Dziś Sejm większością głosów zdecydował, że nie zostanie uchylony stan wyjątkowy wprowadzony w części województw podlaskiego i lubelskiego. Przeciw uchyleniu głosowało 247 posłów, "za" - 168, głównie zrzeszonych w duzych klubach opozycyjnych.
Opozycja, krytykując stan wyjątkowy wprowadzony z uwagi na kryzys migracyjny oraz zbliżające się manewry "Zapad-2021", argumentowała, że takie manewty odbywają się cyklicznie i dotychczas wprowadzenie takiego stanu nie było potrzebne.
Przemysław Żurawski vel Grajewski, politolog z Uniwersytetu Łódzkiego, w rozmowie z Katarzyną Gójską w programie "W punkt" stwierdził, że taka argumentacja to "cynizm" lub "niezdolność do ogarnięcia sytuacji".
- Manewry "Zapad" nigdy nie odbywały się w takich warunkach, jak w tym roku. Po pierwsze, w warunkach buntu społecznego na Białorusi trwającego od ponad roku, po drugie - w sytuacji całego cyklu demonstracji slabości Zachodu, począwszy od decyzji Bidena o podpisaniu przedłużenia porozumienia New Start między USA i Rosją, przez wizytę Josepa Borrella w Moskwie, deklarację szefa MSZ Niemiec, Heiko Maasa, o niedostarczaniu broni na Ukrainę, kwestię Nord Stream 2 i zniesienia sankcji, zaproszenie Putina na szczyt UE, po sytuację w Afganistanie. To jest kontekst sytuacji, z którą mamy do czynienia i to kusi Rosję do przetestowania, jak daleko może się posunąć, w warunkach, gdy Łukaszenka potrzebuje potwierdzenia swojej tezy, że Polska i Litwa podsycają niepokoje na Białorusi i muszą zostać ukarane
- mówił Żurawski vel Grajewski.
- Taka argumentacja [opozycji] jest oderwana, oparta na fragmencie rzeczywistości - dodał.
Waldemar Paruch, politolog z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, który był drugim z gości Katarzyny Gójskiej, podkreślił, że opozycja wykazuje się niezrozumieniem polityki zagranicznej i tego, że "dziś wystarczy zrobić niewiele, żeby za kilka miesięcy nie trzeba było robić właśnie więcej".
- Wprowadzenie stanu wyjątkowego to wyraźny sygnał, że rząd nie ustąpi przed presją i planem strategicznym, który powstał w Moskwie
- dodał prof. Paruch.
Politolog wspomniał także o panującej po stronie opozycyjnej perspektywie "głupoty, ocierającej się o agenturę wpływu" oraz o "nienawiści do PiS" jako kolejnych motorów kierujących do działań, jakie można było obserwować na granicy w minionych tygodniach za sprawą polityków opozycji.
W kontekście migracyjnym Paruch zwrócił uwagę na sytuację wyborczą w Niemczech, która nie sprzyja podejmowaniu istotnych i wiążących decyzji oraz długiego czasu, jaki upłynie do stworzenia rządu w obecnej sytuacji politycznej.
- Jedno z głównych państw UE zostanie w pewien sposób spacyfikowane. (...) Na to nakłada się fiasko europejskiej polityki obronnej. UE przez ostatnie lata nie wypracowała w tej kwestii niczego. Szumne zapowiedzi budowy armii europejskiej, sprawdzanie obronności - nic z tego nie wyszło. Nie wiemy, jakie decyzje administracja Joe Bidena podejmie wobec wzmacniania wschodniej flanki NATO
- dodał politolog.