Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump ogłosił w ubiegłym tygodniu na platformie społecznościowej Truth Social, że zdecydował o wysłaniu do Polski „dodatkowych” 5 tys. żołnierzy. Stwierdził, że to decyzja podjęta „w oparciu” o relacje z prezydentem Nawrockim, którego – jak przypomniał - wsparł przed wyborami w 2025 roku.
O to, kiedy dodatkowi amerykańscy żołnierze mogliby przyjechać do Polski, pytany był w sobotę na antenie RMF FM szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki. Zaznaczył, że komponent rotacyjny nie jest zagrożony. - Chciałbym, żeby to było tak, jak literalnie napisał pan prezydent Trump, dodatkowe 5 tys. W tej wersji minimum - zastąpienie tego komponentu 4 tys., czyli i tak jesteśmy do przodu o 1 tys. żołnierzy. Jest to dla nas sprawa wzmacniająca nasze bezpieczeństwo. To jest kwestia bardzo symboliczna dla nas. Trzeba o nią walczyć. Trzeba być proaktywnym na tym odcinku - powiedział.
Dopytywany o szczegóły dodatkowego wsparcia z USA wyjaśnił, że wersja "minimalna" byłaby wysłaniem dodatkowego tysiąca żołnierzy, a "maksymalna" to wsparcie Polski o kolejne 5 tysięcy.
"To byłoby najbardziej optymalne. Wiem, że Sztab Generalny jest w kontakcie z gen. Grynkewichem i gen. Donahue. My też, wykorzystując narzędzia, które mamy, rozmawiamy ze stroną amerykańską"
– powiedział.
Jak przekazał, rozmawiał z wiceszefem Pentagonu Elbridgem Colbym na temat tego, by zamienić komponent rotacyjny wojsk USA w Polsce na stałą obecność. - Sekretarz Colby mówi: rozmawiajmy. Jest uchylone okno. Trzeba złożyć ofertę. Trzeba umowę EDCA z 2020 roku pewnie renegocjować. Tam też są w tej umowie zapisy dla nas istotne, bo one nakładają na nas pewne zobowiązania inwestycyjne dotyczące infrastruktury wojskowej - mówił.
"Musimy dzwonić, jeździć do Waszyngtonu i do tego gorąco Amerykanów przekonywać, że stała obecność jest kluczowa i zrobić wszystko, żeby ta infrastruktura powstała"
– powiedział.
Zaznaczył, że warunkiem stałej obecności wojsk USA jest budowa specjalnego miasteczka. - Chciałbym, żeby poszły za tym - poza deklaracjami [ze strony polskiego rządu] - prace planistyczne, ale i nie ukrywajmy, mamy mało czasu, musi do tego być specustawa stworzona, znosząca pewne ramy prawne, dotycząca budowania takich infrastruktur w zwyczajnym trybie [...] musimy to zrobić szybko, nie mamy czasu - powiedział.
Jak wskazał, ewentualna baza wojsk USA mogłaby powstać w zachodniej części naszego kraju. Dodał, że budowa takiej infrastruktury mogłaby zająć dwa lata. Natomiast, najważniejszy jest konkretny plan, którzy będzie można przedstawić Amerykanom.