Podczas konferencji prasowej w Budapeszcie lider partii Tisza stwierdził, że podczas wizyty w Polsce ma zamiar spotkać się też z Karolem Nawrockim. Ale...
Przyjadę do Polski i spotkam się również z prezydentem Polski, który został wybrany w demokratycznych wyborach. On mi nie pogratulował, ale jakoś to przeżyję
– powiedział Magyar.
Tym samym przyszły premier Węgier minął się z prawdą i wywołał dyplomatyczny zgrzyt. Prezydent Karol Nawrocki niezwłocznie złożył bowiem gratulacje nowej węgierskiej władzy. Mało tego, wyszła nawet oficjalna depesza do Budapesztu.
„Pragnę złożyć na Pańskie ręce gratulacje z okazji zwycięstwa Partii Szacunku i Wolności w wyborach parlamentarnych na Węgrzech. Wysoka frekwencja i uzyskany przez Pana wynik dają Panu i ugrupowaniu TISZA silny mandat społeczny, który — obejmując rząd — będzie Pan mógł odpowiednio wykorzystać” - napisał prezydent w depeszy gratulacyjnej.
Karol Nawrocki wyraził przekonanie, że Magyar jako premier podejmie działania sprzyjające rozwojowi gospodarczemu i społecznemu Węgier. Życzył mu powodzenia w realizacji tej misji.
Ufam, że dobre tradycje relacji polsko-węgierskich zostaną zachowane dzięki pańskim wysiłkom. Przywiązanie do braterstwa naszych narodów pozostaje bowiem ważnym elementem relacji dwustronnych naszych państw, które oparte powinny być na licznych wspólnych celach i aspiracjach. Dlatego z satysfakcją przyjąłem pańską zapowiedź złożenia pierwszej wizyty zagranicznej jako Premier Węgier w Polsce. Jestem przekonany, że stworzy ona sposobność do rzeczowej wymiany poglądów i nakreślenia kierunków dalszej współpracy
– napisał Nawrocki.