Decyzją komisji, w której większość mają przedstawiciele obecnej koalicji rządzącej, czworo posłów Prawa i Sprawiedliwości oraz jeden reprezentujący ugrupowanie Rozwój Plus otrzymało karę upomnienia. Informację o nałożonych sankcjach przekazała mediom przewodnicząca komisji, Ewa Schädler z Polski 2050.
Wniosek o ukaranie polityków skierował do marszałka Sejmu Dariusz Korneluk. W swoim piśmie podniósł on kwestię podejrzenia „rażącego naruszenia Zasad Etyki Poselskiej”. Sprawa dotyczy posłów: Macieja Małeckiego, Jana Mosińskiego, Agnieszki Wojciechowskiej van Heukelom, Andrzeja Śliwki oraz Krzysztofa Lipca (obecnie Rozwój Plus).
Podczas dzisiejszego posiedzenia komisji stawiło się czworo z obwinionych polityków, zabrakło jedynie Krzysztofa Lipca. Posłowie stanowczo bronili swoich racji, tłumacząc, że ich wejście do siedziby Prokuratury Krajowej było pełnoprawną interwencją poselską. Zaznaczyli również wyraźnie, że pracownicy stacji telewizyjnej nie wchodzili do środka razem z nimi.
Przesłuchanie szefa TV Republika
Sytuacja, która stała się pretekstem do ukarania opozycyjnych posłów, miała miejsce 20 maja bieżącego roku. Tego dnia w siedzibie Prokuratury Krajowej na przesłuchanie w charakterze świadka wezwany został Tomasz Sakiewicz. Obecność polityków była reakcją na działania śledczych wobec szefa niezależnej stacji.
Powodem wezwania redaktora naczelnego TV Republika były medialne doniesienia dotyczące byłego ministra sprawiedliwości. Śledczy chcieli przesłuchać Sakiewicza w związku z informacjami, że podejrzany w sprawie nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro – przebywający obecnie w USA – ma zostać komentatorem politycznym tej telewizji.
Działania wokół tej sprawy od początku budziły ogromne emocje. Warto przypomnieć, że konsekwencje wyciągnięto nie tylko wobec posłów. Za rzekome wprowadzenie parlamentarzystów do strefy ochronnej siedziby Prokuratury Krajowej zawieszony w czynnościach służbowych został zastępca prokuratora generalnego Tomasz Janeczek.
Narracja prokuratury i prawo do odwołania
Wersja wydarzeń przedstawiana przez Dariusza Korneluka drastycznie różni się od relacji posłów. Prokurator w swoim wniosku przekonywał, że politycy „wtargnęli do budynku PK, a następnie nie opuszczali go mimo żądań funkcjonariuszy Służby Więziennej”, którzy ochraniają gmach. Zarzucił im również, że pokonali bramki wejściowe „w sposób nieautoryzowany, bez wymaganej zgody i z pominięciem obowiązujących procedur”.
Według narracji szefa PK, posłowie mieli następnie rozejść się po siedzibie i poruszać się po niej przez kolejne kilkadziesiąt minut „bez wymaganej autoryzacji oraz bez respektowania obowiązujących procedur bezpieczeństwa”. Korneluk stwierdził ponadto, że nie było żadnych podstaw do przeprowadzenia interwencji poselskiej, pouczając parlamentarzystów, iż takie działania powinny być wykonywane z poszanowaniem porządku danej instytucji.
Ukarani politycy mają teraz możliwość obrony swoich praw. Zgodnie z sejmowym regulaminem, przysługuje im odwołanie od decyzji komisji etyki w terminie 14 dni od dnia doręczenia uchwały. Warto zaznaczyć, że upomnienie to "środkowa" z możliwych kar – komisja dysponuje również łagodniejszym zwróceniem uwagi oraz bardziej dotkliwą naganą.