać to jako zmuszanie nas do określonego zachowania. To też jest kategoria karna. Nie będzie mi pan Żurek narzucał, co ja i moi koledzy mamy radzić panu prezydentowi. My wykonujemy swoje obowiązki. A pan Żurek w sposób prymitywny próbuje zastraszyć doradców – mówi „Codziennej” Beata Kempa.
Rozjeżdżająca się wersja prokuratury
W poniedziałek wieczorem na stronach Prokuratury Krajowej pojawił się także komunikat odnoszący się do decyzji Żurka. Czytamy w nim, że prokurator generalny, „działając na podstawie art. 7 § 2a ustawy Prawo o prokuraturze (Dz.U. 2024.390 t.j.), za pośrednictwem Prokuratora Krajowego Dariusza Korneluka, polecił wszcząć i przeprowadzić postępowanie przygotowawcze o przestępstwo z art. 18 § 3 k.k. w zw. z art. 231 § 1 k.k. polegające na pomocnictwie Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej, w okresie od 13 marca 2026 r. do 9 kwietnia 2026 r. w Warszawie, do popełnienia czynu zabronionego w postaci niedopełnienia ciążących na nim obowiązków poprzez nieprzyjęcie ślubowań od wybranych przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej w dniu 13 marca 2026 r. sędziów Trybunału Konstytucyjnego oraz nadużycie przysługujących mu uprawnień poprzez weryfikowanie ich wyboru”. Dalej zaznaczono również, że „polecenie skierowano do kierownika zespołu prokuratorów powołanego ds. zapobiegania negatywnym skutkom orzeczeń wydanych przez sędziów nominowanych przy udziale Krajowej Rady Sądownictwa po 2017 r.”. Dokument natomiast został podpisany przez prok. Annę Adamiak, rzecznik PG.
Przypomnijmy, że kierownikiem wspomnianego zespołu jest prok. Agnieszka Welenc, która w przeszłości pracowała w biurze prezydialnym Prokuratury Krajowej, w czasie gdy na czele resortu sprawiedliwości stał Zbigniew Ziobro.
„Codzienna” postanowiła skontaktować się z prok. Adamiak, aby dopytać m.in., czy wyznaczono już prokuratora referenta do tej sprawy.
– Nie mam jeszcze wiedzy na ten temat. Na ten moment nie wiem, czy to będzie jeden prokurator, czy cały zespół będzie prowadził sprawę. Natomiast polecenie zostało skierowane do pani prok. Welenc
– powiedziała nam we wtorek po południu prok. Adamiak.
Jednak dużo ciekawsze jest to, co usłyszeliśmy chwilę później, dopytując, czy ustalony został wstępny plan działań śledczych. – Wedle mojej wiedzy, bo taką dziś rano starałam się uzyskać, to najpierw będą prowadzone czynności sprawdzające, tak jak się robi w każdym przypadku. Nie wszystkie czynności prokurator może przedsięwziąć na wstępnym etapie, czyli przed decyzją o wszczęciu postępowania. Natomiast nie ja będę prowadziła to postępowanie i trudno mi jest się odnieść, jaką metodologię przyjmie prokurator. Natomiast wedle informacji, które uzyskałam dzisiaj od pani kierownik zespołu, to będzie to etap wstępny, tak jak przewidują przepisy k.p.k., czyli postępowania sprawdzającego – przekazała prok. Adamiak. Jest to o tyle ciekawe, że w wyżej przytoczonym komunikacie mowa była nie o postępowaniu sprawdzającym, a o postępowaniu przygotowawczym. – Nic więcej nie jestem w stanie na ten moment powiedzieć. Natomiast oczywiście to mogę powiedzieć, że nie zostało wydane postanowienie o wszczęciu – zaznaczyła prok. Adamiak. – Jeszcze nie zostało wydane? – dopytaliśmy ponownie, aby rozwiać wszelkie wątpliwości. – Nie, nie, nie. Uzyskałam rano informację, że to jest ten etap czynności sprawdzających – odpowiedziała rzecznik PG we wtorek po południu.
Słowa rzecznik PG rozmijają się z poleceniem Żurka
O komentarz do tej sytuacji poprosiliśmy Dariusza Barskiego, legalnego prokuratora krajowego.
– Polecenie zawarte w komunikacie jest wyraźne: należy wszcząć postępowanie przygotowawcze, a nie sprawdzające. To, co mówi pani rzecznik prokuratora generalnego, mija się więc z tym, jak brzmi polecenie jej przełożonego. Postępowanie przygotowawcze prowadzi się w dwóch formach: dochodzenia bądź śledztwa. Zakładam, że w takiej sprawie byłoby to śledztwo
– powiedział nam prok. Barski.
– Po drugie, postępowanie to jawi się jako kuriozalne i groteskowe, bo prezydent nie złamał prawa. A zatem kto miałby mu pomagać w popełnieniu przestępstwa, którego nie było? Krąg osób, które wypowiadały się w tej sprawie, jest bardzo szeroki. Trudno powiedzieć, z której z tych opinii pan prezydent skorzystał. Nie ma przepisu, który wyznacza termin zaprzysiężenia osób wskazanych przez Sejm na urząd sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Jedyne naruszenie prawa, jakie zaistniało w tej sytuacji, miało miejsce w sali kolumnowej Sejmu. To wydarzenie było sprzeczne z ustawą, która mówi, że ślubowanie sędziów TK odbywa się wobec prezydenta – dodał. – Jeżeli celem prokuratora generalnego jest zastraszenie pana prezydenta i jego środowiska, to nie sądzę, aby to odniosło skutek – podkreślił prok. Dariusz Barski.
Prokuratorzy nie chcą uczestniczyć w politycznym zleceniu?
„Codzienna” zwróciła się także o komentarz do mec. dr. Bartosza Lewandowskiego.
– Jeżeli prokurator generalny wydał polecenie wszczęcia, to prokurator powinien wszcząć postępowanie przygotowawcze. Natomiast wygląda na to, że prokuratorzy chcą najpierw przeprowadzić tzw. czynności sprawdzające i dopiero podejmą decyzję, czy formalnie wydadzą postanowienie o wszczęciu śledztwa, czy wręcz przeciwnie
– powiedział dr Lewandowski.
– Moim zdaniem te rozbieżności świadczą o tym, że środowisko prokuratorskie być może nie do końca chce uczestniczyć w politycznych zleceniach, które mają znamiona groteski – dodał.
Mec. Lewandowskiego dopytaliśmy też o to, jak jego zdaniem mogłoby wyglądać samo śledztwo. – Sądzę, że w pierwszej kolejności prokurator będzie chciał pozyskać dokumentację i przesłuchać pracowników Kancelarii Prezydenta, po to aby ustalić, kto doradzał tego rodzaju kroki. Być może prokurator podejmie działania mające na celu zabezpieczenie jakiejś dokumentacji związanej ze stanowiskiem pana prezydenta. Oczywiście jest to absurd i groteska, natomiast niestety zdążyliśmy się już chyba trochę do tego przyzwyczaić – ocenił adwokat.
Czytaj więcej w "Gazecie Polskiej Codziennie"!