Przewodniczący sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka Paweł Śliz wystosował do prezesa TK i ministra sprawiedliwości zaproszenie na obrady. We wtorek 28 kwietnia o godz. 16 miało dojść do spotkania, które zdaniem polityka Polski 2050 miałoby być "wielkim sprawdzam" w sprawie Trybunału Konstytucyjnego.
"Powiem krótko: dość paraliżu w Trybunale Konstytucyjnym. Jako adwokat i Przewodniczący Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka nie będę bezczynnie patrzył, jak na naszych oczach cegła po cegle rozbierają fundamenty Rzeczypospolitej. Trybunał to mur, o który rozbijają się nadzieje obywateli"
- napisał Śliz w mediach społecznościowych.
Miażdżące wytknięcie nieznajomości prawa
Poseł doczekał się merytorycznej odpowiedzi od prezesa TK. Bogdan Święczkowski na wstępie podkreślił, że "w myśl art. 10 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej Trybunał Konstytucyjny jest niezależnym organem władzy sądowniczej, a Sejm RP nie ma żadnych kompetencji do sprawowania nad nim kontroli lub nadzoru".
"Bardzo krytycznie odbieram intencję organizowanego przez Pana spotkania na temat Trybunału Konstytucyjnego w sytuacji, gdy to Sejm RP jest jednym z głównych sprawców obecnego kryzysu konstytucyjnego wokół Trybunału. Podkreślić należy, że od 2024 r. przedstawiciele Sejmu pomimo obowiązku nie biorą udziału w rozprawach przed Trybunałem Konstytucyjnym ani nie zajmują merytorycznych stanowisk w sprawach, co znacząco przedłuża trwającego stępowania"
- napisał dalej Święczkowski.
Przypomniał też, dlaczego do takiego spotkania nie może dojść w związku z trwającym śledztwem.
"Bardzo istotnym pozostaje fakt, iż na 30 kwietnia 2026 r. prokuratura zaplanowała przesłuchanie Pana Przewodniczącego w śledztwie prowadzonym z zawiadomienia Prezesa TK o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa ustrojowego zamachu stanu. W związku z tym do tego czasu w ogóle nie jest możliwe kontaktowanie się przedstawicieli strony zawiadamiającej - pokrzywdzonej - ze świadkiem"
- podkreślił