Zawieszenie sędziego Piebiaka
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek poinformował wczoraj, że odsunął sędziego Łukasza Piebiaka od wykonywania czynności służbowych w Sądzie Rejonowym dla m.st. Warszawy.
Z kolei dzisiaj pojawił się komunikat, że prezydium KRS zdecydowało o zarządzeniu "przerwy w czynnościach służbowych sędziego Łukasza Piebiaka". Kwestia jego dalszego udziału w pracach Rady ma być rozpatrywana podczas czwartkowego posiedzenia.
"Nigdy do czegoś takiego nie doszło"
Do tej decyzji odniósł się w rozmowie z portalem Niezależna.pl sędzia Łukasz Zawadzki, także członek KRS. Podkreśla, że nigdy wcześniej do takiej sytuacji nie doszło.
W jego ocenie działania Waldemara Żurka mają konkretny cel.
To świadczy o tym, że mamy do czynienia z sytuacją, w której minister Żurek ewidentnie dąży do wyeliminowania sędziego Piebiaka z Krajowej Rady Sądownictwa. Ta koincydencja nie jest przypadkowa
– stwierdził.
W medialnych przekazach przedstawiciele "nowej" KRS mieli wyrażać pogląd, iż s. Piebiak nie powinien mieć dostępu do dokumentacji personalnej innych sędziów. Z kolei s. Zawadzki zwrócił uwagę na inny incydent. Chodzi o wypowiedź s. Bartłomieja Starosty, który odniósł się do obecności Piebiaka na posiedzeniu Rady.
Nie wiem, czy dokładnie zacytuje, ale w stylu "nie powinno go tu być". Ewidentnie istnieje nastawienie członków Krajowej Rady Sądownictwa, w tej trzynastoosobowej części sędziowskiej, aby sędziego Piebiaka wyeliminować
– oznajmił.
"Nie ma przepisu..."
Jak zaznaczył, decyzja Żurka odnosi się do wykonywania przez Piebiaka obowiązków w sądzie, a nie do jego działalności w konstytucyjnym organie, jakim jest KRS.
Nie ma przepisu, który umożliwiałby Krajowej Radzie Sądownictwa "respektowanie" decyzji ministra sprawiedliwości w zakresie dotyczącym innego organu niż sąd. Minister sprawiedliwości zawiesił sędziego w wykonywaniu czynności orzeczniczych, a nie innych czynności sędziowskich
- przypomniał.
Sędzia Piebiak nie tylko może, ale ma obowiązek zasiadać w KRS i realizować swoje czynności. Został wybrany w zupełnie innym trybie
– podkreślił sędzia Zawadzki.
Nasz rozmówca wskazał, że członkowie sędziowskiej części KRS zostali wybrani przez Sejm. W jego ocenie próba uniemożliwienia jednemu z nich wykonywania mandatu oznaczałaby ingerencję przedstawiciela władzy wykonawczej w decyzję podjętą przez władzę ustawodawczą.
Dochodzimy do sytuacji, w której sędzia Piebiak został wyłoniony przez parlament, a parlament został wyłoniony milionami głosów polskich obywateli. Tymczasem minister sprawiedliwości próbuje podważać decyzję organu władzy ustawodawczej, czyli polskiego Sejmu
- powiedział.
Jak dodał, oznaczałoby to, że minister sprawiedliwości jednoosobowo ingeruje w kompetencje parlamentu dotyczące ustalania składu sędziowskiej części KRS.
Władza wykonawcza w osobie ministra sprawiedliwości podważa w ten sposób kompetencje władzy ustawodawczej
- stwierdził.
Zapytaliśmy również sędziego Zawadzkiego o sytuacje przewidziane w prawie, w których sędzia może przestać być członkiem Krajowej Rady Sądownictwa przed zakończeniem kadencji.
Zrzeczenie się funkcji. To jedyna taka możliwość. Mamy więc zrzeczenie się funkcji albo śmierć członka Krajowej Rady Sądownictwa. W innych przypadkach takiej możliwości nie ma
– wskazał sędzia Zawadzki.
KRS będzie działać nielegalnie?
Czy KRS w okrojonym składzie będzie działać nielegalnie?
Mielibyśmy do czynienia z nieprawidłowo ukształtowanym składem. Wszystkie uchwały podejmowane w takiej sytuacji byłyby, mówiąc kolokwialnie, do wyrzucenia do kosza. Zostałyby podjęte w sposób bezprawny
– odparł sędzia Zawadzki.
Zapowiedział też, że nie zamierzałby uczestniczyć w podejmowaniu decyzji przez organ działający w wadliwym składzie.
Nie wyobrażam sobie innej możliwości niż niebranie udziału w pracach takiego organu. Zaloguję się do systemu, ale nie będę uczestniczył w podejmowaniu jakichkolwiek uchwał. Nie będę brał udziału w pracach wadliwie ukształtowanego organu
- zadeklarował.