W naukach społecznych, a także w objaśnieniu wielu zjawisk o masowym charakterze, ulubionym modelem opisu jest tzw. krzywa Gaussa (ma kształt lekko rozklapciałego kapelusza). Wynika z niej, że pewne zjawiska są bardzo typowe i występują często oraz że istnieją grupy zjawisk niezwykle nietypowe, jak na przykład wyjątkowa głupota i wyjątkowy geniusz, i one zdarzają się bardzo rzadko. Politycy za wszelką cenę chcą sięgać po ludzi chowających się w środku kapelusza, bo ich jest najwięcej. Kampanie nastawione na idiotów i na geniuszy są więc bezcelowe, chyba że są umiejętnie doklejone do reszty. Gauss rządzi niemal wszystkim, bo kto nie zauważy owego mitycznego środka, w którym jest najwięcej potencjalnego elektoratu, konsumentów itd., wypada z gry.
Ale istnieje model rzadziej stosowany w naukach społecznych, a chętniej w fizyce czy chemii, który idealnie może opisywać momenty przełomu. To tzw. teoria grafów. Teoria Leonarda Eulera, stworzona w XVIII wieku początkowo dla połączeń drogowych, nagle okazała się genialnym wyjaśnieniem, dlaczego pewne działania społeczne przynoszą oczekiwane skutki, a inne nie. Otóż tych działań musi być odpowiednio dużo i muszą zdarzyć się w odpowiednim miejscu i czasie, żeby powstała nowa jakość. To jak z zamarzaniem wody. Chłodzenie dużej ilości może nie dać lodu, bo temperatura się rozłoży. Schłodzenie w jednym miejscu może wytworzyć kostkę lodu, która potem ułatwia krystalizację reszty. To jest słynne przejście fazowe grafów dających nową jakość.
Wiele osób zastanawiało się pewnie, dlaczego fatalne rządy obecnej ekipy nie doprowadziły do masowego odpływu poparcia społecznego. Owszem, rząd już zaczynał tracić sympatię i zwolenników, ale badania poparcia dla partii wskazywały na niezmienną popularność największego składnika koalicji rządowej, czyli partii kierowanej przez Donalda Tuska. Wprawdzie wyzerował on poparcie dla swoich sojuszników, jednak jego ugrupowanie jakoś się trzymało. Tusk po prostu rozwadniał kłopoty, przerzucając odpowiedzialność za nie na sojuszników.
Afera szpitalna trafiła w sam środek Koalicji Obywatelskiej, w momencie, gdy brakuje pieniędzy na leczenie, i zawiera w sobie wszystko, czego ludzie naprawdę nie lubią. Ogromne zarobki wyłudzone przez młodego działacza KO i salonik VIP-owski dla wybranych – przebrały miarę. Teraz kryzys będzie następował lawinowo. Partia Tuska nie ma już żadnych zderzaków, ilość niepokojących informacji zaczyna narastać, a sojuszników coraz mniej. Takich saloników i takich bajońskich zarobków pojawi się za chwilę jeszcze więcej. Co gorsza, po utracie zderzaków wszystko co złe uderzy w rządzących jeszcze mocniej. Czy mogą to jeszcze odwrócić? Możliwe, ale pomysłów i czasu coraz mniej.
🇵🇱 APEL O MODLITWĘ 🙏
Bardzo prosimy o codzienną modlitwę na Różańcu Świętym - choćby jednym dziesiątkiem - w intencji:
🔹 Red. @TomaszSakiewicz
🔹 Dziennikarzy Mediów Strefy Wolnego Słowa @RepublikaTV, @GPtygodnik, @GPCodziennie, @NowePanstwo
❗ W tych dniach w widoczny… pic.twitter.com/HhY98Q6PfI — Kluby "Gazety Polskiej" (@KlubyGP) June 24, 2026