W poniedziałek przed południem do budynku Sądu Najwyższego weszli prokuratorzy wysłani tam przez Adama Bodnara. Mieli za zadanie przeprowadzić czynności w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, która orzeka o ważności wyborów i rozpatrywała protesty wyborcze.
Po tym Prokurator Generalny grzmiał o „rażącym naruszeniu zasad”. Jak się później okazało, naruszenia zasad nie było, zaś rażąca okazała się kompromitacja dwójki delegowanych do SN prokuratorów.
Pomimo stwierdzonej ważności wyboru Karola Nawrockiego na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej przez Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, Bodnar zapowiedział dalsze wyjaśnianie nieprawidłowości.
Podobnie jak wcześniej, SN otworzył szeroko drzwi do czytelni akt. Tam już coś czeka na prokuratorów.
„Prokuratorzy przysłani przez Prokuratora Generalnego Adama Bodnara przeglądają akta 214 spraw z protestów wyborczych, o które wnioskowali w poniedziałek. Od rana, dla każdego z prokuratorów czekał osobny wózek”
- podpisano dwie fotografie.
Prokuratorzy przysłani przez Prokuratora Generalnego Adama Bodnara przeglądają akta 214 spraw z protestów wyborczych, o które wnioskowali w poniedziałek. Od rana, dla każdego z prokuratorów czekał osobny wózek. pic.twitter.com/5Jc27Ju9tk
— Sąd Najwyższy (@SN_RP_) July 2, 2025