Podczas briefingu przed resortem dyplomacji wiceszef MSZ przekazał informację dotyczące sytuacji w Afganistanie. - W tym momencie z Afganistanu wylatują dwie obywatelski Rzeczypospolitej. Mamy nadzieję, że w najbliższych godzinach znajdą się już w bezpiecznym miejscu, z którego będą mogły przyjechać do Polski - mówił.
- Dzięki zabiegom dyplomatycznym, dzięki dobrej współpracy z naszymi sojusznikami dwie obywatelki są już na pokładzie samolotu
- przekazał Przydacz. - Miejsc, które mogliśmy zaoferować, były trzy. Jedna osoba, jedna dziennikarka odmówiła wejścia na pokład samolotu z nieznanych mi przyczyn, natomiast w oczywisty sposób, kiedy wylądują tam także i polskie samoloty, będziemy starali się przekonać tę osobę do powrotu z tego niebezpiecznego w tym momencie miejsca - podkreślił.
Powiedział, że z informacji resortu wynika, że niektórzy politycy próbują angażować się w tematykę ewakuowania Polaków i współpracowników Polski z Afganistanu. - To naprawdę jest bardzo trudny proces i wszelkiego rodzaju nieprawdziwe informacje, wszelkiego rodzaju nieścisłe i niespójne nie pomagają tej sprawie - zwrócił uwagę.
- Mój apel do środowisk opozycyjnych: aby starać się koordynować jakiekolwiek działania czy informacje z Ministerstwem Spraw Zagranicznych. Jesteśmy otwarci na tę współpracę, jeśli są byli dyplomaci dziś zaangażowani politycznie chcący pomóc, to MSZ jest odpowiednim adresem do tejże aktywności
- podkreślił Przydacz.
Odnosząc się do podanej przez niego informacji o wylocie dwóch Polek z Afganistanu, z których jedna, jak dodał, leci wraz z mężem, stwierdził, że taka możliwość wynika z dobrej koordynacji i współpracy z państwami sojuszniczymi. - Nie chciałbym wchodzić w szczegóły detaliczne dotyczące tego przelotu, ale jest to także i wynik naszej poprzedniej dobrej współpracy przy akcji "LOT do domu" - powiedział.
- Wiele państw oferuje swoje wsparcie właśnie w duchu dobrej pamięci o tamtej akcji, kiedy ściągaliśmy nie tylko swoich rodaków, ale wielu obywateli państw zaprzyjaźnionych z różnych zakątków świata. Dziś tam zasadzone ziarno procentuje. Możemy liczyć na przychylność w tej trudnej sytuacji
- podkreślił wiceszef resortu dyplomacji.
Premier Mateusz Morawiecki poinformował we wtorek, że prośby o ewakuację spływają do Polski m.in. z UE i NATO i że lista tych osób zostanie nam przedstawione w najbliższych dniach, będzie to być może około 100 osób, w których ewakuacji będziemy pomagać.
Premier podczas briefingu w Żabiej Woli poinformował, że we wtorek podczas spotkania z szefami MON, MSWiA i MSZ omówiona została kontynuacja akcji ewakuacyjnej współpracowników polskiego kontyngentu wojskowego z Afganistanu. Podkreślał, że ewakuacja z Afganistanu to zobowiązanie Polski i dziękował MON za przeprowadzenie pierwszej ewakuacji w czerwcu.
Premier @MorawieckiM: Osoby pracujące i współpracujące z NATO i UE będą nam przedstawione na liście w najbliższych dniach. Będzie to ok. 100 osób, w ewakuacji których będziemy pomagać. Organizujemy ten proces we współpracy z Uzbekistanem, żeby logistyka była jak najsprawniejsza.
— Kancelaria Premiera (@PremierRP) August 17, 2021
We wtorek po południu Ministerstwo Spraw Zagranicznych przekazało, że "dwie polskie obywatelki wylatują z Afganistanu, są już na pokładzie samolotu". W najbliższych godzinach znajdą się w bezpiecznym miejscu.
O trudnej operacji Polski w Afganistanie mówił w poniedziałek rozmowie z Niezalezna.pl wiceszef MSZ Piotr Wawrzyk. Minister tłumaczył, że największą barierą w całym procesie bezpiecznej ewakuacji osób jest brak polskiej placówki dyplomatycznej w Kabulu.
Dzień wczesniej Morawiecki poinformował, że rząd podjął decyzję o posłaniu do Afganistanu naszych samolotów, żeby w bezpieczny sposób ewakuować zarówno obywateli polskich, jak i pracowników naszej misji wojskowej w Afganistanie.