Program SAFE został zaproponowany przez Ursulę von der Leyen w marcu br. i już w maju ministrowie UE doszli do porozumienia co do jego kształtu. Zakłada on, iż kraje członkowskie mogą ubiegać się o pożyczki na wydatki związane z obronnością, a łączna pula środków przewidzianych na to wynosi 150 mld euro. Jest jednak pewien warunek do spełnienia, który mocno krytykowała polska opozycji. Otóż zgodnie z przyjętymi zasadami obowiązywać ma tzw. europejska preferencja, co oznacza, że ok. 65 proc. wartości środków ma trafiać do dostawców z państw UE (przede wszystkim Niemiec i Francji), natomiast jedynie 35 proc. można przeznaczyć na zakupy poza tym obszarem.
Przedstawiciele rządu Donalda Tuska wielokrotnie twierdzili, iż przyjęcie i realizacja tego typu przedsięwzięcia są największym sukcesem polskiej prezydencji. Teraz natomiast okazuje się, iż temat, którym szczyciła się koalicja 13 grudnia, wywołuje spore kontrowersje w Europie. Portal Euractiv.com poinformował, że w środę Parlament Europejski złożył do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej wniosek o unieważnienie rozporządzenia SAFE, a powodem tego działania jest ominięcie PE w procesie legislacyjnym.
„Podważa to legitymację demokratyczną w oczach opinii publicznej, a żaden parlament na świecie by tego nie zaakceptował”
– wskazały unijne służby prasowe. Jednocześnie PE postuluje utrzymanie skutków rozporządzenia do czasu opracowania aktu zastępczego.
„Codzienna” o komentarz w tej sprawie poprosiła Michała Dworczyka, europosła PiS i byłego wiceministra obrony narodowej.
– Mamy do czynienia z wewnętrzną rywalizacją wśród unijnych instytucji. Z jednej strony przedstawiciele Parlamentu Europejskiego, z drugiej Komisja Europejska, a z trzeciej Rada UE. Zasmuca mnie fakt, że w wyniku ambicji poszczególnych urzędników mogą ucierpieć inicjatywy istotne z punktu widzenia bezpieczeństwa. Od razu chcę podkreślić, że nie jestem nadmiernym zwolennikiem programu SAFE i wielokrotnie wraz z innymi członkami naszej grupy w europarlamencie wskazywaliśmy na wątpliwości co do jego kształtu. Jednak skoro został już wdrożony i istnieje szansa, że niektóre polskie inicjatywy uzyskają wsparcie, torpedowanie go teraz byłoby bardzo nieodpowiedzialne
– mówi Michał Dworczyk w rozmowie z „GPC”.
Dodaje, że obecna sytuacja jest efektem politycznego niechlujstwa.
– Rada UE zdecydowała się przyjąć SAFE, pomijając przewidziane przepisami kroki legislacyjne, w których udział miał wziąć Parlament Europejski. Sprawa została po prostu poprowadzona politycznie niechlujnie i nierzetelnie. W połączeniu z ambicjami niektórych urzędników powstała ta sytuacja, którą obserwujemy dzisiaj – podkreśla europoseł PiS.
Swoją opinią podzielił się z nami także prof. Ryszard Legutko, ekspert ds. unijnych. – Parlament Europejski walczy o władzę, chce ją rozszerzać i stąd tego typu reakcja. Polityka Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej jest taka, aby wspierać bratnie instytucje w dążeniu do zwiększania kompetencji, i w związku z tym spodziewam się, że przychyli się do złożonego wniosku – ocenia prof. Legutko.
Czytaj więcej w weekendowym wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie"!
Karol Nawrocki nie dał się zastraszyć. Prezydent zawetował wiatraki. Zapowiedział złożenie własnej ustawy obniżającej ceny prądu. Mogłaby ona zostać przyjęta przez parlament do 24 września...
— GP Codziennie (@GPCodziennie) August 21, 2025
Więcej ℹ️ » https://t.co/EDVldJkeHO
📰📲https://t.co/fzu0qGvJ8U pic.twitter.com/9LM4cYvgBi