Po przegranych wyborach prezydenckich oraz zakończeniu związanego z nimi politycznego spektaklu, który miał stanowić próbę ich zakwestionowania Donald Tusk znalazł się w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Wydaje się, że jego rola niekwestionowanego lidera koalicji 13 grudnia jest już praktycznie nie do odbudowania. Świadczą o tym m.in. zachowania koalicjantów, którzy zdają sobie sprawę, że dalsze trwanie w tym politycznym układzie na warunkach Tuska może ich trwale zmarginalizować. Oliwy do ognia dolał Szymon Hołownia, który w obecności wicemarszałka senatu z PSL Michała Kamińskiego spotkał się w czwartek w prywatnym mieszkaniu europosła PiS Adama Bielana z Jarosławem Kaczyńskim.
O sytuacją, w jakiej znalazł się Tusk oraz możliwe jej konsekwencje portal Niezalezna.pl spytał politologa dr. Andrzeja Anusza i posła PiS Andrzeja Śliwkę.
Dekompozycja koalicji 13 grudnia
Komentując polityczny kryzys, w jakim znalazł się Donald Tusk dr Andrzej Anusz wskazał, że wziąwszy pod uwagę dotychczasową jego drogę polityczną jest to „najtrudniejszy dla niego moment”. - Składa się na to porażka w wyborach prezydenckich, kandydata, którego wspierał, ale też i jego rola w tej kampanii prezydenckiej. Myślę, że jego udział w tej kampanii przyczynił się w pewien sposób do porażki Rafała Trzaskowskiego – zaznaczył.
- Ostatnie badania CBOS-u pokazują, że ponad połowa Polaków nie chce, żeby on był premierem, a popiera go tylko 32 procent. To w przypadku polityka, który jest liderem koalicyjnego rządu świadczy o tym, że najtwardszy elektorat głównie Koalicji Obywatelskiej, ale też nie cały, wspiera go na stanowisku premiera. Natomiast te badania jednoznacznie pokazują, że zdecydowanie ma duży elektorat negatywny
- wyjaśnił.
Według politologa, rozpoczął się obecnie „proces pewnej dekompozycji koalicji rządzącej”, na co wskazuje m.in. „przedłużająca się rekonstrukcja rządu”. - Przez półtora miesiąca po wyborach ta rekonstrukcja nie ma miejsca. Wotum zaufania było kilka dni po wyborach prezydenckich, a ta rekonstrukcja się przeciąga. Widać, że są duże spory w koalicji rządzącej. Myślę, że te ostatnie wydarzenia, m.in. spotkanie marszałka Hołowni z prezesem Kaczyńskim w mieszkaniu europosła Adama Bielana zdaja się to potwierdzać. To świadczy o tym, że liderzy ugrupowań, które dzisiaj tworzą rząd już rozglądają się i szukają dla siebie innych alternatyw, innych rozwiązań – ocenił.
- W przypadku marszałka Hołowni, to mam poczucie, że on tym marszałkiem jeszcze chce być dalej. On moim zdaniem szuka takiego momentu, żeby z tej deklaracji, tej umowy koalicyjnej, która obowiązywała do tej pory (że on będzie marszałkiem tzw. rotacyjnym) się wycofać. Chodzi o to, żeby on tym marszałkiem był do końca kadencji
- tłumaczył dr Anusz.
Hołownia szuka wsparcia
Zwrócił uwagę, że możemy mieć do czynienia „z ciekawą sytuacją w kategorii psychologii społecznej czy politycznej”. - Myślę, że prezes Kaczyński ma pewną wdzięczność dla Hołowni, że on jednak się nie dał się wpisać w scenariusz niezwoływania Zgromadzenia Narodowego czy nieprzyjmowania przysięgi od Karola Nawrockiego. To jest z punktu widzenia Kaczyńskiego dobra informacja i myślę, że być może Hołownia oczekuje na taki swoisty rewanż polityczny tzn. nie wykluczałbym, że w ramach walki o utrzymanie stanowiska marszałka może próbować szukać poparcia ze strony PiS-u czy nawet Konfederacji, żeby np. bronili go w momencie, kiedy byłby odwoływany i nie chciał sam ustąpić ze stanowiska – tłumaczył.
- To jest scenariusz, który jeszcze kilka tygodni temu dla wielu wydawał się kompletnie nie do pomyślenia. Ale moim zdaniem już dzisiaj nie można takiego scenariusza wykluczyć
- ocenił.
Nigdy nie było tak źle
Oceniając polityczne położenie Donalda Tuska, poseł Prawa i Sprawiedliwości Andrzej Śliwka zaznaczył, że „nigdy nie było takiej sytuacji, żeby po półtora roku jakikolwiek rząd w Polsce miał tak fatalne poparcie wśród wyborców”. - To pokazuje wielkie niezadowolenie, związane z rządami Tuska, który potrafi tylko i wyłącznie bić pianę i atakować swoich oponentów politycznych. W realnym rządzeniu nigdy mu nie wychodziło, nie potrafił podejmować jakichkolwiek działań rozwojowych zwiększających nasze bezpieczeństwo. Widać to teraz na granicy, jak opłakane są skutki polityki imigracyjnej tego rządu -argumentował polityk.
- Patrząc na to, jak się zachowują dotychczas wierni wobec niego koalicjanci, widać, że oni powoli również nie zgadzają się na taki model zarządzania. Wynika to głównie z tego, że to oni szorują po dnie, a nie Platforma Obywatelska. Oczywiście Platforma przez te szurskie teorie Romana Giertych [o sfałszowanych wyborach-red.] również poleciała w sondażach, ale zasadniczym i najważniejszym problemem, który ma teraz Donald Tusk, to powoli uciekający koalicjanci. Powstaje w tym momencie pytanie czy Władysław Kosiniak-Kamysz i Szymon Hołownia chcą być pomocnikami Donalda Tuska w tych jego wszystkich przestępczych działaniach i działaniach na szkodę polskiej gospodarki i polskiego państwa, czy zbuntują się i będą chcieli realnie realizować swój program wyborczy, bo za rządów Tuska Trzecia Droga tych swoich 12 gwarancji nie zrealizowała
- przekonywał.
Kapitulacja i próba cenzurowania
Nawiązał do kryzysu migracyjnego na zachodniej granicy Polski, który jego zdaniem „jest przejawem abdykacji rządu i gigantycznym problemem dla Donalda Tuska”. - To, że Donald Tusk półtora roku temu zdezerterował i realizuje politykę uległą wobec Republiki Federalnej Niemiec, to wiemy, widzimy i zresztą mamy to na piśmie, bo konkluzje szczytu międzyrządowego Polski i Niemiec z lipca 2024 roku potwierdzają właśnie, że Polacy nie będą wdrażali działań symetrycznych w stosunku do tego, co robi Republika Federalna Niemiec. A powinniśmy je wprowadzić już półtora roku temu i odejść od zasady wzajemnego zaufania, bo zostało ono wielokrotnie złamane – tłumaczył.
Śliwka odniósł się w tym kontekście do poniedziałkowej wypowiedzi Tuska, który zapowiedział, że przejścia graniczne z Niemcami będą podlegały przepisom o infrastrukturze krytycznej, a co za tym idzie będzie mógł być tam wprowadzony zakaz filmowania, robienia zdjęć i ograniczenia dla lotów dronami.
- Dla Tuska oczywistym jest to, że chce wprowadzić cenzurę prewencyjną na granicy, bo gdyby nie działania polskich patriotów i niezależnych mediów nie byłoby informacji związanych z tym, że „inżynierowie i doktorzy” przerzucani są do Polski przez niemiecką policję niezgodnie z przepisami prawa. Tusk w najbliższym czasie będzie robił wszystko, żeby informacje o tym, co się dzieje na naszej zachodniej granicy utrzymać w swoim kloszu medialnym. Jestem jednak przekonany, że Polacy nie dadzą się zepchnąć do takiej roli i te informacje będą się pojawiały w mediach społecznościowych, w internecie, bo to jest polska racja stanu i polskie bezpieczeństwo
- podsumował poseł PiS.