W nocy z soboty na niedzielę w trakcie nocnych ataków Rosji na Ukrainę polskie wojsko poderwało myśliwce, a służby ostrzegały przed zagrożeniem mieszkańców regionów przygranicznych. Jeden z rosyjskich dronów uderzył w pociąg relacji Kijów-Warszawa przed granicą z Polską, inny w pobliżu przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin.
Rzecznik prezydenta RP Rafał Leśkiewicz ocenił w poniedziałek w TOK FM, że rosyjski atak na Ukrainę przy polskiej granicy „pewnie nie był przypadkiem”. - Rosja testuje od dłuższego czasu zdolności obronne krajów wschodniej flanki NATO. Koincydencja tych zdarzeń jest nieprzypadkowa, bo przecież w ostatnich dniach pojawiła się konkretna zapowiedź pomocy Ukrainie ze strony Polski i KE na zakup uzbrojenia przez Ukrainę. Rosja odpowiedziała w taki sposób, w jaki to robi od pewnego czasu - powiedział rzecznik prezydenta. Sprecyzował, że rosyjskie uderzenie nie było bezpośrednio w stację benzynową, tylko w samochód na niej stojący.
Zaznaczył, że Ukrainie należy konsekwentnie pomagać w walce z Rosją. Pytany, czy ostatni rosyjski atak jest powodem do zwołania przez prezydenta Rady Bezpieczeństwa Narodowego, odparł, że „nie można tego wykluczyć”, choć - jak zastrzegł - jest to decyzja prezydenta. - Prezydent na bieżąco otrzymuje wszystkie informacje od służb - dodał.
Na kolejne pytanie, czy decyzja ws. posiedzenia RBN zapadnie w tym tygodniu, powtórzył, że jest to wyłączna kompetencja prezydenta.
Nie jestem w stanie w tej chwili powiedzieć, kiedy posiedzenie RBN. Na pewno prezydent jest na bieżąco informowany. (...) W chwili, w której doszło do ataków prezydent od razu był poinformowany
– zapewnił Leśkiewicz.