Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

"Gazeta Polska": Jak bohater afery Szpitala Południowego chciał zrobić karierę naukową

Z ustaleń „Gazety Polskiej” wynika, że Dawid Kacprzyk planował zdobycie doktoratu z nauk medycznych. W pierwszej połowie 2024 roku – jeszcze przed uzyskaniem prawa wykonywania zawodu – w czasopismach naukowych ukazały się cztery artykuły, których był współautorem. Jeden z nich napisał wspólnie z m.in. Agnieszką Gorgoń-Komor, senator Koalicji Obywatelskiej, i Arturem Krawczykiem, swoim ówczesnym przełożonym, byłym już prezesem Szpitala Południowego.

Autor:

Niespełna 30-letni Dawid Kacprzyk, lekarz, były już dziś działacz i radny Koalicji Obywatelskiej z warszawskiego Ursusa, to główny bohater afery w warszawskim Szpitalu Południowym, w którym stworzył salonik VIP dla polityków swojego ugrupowania. W ubiegłym roku – w tej nadzorowanej przez Rafała Trzaskowskiego, prezydenta Warszawy placówce – zarobił 1,6 mln zł, pracując średnio 11 godzin dziennie. W tym roku – jak ujawniła Republika – tylko w lutym jednocześnie w Szpitalu Południowym i Mazowieckim Szpitalu Bródnowskim przepracował średnio prawie 18 godzin dziennie. Po wybuchu skandalu Kacprzyk zwrócił część pieniędzy obydwu placówkom. Z ustaleń „Gazety Polskiej” wynika, że robił nie tylko karierę jako lekarz, ale rozwijał się również naukowo, planując zdobycie doktoratu z nauk medycznych. Pierwszym krokiem były publikacje naukowe. W pierwszej połowie 2024 roku w czasopismach naukowych ukazały się cztery artykuły, których Kacprzyk był współautorem. Jeden z nich napisał wspólnie m.in. z Arturem Krawczykiem, swoim ówczesnym przełożonym, byłym już prezesem Szpitala Południowego, i z senator KO Agnieszką Gorgoń-Komor, której mąż jest wiceprezesem Naczelnej Izby Lekarskiej. „Gazeta Polska” przyjrzała się karierze naukowej Dawida Kacprzyka i jego relacji z małżeństwem.

Znikające artykuły o pandemii COVID-19

Dawid Kacprzyk jest absolwentem Wydziału Lekarskiego na Uczelni Łazarskiego w Warszawie. Prawo wykonywania zawodu otrzymał w listopadzie 2024 roku. Jednak – jak ujawniła Telewizja Republika – już przynajmniej w lipcu 2024 roku zajmował się pacjentami na SOR warszawskiego Szpitala Południowego. Formalnie został tam zatrudniony we wrześniu 2023 roku, gdy prezesem placówki był Artur Krawczyk. Przez półtora miesiąca – od 10 grudnia 2024 roku do 31 stycznia 2025 roku – Kacprzyk pracował jako młodszy asystent, lekarz w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. Najświętszej Maryi Panny w Częstochowie. Rok później pracę w Szpitalu Południowym zaczął łączyć z tą w Mazowieckim Szpitalu Bródnowskim.

Jednocześnie – jak ujawniła „Gazeta Polska Codziennie” – był koordynatorem umów, jakie placówka ta zawarła z trzema uczelniami medycznymi, w tym jego Alma Mater, Uczelnią Łazarskiego. Kacprzyk chciał też robić karierę naukową. Z ustaleń „GP” wynika, że na początku 2024 roku – gdy pracował już w Szpitalu Południowym, ale przed uzyskaniem prawa do wykonywania zawodu – w medycznych periodykach ukazały się cztery artykuły, których był współautorem. Dwa z nich zostały opublikowane w okresie styczeń–luty 2024 roku w pismach wydawanych przez spółkę Via Medica: „Medical Research Journal” i „Cardiology Journal” (to jedno z oficjalnych czasopism Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego). Pierwszy z artykułów dotyczył wpływu pandemii COVID-19 „na zastosowanie nadgłośniowych przyrządów do udrażniania dróg oddechowych u dorosłych z pozaszpitalnym zatrzymaniem krążenia”, drugi – „częstości podejmowania resuscytacji krążeniowo-oddechowej przez świadków zdarzenia”. W przypadku tego tekstu oprócz Kacprzyka współautorem był też Artur Krawczyk, prezes warszawskiego Szpitala Południowego.

Fałszywa afiliacja przy artykułach?

Krawczyk wraz z Kacprzykiem byli też współautorami artykułu pt. „Wpływ pandemii COVID-19 na wykorzystanie systemów publicznego dostępu do defibrylacji (PAD)”. W kwietniu 2024 roku ukazał się on w tureckim czasopiśmie naukowym „Eurasian Journal of Emergency Medicine”. O tym tekście jako pierwszy napisał na swoim koncie na X użytkownik „ExplicitePL”, wskazując, że na liście współautorów znalazła się również m.in. senator KO Agnieszka Gorgoń-Komor. W kwietniu 2024 roku zaakceptowany został do druku w tureckim czasopiśmie inny artykuł, którego współautorem był Kacprzyk – „Intubacja dotchawicza a nadgłośniowe przyrządy do udrażniania dróg oddechowych w leczeniu dorosłych pacjentów z pozaszpitalnym zatrzymaniem krążenia”. Przy artykułach zarówno Kacprzyk, jak i Krawczyk, jako swoją afiliację wskazali Lux Med, największą prywatną grupę działającą w opiece zdrowotnej. „(…) pan Dawid Kacprzyk nie był nigdy związany z firmą. Również pan Artur Krawczyk nie współpracował bezpośrednio z LUX MED. Nie znamy powodu, dla którego we wskazanym przez Pana artykule została umieszona afiliacja LUX MED. Możliwe, że jest to błąd, na pewno traktujemy to jako nieautoryzowane użycie” – stwierdziła w odpowiedzi na pytania „GP” Justyna Maletka z Lux Med. Jednak, jak wynika z ustaleń „GP”, ta prywatna medyczna grupa współpracowała ze Szpitalem Południowym w latach 2023–2026. „Współpraca ta została wypowiedziana w grudniu 2025 roku, bez związku z aktualnymi wydarzeniami, a w następstwie naturalnego procesu biznesowego, obejmującego renegocjacje warunków lub poszukiwanie nowych możliwości operacyjnych. Jej zakres obejmował realizację świadczeń zdrowotnych na rzecz uprawnionych osób. Mamy wiele umów tego rodzaju z innymi podmiotami i podobnie jak inne spółki ubezpieczeniowe działające na terenie Polski współpracujemy, w zakresie dopuszczalnym przez prawo, z prywatnymi i publicznymi szpitalami na terenie całego kraju. To standard rynkowy. Warto zaznaczyć, że tego typu współpraca stanowi dodatkowe źródło dochodów dla publicznej placówki” – napisał z kolei Maciej Mikołajewski z Lux Med. Podkreślił jednak, że ta współpraca nie ma żadnego związku z „błędnym” i „nieautoryzowanym” użyciem przez Kacprzyka i Krawczyka Lux Med jako swojej afiliacji.

Prof. Szarpak: „Tak, był moim studentem”

Jednak Kacprzyk w jednej z publikacji użył też innej afiliacji – Polskiego Towarzystwa Medycyny Katastrof. Z identyczną występowała też senator Gorgoń-Komor. Prezesem Towarzystwa jest prof. Łukasz Szarpak, który występuje również jako współautor publikacji Kacprzyka. To pracownik naukowy Collegium Medicum KUL, specjalizujący się w medycynie ratunkowej i anestezjologii. Chcieliśmy sprawdzić, czym zajmuje się kierowana przez niego organizacja, ale strona internetowa jest wyłączona. – Działalność w towarzystwie była działalnością społeczną. Musiałem ją zakończyć ze względu na nadmiar obowiązków – tłumaczy w rozmowie z „GP” prof. Szarpak. Pytany o afiliację Towarzystwa, pod jaką występował zarówno Kacprzyk, jak i senator KO, odpowiedział krótko: – Każdy członek Towarzystwa może, przygotowując artykuł, zgłosić taką afiliację. Nie ma w tym nic dziwnego, bo jest to ogólnie przyjęta praktyka w towarzystwach naukowych. Dawid Kacprzyk pewnie złożył deklarację i został członkiem towarzystwa. 

W jakich okolicznościach były już działacz stołecznej KO zaczął jednak publikować jeszcze przed uzyskaniem prawa wykonywania zawodu akurat w tym samym tureckim czasopiśmie naukowym co senator Gorgoń-Komor i prof. Szarpak? – Z tego, co pamiętam, to nie był on wiodącym autorem tych publikacji – odpowiedział Szarpak. 

Kto płacił za publikację? – Nie pamiętam, czy było za te artykuły płacone. W niektórych czasopismach faktycznie się płaci opłatę publikacyjną, ale w niektórych nie trzeba – dodaje profesor. Z ustaleń „GP” wynika, że prof. Szarpak był wykładowcą na Uczelni Łazarskiego, gdzie studiował Kacprzyk.

– Tak, był on moim studentem – mówi prof. Szarpak. – Jeśli ktoś chce się uczyć i przychodzi do mnie po pomoc, to nie odmawiam. Tak było w przypadku Dawida Kacprzyka – zaznacza. Czy prof. Szarpak wiedział o jego planach związanych z doktoratem? – Może kiedyś padło takie stwierdzenie, że chce zrobić doktorat. Nie pamiętam, aby w jakikolwiek sposób go rozpoczął – odpowiada prof. Szarpak i zaznacza: – Zawsze traktowałem go jako byłego studenta. Nie mieliśmy żadnych wspólnych interesów. Nie łączyły nas też żadne relacje prywatne. Znam wiele osób, które publikują naukowo, a jednak nie mają stopni i tytułów naukowych – bo po prostu nie chcą.  

Jednak, jak ustaliliśmy, prof. Szarpak współpracował w przeszłości ze Szpitalem Południowym. – Faktycznie, kilka razy doradzałem Arturowi Krawczykowi [byłemu prezesowi Warszawskiego Szpitala Południowego – przyp. aut.], jednak zakończyliśmy współpracę w sierpniu 2024 roku, czyli na długo przed jego odejściem – przyznaje.

Senator i wiceprezes NIL

O okoliczności publikacji naukowej napisanej wspólnie z Kacprzykiem „GP” zapytała senator Gorgoń-Komor. Do momentu zamknięcia tego numeru nie otrzymaliśmy jednak żadnej odpowiedzi. Wcześniej senator przekonywała, że ani ona, ani jej mąż, wiceprezes Naczelnej Izby Lekarskiej, nie wspierali kariery lekarskiej Kacprzyka. „Jedynie zapytana przez niego o trudny przypadek lub interpretację EKG odpowiadałam jako młodszemu koledze z zachowaniem anonimowości pacjenta” – zaznaczyła w odpowiedzi na pytania „GP” senator KO. Dodała, że Kacprzyka poznała w 2023 roku, gdy był przewodniczącym stowarzyszenia Nowa Generacja. Zaprzeczyła jednak, aby w jakikolwiek sposób pomagał jej w kampanii wyborczej. Mąż senator KO, Klaudiusz Komor, od maja 2022 roku jest wiceprezesem NIL. Z ustaleń „GP” wynika, że Kacprzyk raz uczestniczył w spotkaniu z prezesem NIL, na którym byli obecni małżonkowie. „Dawid Kacprzyk nie pełnił żadnej funkcji w NIL, jako rezydent był członkiem jednej z komisji dotyczącej ratownictwa medycznego, była to funkcja społeczna, komisja nigdy nie zebrała się. Dr Kacprzyk został tam dołączony jako lekarz bez specjalizacji, wskazany przez przewodniczącego komisji” – napisała w odpowiedzi na pytania „GP” Iwona Kania z NIL. Z Izbą współpracowała senator Gorgoń-Komor, m.in. przy organizacji konferencji „Save a Life” jako przedstawicielka Polskiego Towarzystwa Lekarskiego i senator RP. Zaangażowany w jej przygotowanie był też Kacprzyk. „W ramach współorganizacji konferencji »Save a life« brał udział w części spotkań organizacyjnych jako radny miasta stołecznego Warszawy (miasto stołeczne udzieliło wydarzeniu patronatu honorowego)” – napisała Kania i zaznaczyła: „Trudno wnosić, żeby dr Klaudiusz Komor lub dr Agnieszka Gorgoń- Komor jakkolwiek ułatwiali karierę dr. Kacprzykowi w NIL – lekarzowi, który nigdy nie był członkiem NIL”.

Autor:

Źródło: Gazeta Polska

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polityka