Krzysztof Gawkowski w przeddzień zaprzysiężenia Karola Nawrockiego na urząd prezydenta zapowiedział, że rząd jest gotowy na współpracę z przyszłym prezydentem, ale będzie on musiał dostosować się do "jednej zasady".
- Rozmawiaj z nami, konsultuj. Idźmy do przodu, ale nie próbuj rządzić, bo rząd rządzi w Polsce, a nie prezydent. Ta granica ma być zachowana. Jeżeli prezydent przyjdzie i będzie uważał, że rządzi, to dostanie po łapach
- powiedział wicepremier.
Dodał też, że są przestrzenie, "gdzie prezydent nie może się wtrącać".
Tymczasem już dzień później, po przejęciu przez prezydenta Nawrockiego zwierzchnictwa nad siłami zbrojnymi, ten sam Gawkowski zaprosił głowę państwa do... kierowanego przez siebie resortu.
- Wczoraj mnie pan straszył - przypomniał prezydent Nawrocki, na co szef ministerstwa cyfryzacji, lekko zakłopotany, z uśmiechem powiedział:
- Zapraszam do swojego resortu.
Zobaczcie:
Wczoraj PKN @NawrockiKn podczas odbierania gratulacji przypomniał @KGawkowski jego wypowiedź z przedednia: "jeżeli prezydent będzie uważał, że rządzi, to dostanie po łapach”. Czerwonemu zabrakło odwagi by się do tego odnieść, szybko zaprosił prezydenta do swojego ministerstwa.… pic.twitter.com/fR3q72yLYj
— Procesor Mittelschmertz (@prof_Mittelmerz) August 7, 2025
Dobrej woli starczyło ministrowi na niecałą dobę. Dziś bowiem pochwalił się nietypową aplikacją w telefonie. Okazało się, że ta odlicza dni do końca prezydentury Karola Nawrockiego.
- Będę odliczał, bo to się skończy wcześniej czy później - stwierdził.