Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Minister rolnictwa groził staroście i jej rodzinie? Wszystko znalazło się w protokole z posiedzenia

Powód był błahy, bo chodziło o lajk na Facebooku, ale to nie przeszkodziło, by minister rolnictwa zaczął grozić staroście i jej rodzinie. Zdaniem polityków opozycji, szef resortu zadzwonił do niej i wyrażał się "w niewybrednych i wulgarnych słowach".

Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi Stefan Krajewski w trakcie posiedzenia zarządu powiatu zambrowskiego wykonał telefon do Edyty Marchlewskiej-Groszfeld i zaczął jej grozić - przekazał na konferencji prasowej Sebastian Łukaszewicz.

To wszystko znalazło się w protokole posiedzenia. Groźby dotyczyły bezpośrednio starosty, ale i jej rodziny. Wszystko to "w niewybrednych i wulgarnych słowach", jak określił poseł PiS.

Przypomniał, że rządzący mówili przed wyborami o szacunku należnym kobietom, a po uzyskaniu władzy szef resortu jawi się jako "damski bokser".

Chodziło o "kciuk w górę"

Wziął telefon i tylko dlatego, że nie spodobał mu się zwykły lajk. "Kciuk w górę" na jednym z portali społecznościowych spowodował falę hejtu, która dotknęła Bogu ducha winnego samorządowca, kobietę, która polajkowała jeden wpis

- poinformował Łukaszewicz.

Przypomniał, że w obecnej sytuacji rolnicy borykają się z poważnymi problemami i nie otrzymali jak dotąd odpowiedniego wsparcia.

Dzisiaj rolnicy nie oczekują od ministra, że będzie on siedział na Wspólnej 30 z telefonem i sprawdzał, co jaki samorządowiec polubił, tylko będzie zajmował się rzetelną, realną pracą, która ma za zadanie pomóc rolnikom w tym trudnym okresie żniw.

- tłumaczył polityk.

Politycy PiS zażądali dymisji Krajewskiego i podkreślili, że kobieta jest "zdruzgotana tym, co ją dotknęło". I przypomniał, że nie była jedynym świadkiem tej sytuacji.

Źródło: niezalezna.pl

NAJNOWSZE Polityka