W czwartek stołeczni radni przegłosowali uchwałę o przyjęciu petycji o zmianę nazwy ronda Dmowskiego na rondo Praw Kobiet. Petycja skierowana została do Rady Warszawy przez osobę prywatną. Przyjęcie petycji nie jest jednoznaczne ze zmianą nazwy ronda - oznacza jedynie, że Rada Warszawy zajmie się tą kwestią.
Kierunek: lewicowość
Zapytaliśmy wiceministra edukacji i nauki Tomasza Rzymkowskiego, jaki jego zdaniem cel mają władzę Warszawy w takim działaniu.
- Uważam, że ta sprawa ma podwójny kontekst. Pierwszy to wewnętrzny, czyli Rafał Trzaskowski robi na złość Donaldowi Tuskowi, bo nie ma co tutaj kryć, jest to decyzja wiceprzewodniczącego Platformy Obywatelskiego, prezydenta miasta, który wykorzystuje swoich janczarów w radzie miasta do własnych rozgrywek - stwierdził. - Jest to próba przeciągnięcia Platformy Obywatelską na taką pozycję skrajnie lewicową - dodał.
Wojna ideowa
- Drugi aspekt to kontekst ideowy. Jest to rozpoczęcie wojenki polegającej na usuwaniu z przestrzeni publicznej niewątpliwych autorytetów dla większości Polaków, bo nie było państwa polskiego bez ojców niepodległości: Romana Dmowskiego, Józefa Piłsudskiego, Jana Paderewskiego, Wincentego Witosa, Wojciecha Korfantego czy Ignacego Daszyńskiego
- ocenił.
Tomasz Rzymkowski podkreślił, że "to są ojcowie naszej niepodległości'.
- Dla każdego Polaka bez względu na sympatie i antypatie polityczne, to są osoby, które reprezentują te środowiska polityczne, które przyczyniły się do odzyskania niepodległości w 1918 roku. Podnoszenie ręki na któregokolwiek z nich, to jest podnoszenie ręki na polską niepodległość, a przykrywanie tego lub mniej bardziej neutralnymi hasłami i nowymi nazwami jest tylko zasłoną dymną przed o wiele poważniejsza operacją ideową - przestrzegł.