Imperialna polityka Moskwy od setek lat niszczyła wolność, a nawet podstawy kulturowe i biologiczne narodów z nią sąsiadujących. Grała też na wzbudzanie wzajemnej nienawiści. Historycznie obydwa narody – polski i ukraiński – korzystały ze współpracy i bardzo traciły na konfliktach. Polacy, Rusini i Litwini żyli w jednym państwie przez pół tysiąca lat, dwa razy dłużej niż istnieją Stany Zjednoczone. Zatargi wewnątrz tego państwa były niszczące i zapadały w pamięć, ale codziennością było współistnienie. Wszystko zmieniły rozbiory. Nie tylko Rosja, lecz także cesarstwo austro-węgierskie grały na podziały i zniszczenie jakichkolwiek relacji między pobratymczymi narodami. Jakiekolwiek zbliżenie Polski i Ukrainy traktowano jako możliwość podważenia podziału Europy przez mocarstwa. Sukces tej polityki zaowocował realnie po upadku trzech imperiów: Rosji, Austro-Węgier i Cesarstwa Niemieckiego. Doszło na Kresach do konfliktów zbrojnych i skrytobójstw na Polakach. Jedną z pierwszych ofiar był brat mojej babci, ksiądz Walerian Raba, zabity przez ukraińskiego nacjonalistę. Światełkiem w tunelu było to, że morderca wujka – na łożu śmierci, pod wpływem ukraińskiego duchownego – zdecydował się publicznie przeprosić za swój czyn. Pewną próbą odtworzenia dawnych sojuszy były rok 1920 i wyprawa Piłsudskiego na Kijów. Niestety Ukraińcy masowo nie wsparli Piłsudskiego i swojego atamana Petlury. Mimo to kilka miesięcy później byli widoczni w zwycięskiej bitwie pod Warszawą. I na tym koniec współpracy, mimo pewnych prób służb II Rzeczypospolitej odnowienia dawnych więzów (ruch prometejski). Nacjonalizm ukraiński zaczął się odradzać w oparciu o takich ludzi jak Stepan Bandera. Dekalog ukraińskiego nacjonalisty to sprymitywizowana ideologia nazistowska, zachęcająca do popełnienia „największych zbrodni”. Skutki tego widzieliśmy na Wołyniu w 1943 roku, kiedy zbrojne ramię nacjonalistów UPA wymordowało ponad 100 tys. cywilnej ludności, w tym kobiet i dzieci, stosując najbardziej bestialskie tortury. Nie trzeba dodawać, że zachwycało to zarówno hitlerowską Rzeszę, jak i Sowietów, którzy rozwiązywali problem polski rękami Ukraińców, którym działania te dodatkowo odbierały legitymację do istnienia w cywilizowanym świecie.
Rewolucja na Majdanie spotkała się ze zdecydowaną akceptacją większości Polaków, którzy widzieli w tym szansę na rozbicie rosyjskiego imperium.
Napad Rosji na Ukrainę wywołał spontaniczny ruch na rzecz pomocy ofiarom wojny. Polacy przyjęli do swoich domów miliony Ukraińców, a polskie państwo udzieliło znacznej pomocy ekonomicznej, logistycznej, a przede wszystkim w natychmiastowych dostawach sprzętu dla Kijowa.
Nieprzeceniona była też pomoc polskiego prezydenta i rządu na arenie międzynarodowej. Przez chwilę mogło się wydawać, że rana sprzed lat się goi.
Muszę przyznać, że oprócz Rosjan, którzy jak mogli, wykorzystali swoją agenturę, by tak się nie stało, poważne błędy popełniło w tej sprawie państwo ukraińskie. Elity ukraińskie, zaślepione początkowym poparciem międzynarodowym, zaczęły się konfliktować z kluczowymi sojusznikami, w tym z Polską i Stanami Zjednoczonymi. Jednocześnie wraz z trwaniem wojny pojawiło się naturalne zmęczenie nieustannym pomaganiem bez widocznej choćby wdzięczności.
To karygodne błędy, które musiały i muszą się zemścić. Przedziwna gra prezydenta Ukrainy, który przy pomocy kryzysu zbożowego pomógł obalić przychylny mu rząd w Warszawie, a potem ucieczka przed własnymi problemami w konflikt z Polakami o UPA, zniszczyła nadzieje na szybkie pojednanie.
Polska nie może się zgodzić na gloryfikację ludobójstwa, nie tylko ze względu na ofiary i ich rodziny, lecz także dlatego, że symbole mają moc twórczą.
W naszym interesie jest niepodległe państwo ukraińskie, które przestrzega cywilizowanych zasad.
„Gazeta Polska” była bodaj jedynym liczącym się patronem rocznicy rzezi wołyńskiej w 70. rocznicę tego mordu, kiedy po raz pierwszy coś w tej sprawie zrobiono. Wcześniej rodzimi zwolennicy Moskwy, udający polskich patriotów, byli tu mało widoczni. Obudzili się, gdy Ukraina wyrwała się z rosyjskiej zależności. Ja nigdy nie zapomnę tego, co zrobiono również mojej rodzinie na Kresach. Nawet jak wybaczę, zapominać nie zamierzam. Ale to nie kremlowska agentura będzie mi dyktować, jak mam o nich pamiętać.
#PILNE | @TomaszSakiewicz: Z informacji, które otrzymujemy z urzędu skarbowego i banku wynika, że zajęto konta Fundacji Niezależne Media. Zrobiono to bezprawnie i to całkowicie pod każdym względem, w tym formalnie, merytorycznie i przepisów wykonawczych. To była ta pierwsza… pic.twitter.com/pI8WV9mewg
— Telewizja Republika 🇵🇱 #włączprawdę (@RepublikaTV) July 22, 2026