W miniony piątek na Niezalezna.pl nasi dziennikarze Tomasz Grodecki i Piotr Kotomski ujawnili, że bohater głośnych publikacji o aferze w Szpitalu Południowym w Warszawie, lekarz Dawid Kacprzyk, jest obecnie zatrudniony w Centrum Medycznym w Jaktorowie. Po ośmiogodzinnym dyżurze nasz reporter Aleksander Mimier próbował porozmawiać z Kacprzykiem. Bezskutecznie - lekarz pospiesznie odjechał z miejsca pracy.
W jaki sposób dziennikarze Niezależnej dotarli do informacji o nowym miejscu zatrudnienia Kacprzyka? Zdradził to dziś w TV Republika jeden z autorów publikacji.
- Poinformowali nas o tym nasi widzowie i czytelnicy, stąd pochodził trop. Bez państwa nie ma telewizji ani mediów pisanych - powiedział Tomasz Grodecki.
To czytelnicy, członkowie Klubu GP wykryli i sprawdziliśmy ich doniesienia, że doktor Kacprzyk przyjmuje w Centrum Medycznym Jaktorów. Pojechaliśmy tam i zobaczyliśmy pana Kacprzyka. Trochę przytył, okularki założył i zmienił samochód.
– wskazał dziennikarz Niezalezna.pl.
"Doktor Kacprzyk bezczelnie wykorzystuje to, że może. Przez te kilka miesięcy Naczelna Izba Lekarska nawet nie zawiesiła go w prawie wykonywania zawodu" - powiedział Grodecki. "To bezczelność, to co oni robią, i igranie z ludzkim życiem" - zaznaczył.
Po publikacji Niezalezna.pl, demaskującej nowe miejsce pracy Kacprzyka, ponownie rozgorzała dyskusja o skandalu w Szpitalu Południowym i jego skutkach. Nasz artykuł był wielokrotnie cytowany w różnych mediach.