Od 7 lipca na granicy z Niemcami wprowadzone zostaną czasowe kontrole. Decyzję ogłosił premier Donald Tusk, który przekazał, iż ma to zminimalizować przepływ nielegalnych migrantów do naszego kraju. Stało się to po wielu dniach nagłaśniania przypadków przywożenia przez niemieckie służby obcokrajowców do Polski. Zdaniem wielu komentujących, faktycznym celem działania nie jest ograniczenie transferu cudzoziemców a zmniejszenie obecności przedstawicieli Ruchu Obrony Granic, którzy informują opinię publiczną o skandalicznych praktykach.
Tusk poczuł presję
W sobotę w Lubieszynie politycy Prawa i Sprawiedliwości zwołali konferencję w Lubieszynie, na której zapewnili o pełnym wsparciu dla działaczy na granicach. Były szef MSWiA, obecnie poseł do Parlamentu Europejskiego Joachim Brudziński stwierdził, że działania rządu wskazują na dwa możliwe scenariusze - albo ludzie u władzy są "nieudacznikami", którzy nie potrafią rozwiązać kryzysu, albo realizują "agendę niemiecką". Wyjaśnił, że rząd w Berlinie nie jest w stanie poradzić sobie z ilością migrantów w kraju i chce "przerzucić ten gorący kartofel" na ramiona polskich obywateli.
"Jesteśmy tutaj, żeby w pas pokłonić się wszystkim obywatelom, którzy wzięli sprawę w swoje ręce, bo to, że Tusk nagle poczuł się zobowiązany do działań jest niczym innym jak presją spowodowaną przez tych bohaterów, bo takich należy nazwać tych, którzy w ramach społecznego ruchu obywatelskiego wzięli w sprawy swoje ręce"
– podkreślił.
Powrót do referendum
Obecna na konferencji poseł Małgorzata Golińska podkreśliła, że w krajach, do których napłynęli nielegalni migranci odnotowano znaczący wzrost przestępczości. Jak stwierdził, daje to podstawy do przekonania, że jeśli nie zostaną zatrzymane działania, które "uskutecznia rząd Donalda Tuska", to Polska "będzie następna".
"[...] wniosek może być tylko jeden - jest to świadoma polityka obecnego państwa, obecnego kierownictwa naszego rządu i żeby zmienić tą politykę potrzebujemy państwa głosów. Dlatego Prawo i Sprawiedliwość konsekwentnie wraca do tematu referendum przeciwko przyjmowaniu nielegalnych migrantów"
– przekazała.
Polityk zaprosiła wszystkich do zgłaszania się do biur polityków PiS, aby podpisać listy w sprawie referendum. Zachęciła również do odwiedzania przedstawicieli innych ugrupowań i zachęcania ich do dołączenie do inicjatywy. Przypomniała, że poprzednie referendum zostało "uroczyście unieważnione przez Donalda Tuska", który dziś "zaprasza nielegalnych migrantów i przymyka oko na to, co robią Niemcy".
"Podpisujcie się pod listami o zwołanie referendum w Polsce, referendum przeciwko przyjmowaniu nielegalnych migrantów. Tylko w ten sposób wymusimy na tym rządzie zmianę polityki otwartych drzwi"
– zaapelowała.