W środę prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nadał jednej z jednostek Sił Zbrojnych swego kraju imię „Bohaterów UPA”. Wyjaśnił, że uczynił to „w celu przywrócenia historycznych tradycji narodowego wojska oraz uwzględniając wzorowe wykonywanie powierzonych zadań podczas obrony integralności terytorialnej i niepodległości Ukrainy”.
Decyzja Zełenskiego wywołała falę krytyki w Polsce. Premier Donald Tusk ocenił ją jako niepokojącą, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz jako nie do przyjęcia. Oburzenie wyraziło MSZ; szef MSZ Radosław Sikorski wskazał, że na polsko-ukraińskiej kłótni o przeszłość zyska tylko Władimir Putin.
Z kolei prezydent Karol Nawrocki oświadczył, że Zełenskiemu powinien zostać odebrany Order Orła Białego.
"Gloryfikowanie UPA jest rzeczą, która dostarczyła rosyjskiej propagandzie wiele tlenu do dezinformacji"
- powiedział prezydent.
Na pytania w tej sprawie odpowiedział rzecznik ukraińskiego MSZ.
„Widzimy gwałtowną reakcję w Polsce na decyzję o nadaniu jednemu z ukraińskich pododdziałów nazwy upamiętniającej bohaterów UPA. Jest to przykre, ponieważ dzieje się wbrew szerszemu trendowi rozwiązywania problematycznych kwestii w relacjach ukraińsko-polskich, który obserwowaliśmy przez ostatnie półtora roku”
– napisał w odpowiedzi na pytania polskich dziennikarzy rzecznik MSZ w Kijowie Heorhij Tychyj.
Dodał, że w ostatnim okresie Ukraina i Polska włożyły wiele wysiłków w rozwiązywanie trudnych kwestii.
„W szczególności wznowiono proces poszukiwań i ekshumacji. Po raz pierwszy od wielu lat wznowił działalność Kongres Historyków. Dyskusja o przeszłości powinna mieć charakter merytoryczny i opierać się na wiarygodnych źródłach. Nasza historia potwierdza, że na sporach między Ukraińcami a Polakami korzysta wyłącznie Moskwa”
– podkreślił Tychyj.