Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Niejasna rola Giertycha w badaniu afery Zondacrypto. Poseł Tumanowicz: to jest walka polityczna

Działania prokuratury, niektórych mediów oraz posła Romana Giertycha w kontekście badania afery Zondacrypto budzą wiele wątpliwości. Zdaniem posła Witolda Tumanowicza z Konfederacji, zarzuty kierowane pod adresem polityków, że rozmawiali i budowali powiązania finansowe z osobą, która prowadziła legalny biznes "są wątpliwe". Rozmówca portalu Niezależna.pl wskazuje, że można by je równie dobrze kierować pod adresem Romana Giertycha. - Jest tutaj pewnego rodzaju hipokryzja i walka polityczna - podkreśla Tumanowicz.

Państwo powinno być sprawne i skuteczne

"Jest coś niepokojącego w działaniu prokuratury w sytuacji, gdy mamy do czynienia z ogromnymi wyłudzeniami pieniędzy z budżetu państwa, wyłudzeniami pomocy dla powodzian czy sytuacją w Szpitalu Południowym w Warszawie. W tych przypadkach, które wymieniłem nie widzimy takiej ostrej i zdecydowanej reakcji prokuratury".

Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil, a następnie kliknij „Obserwuj w Google”

Parlamentarzysta podkreśla, że "państwo powinno działać w każdej tego typu sytuacji dokładnie tak samo sprawnie i skutecznie". - Natomiast w sytuacji, gdy mamy do czynienia z tym, że główny aktor tej afery, prezes Zondacrypto jest reprezentowany przez wiceprzewodniczącego klubu Koalicji Obywatelskiej w Sejmie, rodzić może podejrzenia, że jest to działanie czysto polityczne. Nie chciałbym stawiać jakichś daleko idących zarzutów, ale nasuwają się tutaj bardzo niepokojące skojarzenia - powiedział.

Slużby zawiodły

Pytany o rolę służb, które nie zapobiegły aferze, a także nie uniemożliwiły ucieczki Przemysława Krala z Polski, poseł Tumanowicz przyznał, że dopiero od niedawna wiemy, "że rzeczywiście Zondacrypto i jej formuła biznesowa opierała się na oszustwie, a przynajmniej na sam koniec dokładnie tym była". 

- Ale w trakcie, gdy prowadziła rozmowy z różnego rodzaju reklamobiorcami czy innymi partnerami z trzeciego sektora, to przecież była to normalnie i legalnie działająca giełda kryptowalut i służby nie ostrzegały o tym, że są jakiekolwiek problemy. Co więcej, jakiekolwiek wnioski o to, żeby w ogóle badać tę firmę były odrzucane. Więc powiedzmy sobie szczerze, że żaden polityk czy żaden reklamodawca - a przecież reklamy tej firmy pojawiały się zarówno w TVN, jak i w Republice - nie miał podstaw, by zamiast prokuratury sprawdzać ją czy weryfikować. Teraz już wiemy, że tak jest i niestety chyba jednak służby nie do końca wypełniły swoją role, aby ostrzec przed tą firmą

- ocenił.

Nasz rozmówca przypomina, że jedynym zarzutem stawianym niektórym politykom jest to, że "rozmawiali z człowiekiem i budowali różne powiązania finansowe z osobą, która prowadziła legalny biznes". - Jednak są to zarzuty o tyle wątpliwe, że w tym momencie Roman Giertych reprezentuje właśnie tą osobę i można by mu również stawiać zarzuty o jakieś powiązania z nią. Jest tutaj pewnego rodzaju hipokryzja i walka polityczna - podsumował Witold Tumanowicz.


 

Źródło: niezalezna.pl

NAJNOWSZE Polityka