Czasowe selektywne kontrole na granicy z Litwą i Niemcami mają obowiązywać od 7 lipca, przez najbliższe 30 dni, ale rząd nie wyklucza, że przedłuży ten okres.
Siemoniak na sobotniej konferencji podkreślił, że o fakcie wprowadzenia kontroli informował unijnego komisarza odpowiedzialnego za ochronę granic Magnusa Brunnera. Jak relacjonował szef MSWiA, Brunner przyjął argumenty strony polskiej. „Powodem tej decyzji jest wspólny problem, który mamy jako Litwa, Polska, Unia Europejska, to jest walka z nielegalną migracją” - tłumaczył Siemoniak. Podkreślił, że kontrole są „w zgodzie z unijnymi przepisami, Kodeksem granicznym Schengen”.
Jeśli Niemcy zniosą swoje kontrole, które, przypomnę prowadzą od października 2023 r., my też nie będziemy widzieć powodów do tego, aby kontrolować wjeżdżających z Niemiec
- powiedział.
Znacznie bardziej stanowczy jest Siemoniak, kiedy wypowiada się o obywatelskich patrolach broniących polskiej granicy. W tym przypadku podkreśla, że rząd nie współpracuje z obywatelskimi patrolami. Stwierdził też, że osoby, które je tworzą "raczej próbują prowokować polskich funkcjonariuszy w mundurach Straży Granicznej".
Czyli współpraca w sprawie bezpieczeństwa polskiej granicy - z Niemcami "tak", z Polakami "nie"...