Donald Tusk został zapytany podczas briefingu przed wylotem z Armenii, czy w związku z dobrymi relacjami między prezydentem USA Donaldem Trumpem i prezydentem Karolem Nawrockim, liczy na relokację wycofywanych z Niemiec amerykańskich żołnierzy do Polski.
Zdaniem szefa rządu, to "delikatna sprawa". - Chyba nie powinniśmy jako państwo podbierać (...). Nie pozwolę na to, żeby Polska była w jakikolwiek sposób wykorzystywana do łamania solidarności czy współpracy na poziomie europejskim - powiedział.
Wypowiedź Tuska skomentował w programie "Gabinet Sakiewicza" na antenie Telewizji Republika były premier Mateusz Morawiecki. Jego zdaniem były to "żałobne słowa, które nigdy nie powinny paść".
"[...] mówi z pewnego rodzaju swadą, nawet dumą, że ważniejsza jest jakaś mityczna "solidarność europejska". Czym jest ta "solidarność europejska", to my wiemy - jak pasuje coś największym państwom [...] to mamy być solidarni [...] Dziękuję bardzo za taką solidarność"
– stwierdził.
Zdaniem Morawieckiego, "chwila jest wiekopomna". - Otwiera się wyjątkowe okienko, wyjątkowa szansa na utworzenie stałej bazy wojsk amerykańskich, stałej dywizji. 5 tys. z Niemiec, dodając do naszych 10 tys. i jeszcze 5 tys. ze Stanów Zjednoczonych i mamy już niepełną dywizję amerykańską, uzbrojoną po zęby. Mniej więcej 400 lat temu byliśmy być może na podobnym poziomie bezpieczeństwa, jako państwo polskie - powiedział.
"Mój następca, obecny premier, popełnia coś więcej niż zbrodnie - popełnia błąd. W tym sensie, że zamiast robić wszystko, aby przyciągnąć tych żołnierzy amerykańskich do Polski, z Niemiec, Hiszpanii, z jakiegokolwiek kraju, to on woli malutki punkcik zarobić u naszego zachodniego sąsiada, który, myślę że patrząc na taką wypowiedź polskiego premiera, z jednej strony śmieje się, z drugiej strony gardzi nim [...] wiem mniej więcej jak myślą kanclerze Niemiec"
– oznajmił.
Morawiecki dodał, że "mamy gigantyczną szansę na zmianę układu geopolitycznego w naszym regionie, w naszej części świata". - Polska na flance wschodniej może być naprawdę bezpieczna. Możemy podnieść nasz poziom bezpieczeństwa o dwa piętro wyżej. Nie mówię o tym dlatego, że wierzę bezwzględnie i wyłącznie w amerykańską pomoc, broń Boże. Ja często wspominałem [...] że jest triada bezpieczeństwa. Z tych trzech komponentów, najważniejszym jest nasza polska armia, nasz przemysł zbrojeniowy, ale przecież NATO i ten sojusz jest tym drugim elementem tego trójnogu bezpieczeństwa - mówił.
"Jeśli NATO ma być mocniejsze w Polsce, poprzez obecność wojska amerykańskich, dywizji amerykańskiej, stałej bazy amerykańskiej, takiej, jak w Niemczech, takiej, jak we Włoszech takiej, jak w Korei, to premier polskiego rządu powinien robić wszystko, rzucić wszystko czym się teraz zajmuje, jechać gdziekolwiek, do którejkolwiek stolicy, żeby dopiąć na ostatni guziczek to wielkie, wielkie wiekopomne zadanie. Jeśli tego nie robi, należy się zastanowić dlaczego"
– oznajmił.
Zdaniem Morawieckiego, "obecny premier robi bardzo dużo, by odsunąć Stany Zjednoczone" od Polski.