Ostatnie dni zdominowały informacje o przedsiębiorcach z branży gastronomicznej, hotelarskiej i cateringowej (HoReCa) zakwalifikowanych do uzyskania środków z KPO. Niektóre projekty wzbudziły kontrowersje, ponieważ właściciele wnioskowali o środki na jachty, domki letniskowe czy solaria. Okazuje się, że po zmianach wprowadzonych przez ministerstwo, kierowane przez Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz, o te środki mogli i skutecznie się ubiegali przedsiębiorcy spoza tej branży, których podstawową działalnością były np. pożyczki, finanse czy transport.
Jak dowiedział się portal niezalezna.pl, dymisja Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz jest „warunkowo zawieszona”. Szefowa Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej może stracić stanowisko już we wrześniu, jeżeli jej wyjaśnienia nie przekonają opinii publicznej.
Szefowa MFiPR była dziś gościem porannej rozmowy RMF FM. Tłumacząc się z programu dotacji, nagle usłyszała pytanie o nieobecnego marszałka Sejmu.
- Gdzie jest Szymon Hołownia? – dopytywał red. Piotr Salak.
- Trzeba iść razem w słusznych sprawach. Bardzo wiele osób z koalicji, zwłaszcza ministrów, wicepremierów, poszliśmy razem we wspólnych sprawach. Bardzo dużo mądrych ludzi z Polski 2050 ruszyło tłumaczyć światu i naszym współobywatelom i wyborcom, dlaczego projekty rozwojowe są tak ważne – owijała w bawełnę.
Dopytana, czy nie zabrakło jej głosu marszałka Sejmu, odparła:
„pan marszałek Sejmu przez ostatnie kilka dni nie zabiera głosu w żadnej sprawie. To nie jest absolutnie tak, że w tej sprawie celowo nie zabrał głosu. Ma ku temu swoje zasadne powody. Teraz trwają wakacje sejmowe. Akurat pan marszałek nie jest na urlopie, natomiast jest to jego czas, w którym nie musi się tak intensywnie udzielać politycznie. Ma do tego prawo”.
Na uwagę prowadzącego, że „zastanawiające jest dla mnie milczenie marszałka, który lubi mówić, lubi się w mediach pokazywać, a w tej sprawie, tak ważnej sprawie dla Polski 2050, mądrze milczy”, ucięła:
„to nie ma w ogóle nic wspólnego ze mną”.
Pełczyńska-Nałęcz wprost przyznała, że bezpośredni nadzór nad programem ma wiceszef jej resortu Jacek Karnowski.
Dopytywana kto wiedział – minister Karnowski czy minister Szyszko, odpowiedziała: "za program odpowiada akurat minister Karnowski. Nie mniej była wiedza, że są kupowane rzeczy związane z turystyką. Przecież to jest oczywiste. Były kupowane rzeczy, które nie mają nic wspólnego z programem, tam był np. taki case, że ktoś sobie dach wyremontował i natychmiast umowa została rozwiązana".