Procedura wyrażania agrément trwa, trzymamy się ram tej procedury; nie ma żadnych opóźnień - tak b. prezydencki minister Krzysztof Szczerski odniósł się do kwestii przyjęcia nowego ambasadora USA w Polsce. Podkreślił, że omawianie szczegółów takiego procesu jest w dyplomacji złą praktyką.
Szczerski - który niedługo obejmie funkcję stałego przedstawiciela RP przy Organizacji Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku, a wcześniej w Kancelarii Prezydenta m.in. kierował Biurem Polityki Międzynarodowej - został w piątek zapytany w Polskim Radia 24 o to, dlaczego do tej pory w Polsce nie ma nowego ambasadora USA.
- Procedura trwa, z tego co wiem ze strony Ministerstwa Spraw Zagranicznych kandydat został, tak jak to powinno być zrobione, dyskretnie, poufnym kanałem, przedstawiony nam do wyrażenia agrément. Ta procedura wyrażania agrément dla kandydata trwa, ona wymaga działań różnych polskich instytucji
- powiedział. - Trzymamy się we wszystkich ramach, które są dla tej procedury przeznaczone, nie ma żadnych w tym względzie opóźnień - podkreślił.
Pytany, czy tym kandydatem jest Mark Brzezinski, Szczerski odparł, że nie może tego powiedzieć, dopóki Polska nie wyrazi agrément. Zaznaczył też, że nie chce dyskutować o tym, co na ten temat pisze się w mediach.
- To jest zła praktyka, tego typu rzeczy w dyplomacji przeprocedowuje się w sposób dwustronny między krajami, w pewnym zaufaniu - zaznaczył.
20 stycznia w dniu inauguracji Joe Bidena jako prezydenta USA, misję ambasadora Stanów Zjednoczonych w Polsce zakończyła Georgette Mosbacher. Obowiązki szefa amerykańskiej placówki pełni obecnie charge d'affaires Bix Aliu. Mark Brzezinski to syn prof. Zbigniewa Brzezińskiego (b. doradcy kilku prezydentów USA, m.in. Jimmy'ego Cartera), prawnik, dyplomata, m.in. były ambasador USA w Szwecji. Brzezinski od dawna jest aktywny na polu stosunków polsko-amerykańskich.