Chaos w stołówkach szkolnych
Od 1 września 2026 r., zgodnie z rozporządzeniem ministra zdrowia, obowiązują zmiany w zasadach żywienia przedszkolaków i uczniów. Wśród najważniejszych jest wprowadzenie co najmniej jednego pełnowartościowego posiłku na bazie nasion roślin strączkowych w tygodniu i bez dodatku produktów odzwierzęcych, ograniczenie podawania potraw mięsnych w ramach obiadu do dwóch razy w tygodniu oraz przygotowywanie zup na wywarach warzywnych co najmniej dwa razy w tygodniu. W codziennych posiłkach ma być też więcej warzyw i owoców oraz produktów pełnoziarnistych. Preferowanym napojem jest woda.
Resort określił zmiany jako „przełomowe” i argumentował, że mają one „ograniczyć dostęp do wysoko przetworzonej żywności o niskiej wartości odżywczej i jednocześnie zachęcić placówki do promowania zdrowych nawyków żywieniowych od najmłodszych lat”.
Celem zmian, zdaniem resortu, jest walka z nadwagą i otyłością dzieci. Zasady żywienia określa minister zdrowia. Wprowadzając je, ministerstwo kierowane przez Jolantę Sobierańską-Grendę informowało, że „nawiązują do założeń diety planetarnej – modelu żywienia, który łączy troskę o zdrowie człowieka z troską o środowisko”.
Krytycy wskazują jednak, że obiady w szkołach stały się nie tylko mniej smaczne, ale i droższe w przygotowaniu.
Kolejna taka rewolucja
To nie pierwszy raz, gdy szkolny jadłospis wzbudza silne emocje. W 2015 r., za poprzednich rządów partii premiera Donalda Tuska, głośno było wyeliminowaniu ze szkolnych sklepików tzw. śmieciowego jedzenia, czyli zawierającego znaczne ilości składników niezalecanych dla rozwoju dzieci. W mediach pojawiały się informacje, że w części szkół są problemy ze stosowaniem nowych przepisów: niektórym dzieciom nie smakuje jedzenie, a ajenci mają trudności z zaopatrzeniem sklepików w towary spełniające wymagane normy. Zmiany oceniano jako „zbyt restrykcyjne”.
Ówczesny minister zdrowia prof. Marian Zembala przekonywał wtedy, że chodzi o „ratowanie życia i zdrowia”. - Walcząc o dzieci nie walczymy o drożdżówki. Mówimy: drożdżówki wrócą do szkół, natomiast wróci też zdrowa żywność, już wróciła – oświadczył. Zapowiedział też „niewielkie modyfikacje w zasadach żywienia w placówkach oświatowych”, np. niskokaloryczne drożdżówki.
Ostatecznie przepisy złagodził kolejny minister zdrowia Konstanty Radziwiłł, który w lipcu 2016 r. podpisał rozporządzenie, zgodnie z którym m.in. drożdżówki mogły wrócić do szkół - jednak mniej słodkie i nie z ciasta, które było głęboko zamrożone.