Od momentu ogłoszenia oficjalnych wyników wyborów prezydenckich przez Państwową Komisję Wyborczą przedstawiciele koalicji 13 grudnia próbują rozgrzać opinię publiczną, rozpowszechniając tezy o masowych fałszerstwach, do których rzekomo miało dojść podczas głosowania 1 czerwca. Środowiska związane z obozem rządzącym przekonują obywateli, aby ci masowo składali protesty wyborcze do Sądu Najwyższego, oferując w tym zakresie pomoc. Jak poinformowała PAP Monika Drwal z zespołu prasowego SN, do piątku wpłynęły 434 takie protesty. Dziś mija ostatni dzień na ich złożenie. Dotychczas Sąd Najwyższy zdecydował o ponownym przeliczeniu głosów w 13 obwodowych komisjach wyborczych, m.in. w Mińsku Mazowieckim, Krakowie, Gdańsku i Strzelcach Opolskich. Natomiast na rozpatrzenie wszystkich protestów SN ma czas do 2 lipca – to ostateczny termin na stwierdzenie ważności wyborów.
Na razie liczba protestów jest znacznie niższa niż w 2020 r., gdy do SN wpłynęło ponad 5,8 tys. zawiadomień. Możliwe jednak, że jeszcze wzrośnie, gdyż złożenie protestu w ostatnim możliwym dniu zapowiedział m.in. wiceminister obrony narodowej i członek sztabu Rafała Trzaskowskiego, Cezary Tomczyk. „Od wielu dni analizujemy wyniki wyborów – komisja po komisji. Przeanalizowaliśmy 31 627 obwodowych komisji w całej Polsce. Na podstawie tych danych składam osobisty protest wyborczy i Was zachęcam do tego samego. W poniedziałek protest złoży również komitet wyborczy Rafała Trzaskowskiego” – napisał w mediach społecznościowych polityk KO.
Warto podkreślić, że narracja suflowana przez część współpracowników Rafała Trzaskowskiego jest krytykowana przez koalicjantów Platformy. Wicepremier, minister obrony narodowej, szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz podczas piątkowej konferencji w Dęblinie negatywnie wyraził się m.in. o działaniach Romana Giertycha, który także desperacko próbuje doprowadzić do podważenia wyniku wyborczego.
– Karol Nawrocki wygrał wybory prezydenckie. 6 sierpnia złoży przysięgę przed Zgromadzeniem Narodowym. Miarą odpowiedzialności za państwo jest przede wszystkim szacunek dla obywateli i ich decyzji – mówił lider PSL. – Oczywiście jestem za tym, żeby każdy protest wyborczy został rozpatrzony i każdy protest musi być wyjaśniony. Ale podważanie wyników wyborów w dzisiejszym czasie, w takim momencie jest po prostu nieodpowiedzialne, a wręcz szkodliwe – dodał.
O komentarz do spraw zawiadomień i próby podważenia legalności wyborów poprosiliśmy mec. Dariusza Lasockiego, byłego członka PKW.
– Każdy obywatel ma prawo do wniesienia zastrzeżeń dotyczących przebiegu wyborów, jednak apeluję do wszystkich rozemocjonowanych wyborców, aby nie kierowali protestów, które nie odnoszą się do konkretnego aktu głosowania. Sąd Najwyższy w orzeczeniach z lat 1995, 2011 i 2020 jednoznacznie wskazywał, że protest wyborczy musi odnosić się do indywidualnego aktu głosowania. Oznacza to, że osoba głosująca w danej komisji, np. w Warszawie, może składać protest wyłącznie w odniesieniu do tej konkretnej komisji – mówi nam mec. Lasocki.
– Dotychczas zapadły decyzje o ponownym przeliczeniu głosów w 13 obwodowych komisjach wyborczych. W każdej z nich mówimy o kilkuset osobach, czasem kilku tysiącach. Przy skali różnicy głosów między kandydatami w drugiej turze są to liczby niewielkie, które, jak stanowi Kodeks wyborczy, nie mają wpływu na ostateczny wynik wyborów. Dlatego nie należy dawać ludziom płonnych nadziei, że ktoś jest dziś w stanie podważyć rezultat głosowania. Takie działania wyrządzają szkodę społeczeństwu. Za rozbudzonymi oczekiwaniami często idą emocje, a nawet agresja. W ten sposób osłabiamy fundamenty demokracji
– ocenia mec. Dariusz Lasocki.
Czytaj więcej w poniedziałkowym wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie"!
Prawdziwa twarz KO: pogarda i łamanie prawa. @RepublikaTV ujawnia taśmy Giertych–Tusk
— GP Codziennie (@GPCodziennie) June 15, 2025
Więcej ℹ️ od 00:00 na » https://t.co/1HYRtWiDJA
Dołącz do grona Czytelników #GPC, którzy chcą wiedzieć, co naprawdę dzieje się w Polsce! Codziennie. Bez cenzury: https://t.co/5oUNtNfQBb pic.twitter.com/FB9WDvaGe3