Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Zadzwoniliśmy po pomoc, a tam... “nie ma takiego ośrodka”. Nowy skandal w resorcie Żurka

Ośrodki Sieci Pomocy Osobom Pokrzywdzonym Przestępstwem finansowane przez Fundusz Sprawiedliwości de facto przestały istnieć. W Poznaniu pod numerem telefonu wskazanym na stronie MS zamieszczono komunikat, że ośrodek “zakończył swoją działalność”. W Warszawie Śródmieściu usłyszeliśmy, że “nie ma takiego ośrodka”. - To jest poważna sprawa, bo okazuje się, że państwo odwróciło się plecami do ofiar przestępstw - mówi portalowi Niezalezna.pl poseł Michał Wójcik. Ścigany przez koalicję 13 grudnia Marcin Romanowski, który w czasie rządów Zjednoczonej Prawicy nadzorował Fundusz Sprawiedliwości, wskazuje na “paraliż państwa, strach administracji i realną krzywdę wyrządzoną najsłabszym - ofiarom przestępstw, które państwo miało obowiązek chronić”.

Żurek zaspał lub... nie dopełnił obowiązków 

Ministerstwo Sprawiedliwości pod kierunkiem Adama Bodnara, a następnie Waldemara Żurka, z rzekomej afery Funduszu Sprawiedliwości uczyniło sobie oręż do walki z obecną opozycją. Jej ofiarami padły nie tylko osoby bezpośrednio zaangażowane wcześniej w projekty realizowane przez ten fundusz celowy (jak ks. Michał Olszewski, dwie były urzędniczki ministerstwa sprawiedliwości, były szef MS Zbigniew Ziobro czy jeden z jego zastępców Marcin Romanowski), ale także dotychczasowi i przyszli beneficjenci pomocy świadczonej przez organizacje pozarządowe, a finansowane przez Fundusz Sprawiedliwości. 

 

Pełniący od 24 lipca ub.r. funkcję ministra sprawiedliwości Waldemar Żurek miał blisko pół roku na przeprowadzenie konkursów dla podmiotów realizujących zadania Funduszu Sprawiedliwości w kolejnym roku, ale zajęty ściganiem poprzedników być może o tym zapomniał. 

Ministerstwo obudziło się dopiero pod koniec roku i wówczas wyszło na jaw, że w pośpiechu do oceny wniosków o granty z Funduszu Sprawiedliwości zatrudniono 10 nowych urzędników. Jednak z uwagi na paraliż decyzyjny wywołany obawami o możliwe konsekwencje karne z tytułu podejmowanych w tym zakresie decyzji ruch ten okazał się nieskuteczny. W listopadzie zdecydowano więc o ogłoszeniu konkursu i w konsekwencji powierzeniu czynności weryfikacyjnych zgłaszanych do Funduszu ofert firmie zewnętrznej. Koszt przeprowadzenia tej procedury wyliczono na kwotę blisko 1 mln zł. 

 

Jakby tego było mało, ta zewnętrzna firma próbowała namówić do współpracy przy ocenie wniosków przetrzymywaną przez 7 miesięcy w areszcie wydobywczym byłą urzędniczkę MS Karolinę Kucharską. Jak relacjonował adwokat Adam Gomoła, który jest pełnomocnikiem Karoliny Kucharskiej, prywatna firma co najmniej do świąt Bożego Narodzenia “nie rozpoczęła pracy, ponieważ nie otrzymała dokumentów z Ministerstwa Sprawiedliwości”. 

Zadzwoniliśmy po pomoc 

Na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości znajduje się lista ośrodków Sieci Pomocy Osobom Pokrzywdzonym Przestępstwem finansowanych z Funduszu Sprawiedliwości. Do końca 2025 roku funkcjonowało ich 300 i była to niekwestionowana zasługa ekipy byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. 

Placówki te świadczyły dotychczas kompleksową i bezpłatną pomoc prawną, psychologiczną, terapeutyczną, a także materialną.  

Poseł Michał Wójcik, który w czasach rządów Zjednoczonej Prawicy pełnił funkcje wiceministra sprawiedliwości, podkreślił w rozmowie z portalem Niezależna.pl, że Fundusz Sprawiedliwości był narzędziem, które pomagało ludziom w wielu obszarach. Zaznaczył, że jednym z fundamentalnych obszarów tej pomocy “była pomoc osobom pokrzywdzonym przestępstwami”. - Od kilku dni w Polsce praktycznie nie pomaga się osobom doświadczonym przestępstwami. A mówimy m.in. o ofiarach gwałtów i przemocy, w tym także o dzieciach, czy choćby o ofiarach wypadków drogowych - przypomniał. 

 

Portal Niezalezna.pl postanowił sprawdzić, czy i na jakiego rodzaju pomoc mogą liczyć obecnie ofiary przestępstw. Zadzwoniliśmy w tym celu do kilku okręgowych ośrodków w dużych miastach, którym podlegają lokalne punkty pomocy. 

W części ośrodków... nikt nie odbierał połączeń. W Poznaniu usłyszeliśmy nagraną na poczcie głosowej informację następującej treści: 

“Uprzejmie informujemy, iż Okręgowy Ośrodek Pomocy Pokrzywdzonym Przestępstwem w Poznaniu zakończył swoją działalność w dniu 31 grudnia 2025 roku. Dziękujemy za współpracę”. 

W Opolu powiedziano nam, że pomoc finansowana przez Fundusz Sprawiedliwości “jest wstrzymana tak jak wszędzie”. Dopytywaliśmy, czy wobec tego świadczona jest jakakolwiek tego typu pomoc, na co osoba udzielająca nam informacji powiedziała, że “na miarę możliwości”. - Zależy o jaką pomoc chodzi. Jeżeli chodzi o pomoc prawną, no to niekoniecznie, psychologiczną, to w ramach poradni rodzinnych, ale nie wiem jakie są na ten moment możliwości. Fundusz Sprawiedliwości oferował dużo więcej - usłyszeliśmy. 

W Warszawie Śródmieściu pod numerem telefonu okręgowego ośrodka wskazanym w wykazie ośrodków Sieci Pomocy Osobom Pokrzywdzonym Przestępstwem funkcjonuje także sekretariat Niebieskiej Linii.  

Osoba, z którą rozmawialiśmy, poinformowała nas, że... “nie ma takiego ośrodka”. - Wszystkie ośrodki skończyły działalność 31 grudnia. Nie został jeszcze rozstrzygnięty konkurs na nowe ośrodki, w związku z tym w tej chwili w Polsce nie istnieją takie ośrodki - powiedziała kobieta, która odebrała telefon.  

Pytana, kiedy ośrodek ponownie będzie funkcjonował, powiedziała bez przekonania jedynie, że “ministerstwo mówi, że do 31 stycznia rozstrzygnie konkurs”. 

Należy pamiętać, że kolejnym obszarem pomocy finansowanej dotychczas przez Fundusz Sprawiedliwości była pomoc postpenitencjarna. Tu również ministerstwo sprawiedliwości nie zdążyło rozpisać konkursów, a fundacje i stowarzyszenia realizujące swoje statutowe zadania zastanawiają się czy zwalniać specjalistów, którzy tę pomoc świadczyli. 

Sprawę bagatelizowali do samego końca 

- Kilka dni temu w Sejmie zadałem pytanie w tej sprawie i zostałem za to zaatakowany, ponieważ mówiłem, że oni nie są przygotowani i że cały ten system runie. Śmiali się z tego, ale zaledwie po kilku dniach okazało się, że tak właśnie się stało

- tłumaczył w rozmowie z portalem Niezależna.pl poseł Michał Wójcik.  

Polityk zaznaczył, że pomoc świadczą "być może jeszcze tylko te organizacje, które mają jakieś inne granty, dzięki którym mogą działać, ale z Funduszu Sprawiedliwości tej pomocy już nie ma”. - To jest poważna sprawa, bo okazuje się, że państwo odwróciło się plecami do ofiar przestępstw, a przecież m.in. na tym polega funkcja państwa - ocenił.   

 

- W tym wypadku ironia losu polega na tym, że rządzący na Funduszu Sprawiedliwości chcieli “wywalić” dzisiejszą opozycję, a w efekcie wywalają się sami, ale z wielką szkodą dla osób potrzebujących pomocy - podsumował poseł Michał Wójcik. 

Konsekwencje politycznych represji 

Zdaniem Marcina Romanowskiego, który pełniąc funkcję wiceministra, nadzorował Fundusz Sprawiedliwości, “obecna sytuacja jest skandaliczna i haniebna”. - Ofiary przestępstw, w tym ofiary przemocy domowej, zostały pozostawione bez jakiejkolwiek realnej pomocy. Same sobie. Ponad 300 ośrodków wsparcia oraz całodobowa linia pomocy dla pokrzywdzonych przestały funkcjonować, ponieważ ministerstwo zajęte organizowaniem politycznych nagonek nie było w stanie w odpowiednim czasie przeprowadzić postępowań i wyłonić nowych wykonawców - ocenił.  

- Przyczyna tego stanu rzeczy jest bowiem głębsza i znacznie poważniejsza niż zwykła nieudolność. Polityczne represje i brutalne lawfare [wykorzystanie prawa w celu zastraszenia lub utrudnienia działania przeciwnika-red.] uruchomione przeciwko urzędnikom oraz byłym ministrom mają dziś swoje realne, dramatyczne konsekwencje. Skoro wcześniej urzędników wyprowadzano w kajdankach zespolonych, przetrzymywano w areszcie przez siedem miesięcy i poddawano psychicznemu znęcaniu się, a nielegalna prokuratura - przestępcy w prokuratorskich togach stawiają zarzuty i żądają 25 lat więzienia wyłącznie za to, że urzędnicy uczestniczyli w procesie podejmowania przez ministrów decyzji w ramach przysługującego im swobodnego uznania administracyjnego, to nie ma co się dziwić, że dziś urzędnicy boją się podjąć jakąkolwiek decyzję. Pamiętajmy też o nikczemnej kampanii oszczerstw realizowanej przez polityków z szajki 13 grudnia i medialnych funkcjonariuszy

- tłumaczył w rozmowie z portalem Niezależna.pl poseł Romanowski.  

- Tak właśnie wyglądają skutki bezprawia, nikczemności i nieudolności tej krypto-dyktatury: paraliż państwa, strach administracji i realna krzywda wyrządzona najsłabszym - ofiarom przestępstw, które państwo miało obowiązek chronić

- podsumował polityk. 

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane