Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Platforma ma już pierwszego sojusznika do wspólnego startu w wyborach. W jedną listę nie wierzy jednak Schetyna

Wciąż nie wiadomo, w jakim formacie pójdzie do wyborów opozycja. "Gazeta Wyborcza" donosi, że na jednych listach z PO pojawią się raczej samorządowcy ze stowarzyszenia Tak! Dla Polski, jednak wciąż nie ma deklaracji żadnej z większych opozycyjnych partii. W koncepcję jednej listy nie wierzy były szef PO, Grzegorz Schetyna.

Autor:

Między opozycyjnymi partiami pojawia się coraz więcej rozbieżności i coraz dalej jest do realizacji zakładanej przez Koalicję Obywatelską koncepcji jednej listy opozycji. W miniony weekend głośno zrobiło się o spięciu na linii Polska2050 - Platforma Obywatelska, co zaowocuje raczej tym, że Tusk i Hołownia nie wystartują z tych samych list jesienią. Wywołało to liczne komentarze tzw. "silnych razem", którzy odżegnują Szymona Hołownię "od czci i wiary" i zarzucając granie na korzyść PiS i Jarosława Kaczyńskiego.

Prawdopodobne, że razem z Koalicją Obywatelską do wyborów pójdzie grupa samorządowców skupiona wokół ruchu Tak! Dla Polski - pisze o tym dzisiaj "Gazeta Wyborcza". Ugrupowanie tworzą wójtowie, burmistrzowie, prezydenci i marszałkowie z całej Polski. Liderami są tu m.in. prezydent Jacek Karnowski z Sopotu oraz Rafał Trzaskowski z Warszawy.

"Klamka zapadła. Idziemy do wyborów do Sejmu, jako część zjednoczonej opozycji"

– powiedział "Gazecie Wyborczej" jeden z prezydentów. Wyjaśnił, że samorządowcy już dostali informację, że w każdym okręgu wyborczym mają wskazać trzy osoby, które wystartują w wyborach. Chodzi np. o wójtów, burmistrzów czy wiceprezydentów, którzy są rozpoznawalni i cieszą się popularnością. Redakcja podaje też, że oprócz tego Tak! Dla Polski ma tworzyć z opozycją tzw. pakt senacki. Zgodnie z nim – jak wskazała gazeta - powtórnie w każdym ze stu okręgów opozycja ma wystawić jednego wspólnego kandydata przeciwko osobie wyznaczonej przez PiS.

Kosiniak-Kamysz: Zaufanie do Polski2050 - nadwątlone

Lider PSL, Władysław Kosiniak-Kamysz, dzisiaj w TVN24 przyznał, że jeśli ma być mowa o wspólnych listach, to ich budowanie powinno nastąpić najpóźniej wiosną 2023.

Przyznał jednocześnie, że jego zaufanie do Polski2050 zostało "nadwątlone".

- Współpraca to jest funkcja trzech składowych: wspólnoty interesu, ona jest, wspólnoty celu. To niewątpliwie. Komunikacji – widać po tym spotkaniu, że była nie najgorsza. Ale jest też trzecia – zaufanie. I to zostało nadwątlone. Trzy składowe, dwie dość mocne, trzecia bardzo ważna i trzeba nad tym popracować, zobaczymy. I tak będziemy współpracować

- powiedział szef PSL.

Schetyna nie wierzy w jedną listę

Sceptyczny względem możliwości stworzenia jednej listy opozycji jest były przewodniczący PO, Grzegorz Schetyna. Polityk w rozmowie z "Super Expressem" uważa, że "jednej listy nie będzie, ale nie wyklucza to zwycięstwa wyborczego".

- Jeśli bowiem powiemy o dwóch listach demokratycznej opozycji, gdzie jedna walczy z PiS o zwycięstwo, a druga ma powyżej 15 proc., to wtedy funkcjonuje system D’Hondta

 - dodał.

Jego zdaniem, dwie listy: PO, PSL i Polska 2050 wspólnie, a Lewica samodzielnie to byłoby optimum. Na uwagę, że PO nie pójdzie do wyborów tylko z Lewicą, Schetyna odpowiedział: "Nie pójdzie".

- Uważam, że nie, bo to jest dla Platformy bardzo trudne i, według mnie, niemożliwe. I niemożliwe też chyba dla części lewicowych działaczy – stwierdził.

Jak wynika z najnowszego sondażu United Surveys dla "Dziennika Gazety Prawnej" i RMF FM, w którym zbadano trzy możliwe formy startu w wyborach opozycji, opozycja "maksymalizuje swój wynik wyborczy w wariancie jakiejś formy wspólnego startu". "DGP" zauważa, że wyliczenia pokazują, że opozycja ma spore szanse na przejęcie władzy. Trudno jej jednak może być wprowadzać zmiany bez możliwości odrzucania wet prezydenta.

Redakcja wskazała, że do tej pory, licząc od 1997 r., prezydent zawsze powierzał ją przedstawicielowi zwycięskiego ugrupowania, ale nie ma takiego obowiązku. Sondaże pokazują, że tym razem może dojść do sytuacji, w której np. PiS wygra, ale to KO, PSL, PL2050 i Lewica będą dysponowały większością do utworzenia rządu. W takim układzie – jak wskazuje "DGP" - trudno przewidzieć decyzję Andrzeja Dudy. 

 

Autor:

Źródło: GW, DGP, SE, PAP, niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE Polityka