W pierwszej połowie maja odbyła się wizyta międzynarodowa w Kijowie. Szef polskiego rządu, Donald Tusk przebywał tam w towarzystwie prezydenta Francji, kanclerza Niemiec i premiera Wielkiej Brytanii. Czwórka polityków spotkała się wówczas z Wołodymyrem Zełenskim, przywódcą Ukrainy.
Już wtedy niemałe zaskoczenie budził fakt, iż polski premier podróż do stolicy Ukrainy pokonał... osobno. Szef koalicji 13 grudnia, jak ujawniły media (i co widać było po filmikach), wysiadł w Kijowie z innego wagonu niż reszta jego "przyjaciół".
Wywołało to wówczas lawinę komentarzy, które wprost mówiły o tym, że Tusk - po raz kolejny - został ograny. Potem doszedł jednak filmik z ostatniego dnia podróży, na którym widać było, jak niemiecki potraktował polskiego premiera. W skrócie - "wygnał" go do wagonu, wskazując palcem.
Francja, Niemcy, Wielka Brytania. A gdzie Polska?
Co warto przypomnieć, niedawno zakończyła się również półroczna prezydencja Warszawy w Radzie Unii Europejskiej. Podczas niej - choć Donald Tusk obwieszczał, że był to czas sukcesów - w Polsce nie odbył się żaden szczyt międzynarodowy.
Za sprawą publikacji niemieckiej gazety "Deutsche Welle" okazuje się, dlaczego.
Niedawno Friedrich Merz, Emmanuel Macron i Keir Starmer udali się też razem pociągiem do Kijowa, aby zapewnić Ukrainę o swoim niezmiennym wsparciu. Zdjęcia z podróży pokazują całą trójkę w swobodnej i nieformalnej atmosferze. Polski premier Donald Tusk dojechał wówczas do nich innym pociągiem. [...] E3 – ten nowy skrót, jest czymś, co warto zapamiętać. Oznacza on współpracę między trzema wielkimi krajami Europy Zachodniej: Niemcami, Francją i Wielką Brytanią.
- czytamy w artykule zatytułowanym "Kanclerz Merz i E3. Kurs na Europę".
Publikacja to swoistego rodzaju opis nowego sojuszu liderów Europy Zachodniej, który ma skupić się na współpracy międzynarodowej w obliczu rosyjskiej agresji. Do formalnego zawarcia tegoż sojuszu miało dojść 17 lipca, w Londynie.
Nasuwa się zatem pytanie - dlaczego w porozumieniu nie uwzględniono Polski? Wyjaśnia to autor w oddzielnym akapicie pt. "Kontrole graniczne obciążają stosunki z Polską".
Chadek Friedrich Merz wielokrotnie zarzucał poprzedniemu rządowi pod kierunkiem socjaldemokraty Olafa Scholza, że zaniedbuje relacje z Francją i Polską. Na znak, że przywiązuje on szczególną wagę do tych dwóch europejskich partnerów, Merz udał się do Paryża i Warszawy natychmiast po objęciu urzędu. Natychmiast doszło do serdecznego porozumienia z Macronem – przynajmniej tak to wyglądało. Jednak między Merzem a polskim premierem Donaldem Tuskiem nieco zaiskrzyło, gdy krótko po inauguracyjnej wizycie nowy niemiecki rząd zaostrzył na początku maja kontrole graniczne, aby zapobiec nielegalnej imigracji. W odpowiedzi w lipcu także Polska wprowadziła kontrole na granicy z Niemcami.
I dalej:
[...] wspólna podróż Merza, Starmera i Macrona pociągiem do Kijowa – bez Tuska i Meloni – była symbolem: Formuła współpracy w zakresie polityki bezpieczeństwa to nie E5, nie E4, ale E3.
"Nóż w plecy Tuska"
Do sprawy odniósł się były wiceminister spraw zagranicznych, Paweł Jabłoński. W swoim wpisie pisze on jasno, że publikacja "DW" to... nóż w plecy Tuska.
Dalej Jabłoński punktuje:
"kompletnie zmarnował prezydencję, zrezygnował ze szczytu UE w Warszawie, nie ma go przy stole rozmów, dał się nawet wyprosić z pociągu..."
"W naszych mediach opowiada, jak to stał się „liderem” Europy... a w Europie się z niego śmieją" - pisze poseł PiS.
🔪❗️Nóż w plecy Tuska – i to ze strony Deutsche Welle…
— 🇵🇱 Paweł Jabłoński (@paweljablonski_) July 20, 2025
❌ kompletnie zmarnował prezydencję
❌ zrezygnował ze szczytu UE w Warszawie
❌ nie ma go przy stole rozmów
❌ dał się nawet wyprosić z pociągu…
W naszych mediach opowiada, jak to stał się „liderem” Europy…
… a w… pic.twitter.com/2zWpoXTHTR