Władza rozdaje kasę
Analiza rozstrzygnięć ws. dotacji dla firm z sektora hotelarsko gastronomicznego (HoReCa) w ramach Krajowego Planu Odbudowy ujawniło szereg bulwersujących decyzji. Okazało się, że środki z pożyczki, którą wszyscy Polacy będą spłacać do 2058 roku - przewidziane na wspieranie gospodarki po pandemii Covid-19 - skierowane zostały nierzadko na bardzo kontrowersyjne projekty.
Okazało się też, że w co najmniej kilku ujawnionych przypadkach beneficjentami dotacji są osoby rodzinnie, politycznie lub biznesowo powiązane z politykami koalicji 13 grudnia.
Poczucie bezkarności
Komentując sytuację dla portalu Niezależna.pl, Janusz Szewczak sparafrazował hasło funkcjonującego w latach 2007-2013 programu rządowego „Rodzina na Swoim”.
- Można by powiedzieć: „Platforma na swoim i rodzina na swoim”. Jest to zaprzeczenie wszystkiego, co dotychczas mówił premier Tusk. To KPO to jest koniec Platformy Obywatelskiej – ocenił.
- Myślę, że oni mają ogromne poczucie bezkarności. Skoro premier tej ekipy potrafi wprost mówić, że będzie łamał prawo, czy to się komuś podoba czy nie, to tutaj, że tak powiem, „tylko” naginają to prawo. Jeśli ktoś w takiej małej w sumie sprawie okazuje się tak nieuczciwy i niewiarygodny, to co będzie z większymi tematami finansowymi czy decyzyjnymi w sferze finansów
- zastanawia się ekonomista.
Przyznał, że dla „przeciętnego Kowalskiego” skandal związany z rozdysponowaniem pieniędzy w ramach KPO „jest bardziej zrozumiały, niż to, że zbliżamy się do katastrofy finansów publicznych”. - Nikt się nie pochyla dzisiaj i dramatycznie nie załamuje rąk nad tym, jak ma wyglądać i jak będzie wyglądał budżet na 2026 rok. A on musi wyglądać po prostu dramatycznie. Mamy czekać na deficyt w wysokości 400 czy 500 mld zł? – pytał retorycznie Szewczak.
Prezenty dla bogatych
- Ten skandal stawia ekipę rządzącą w najgorszym możliwym świetle. Skoro można było prześladować księdza (za zbudowanie ośrodka dla osób pokrzywdzonych) i urzędniczki za to, że zgodnie z prawem i obowiązkami wykonywały swoje obowiązki, to co powiedzieć dzisiaj? Ci co dostali pieniądze, to głównie ludzie bogaci. Jeśli to prawda, że dostaje dofinansowanie żona ciężkiego milionera pana Łąckiego czy pana Czarzastego, to nie są przecież biedni ludzie. To są bardzo bogaci ludzie
- zaznaczył.
Zastanawiając się nad możliwymi konsekwencjami skandalu, Janusz Szewczak stwierdził, że „gdyby nie to, że może upaść ta koalicja, a więc ten rząd, to premier Tusk pewnie zrzuciłby już z sań jedynego winnego, uznając, że jest to pani minister Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. - Tylko problem tkwi w tym, że na to nie ma zgody. Będzie się więc szukać rozwiązań PR-owskich. To jest pierwsza tak ewidentna, ale absolutnie nie ostatnia wpadka tego rządu. Myślę, że w zanadrzu jest kilka kolejnych – podsumował Janusz Szewczak.