Ministerstwo Klimatu i Środowiska systematycznie organizuje konferencje prasowe, aby chwalić się systemem kaucyjnym. Tymczasem według badań jego wprowadzenie negatywnie ocenia ponad połowa Polaków. Nie zraża to jednak odpowiedzialnej za proces Anity Sowińskiej.
– Po pierwszym półroczu funkcjonowania systemu kaucyjnego możemy powiedzieć, że na stałe wpisał się on w nasze codzienne nawyki. System stał się naturalnym elementem zakupów i zwrotu opakowań, a jednocześnie realnym narzędziem dbania o czystość przestrzeni publicznej i środowiska. Obserwujemy bardzo dużą dynamikę wzrostu zbiórki opakowań: od 28 mln na koniec stycznia, przez 300 mln w lutym, 520 mln w marcu, aż po 1 mld w kwietniu i już 1,6 mld zebranych butelek i puszek na koniec maja. To pokazuje, jak szybko i skutecznie system się rozwija i jak dobrze został przyjęty przez społeczeństwo. Warto też podkreślić, że w całym kraju funkcjonują już 62 tys. punktów zbiórki, z czego ponad połowa to małe i średnie sklepy, co pokazuje ogromne zaangażowanie przedsiębiorców
– podkreśla wiceminister klimatu i środowiska Anita Sowińska.
Niewystarczająca liczba butelkomatów
Problem jest jednak taki, że dane są niepełne i minister nie przedstawia ich w szerszym kontekście. A ten jest taki, że Polacy zużywają około 10–13 mld butelek PET i puszek rocznie. System teoretycznie został wprowadzony 1 października, więc jak na dziewięć miesięcy, wynik nie jest oszałamiający i oscyluje w okolicach 30–40 proc. ogółu opakowań trafiających do systemu. Przed nami szczyt spożycia napojów i prawdziwy test dla operatorów systemu.
Wczoraj Anita Sowińska chwaliła się punktami zbiórek w 32 tys. małych sklepów, ale nie dodała, że obsługują one marginalny procent strumienia odpadów. Według statystyk około 85 proc. opakowań jest wrzucanych do butelkomatów. Dynamika ich powstawania już jednak wyhamowuje. Dziś jest ich około 13 tys. To jedynie nieco ponad pięć automatów na gminę. Od końca kwietnia do końca czerwca liczba wzrosła o tysiąc. Dla porównania liczba paczkomatów InPost w kraju przekracza 27 tys. W sumie liczba automatów paczkowych jest szacowana na ok. 70 tys.
Większość ocenia system negatywnie
Wydaje się więc, że liczba butelkomatów jest nadal zbyt mała, a Polacy narzekają na ich dostępność i kolejki do maszyn. Wczoraj Ministerstwo Klimatu i Środowiska przedstawiło jednak pocieszające statystyki. Anita Sowińska ucieszyła się, że 99,6 proc. Polaków deklaruje, że słyszało o systemie kaucyjnym, a 81 proc. korzysta lub planuje z niego korzystać. Kuriozalna była jednak trzecia statystyka. Otóż, jak podała wiceminister, 72 proc. osób „dobrze ocenia swoją wiedzę na temat systemu”. Pani minister nie podała, że badania operatora KSK mówią, że liczba negatywnie oceniających system kaucyjny Polaków jest większa niż tych oceniających go pozytywnie (35 do 34 proc.).
Ministerstwo przewiduje trudności wraz z rozpoczynającymi się w piątek wakacjami. Można się spodziewać, że wraz z upałami zwiększona będzie konsumpcja napojów, a co więcej, duża część Polaków wyjedzie, więc strumień odpadów będzie się przenosił w rejony turystyczne. Wczoraj Anita Sowińska przekonywała, że wszystko jest pod kontrolą, a operatorzy systemu będą podążać za klientami.
Bareizmy z Lublina
Na razie jednak rosną kontrowersje wokół tego, jaki wpływ system kaucyjny ma na środowisko. „Super Biznes” przeanalizował raport za pierwsze trzy miesiące obowiązywania rozwiązań na terenie Lublina. Okazało się, że w tym mieście od października do grudnia zebrano zaledwie pół tony pustych opakowań. Trafiały one do kilkunastu punktów recyklingu, w tym do Szczecina i Freibergu w Niemczech. Nieco ponad 15 kg odpadów do spalenia rozesłano aż do 13 różnych punktów.
– Bareja by tego nie wymyślił. Wozimy odpady setki kilometrów, spalając paliwo, emitując spaliny, generując ślad węglowy. Wszystko po to, żeby... chronić środowisko. Sprzeczność sama się tłumaczy
– komentuje Paweł Usiądek z Konfederacji. Operator tłumaczy, że wszystko działo się w fazie wdrażania całego procesu.
Rozszerzenie systemu
Mimo że obecny system nie działa w pełni satysfakcjonująco, ministerstwo już szykuje jego rozszerzenie. Tym razem kaucja ma objąć opakowania alkoholu do pojemności 200 ml, czyli popularne małpki. Najprawdopodobniej odpowiednia ustawa zostanie zaprezentowana na jesieni. Wczoraj Anita Sowińska twierdziła, że prace legislacyjne ruszą we wrześniu.
Kolejnym rozważanym krokiem jest nałożenie kaucji na kartony, co dotknie producentów mleka i soków. Presja ze strony Unii Europejskiej będzie rosnąć, bo Polska nadal nie może się pochwalić skutecznością w recyklingu. System kaucyjny miał zapewnić poziom przetwarzania puszek i butelek na poziomie 77 proc. Tymczasem obecnie wynosi on – według najbardziej optymistycznych szacunków – około 40 proc. Warto też pamiętać, że kaucje za opakowania, które nie zostały zwrócone, trafiają do operatorów systemu. Już dziś można szacować, że tylko z tego tytułu osiągną oni w tym roku przychody liczone w setkach milionów złotych.
Czytaj więcej w "Gazecie Polskiej Codziennie"!