Partyjni nominaci na stołkach w szpitalach
Afera wokół warszawskiego Szpitala Południowego wywołała ogromne kontrowersje. Kolejne ustalenia mediów pokazują szerszy problem funkcjonowania publicznych szpitali zarządzanych przez samorządy kontrolowane przez polityków Koalicji Obywatelskiej i PSL.
W przypadku Szpitala Południowego symbolem całej afery stał się Dawid Kacprzyk - lekarz i radny Koalicji Obywatelskiej z warszawskiego Ursusa, który jako koordynator SOR miał zarobić w 2025 roku około 1,6 mln zł. Media ujawniły również szokujące informacje dotyczące preferencyjnego traktowania polityków KO w tzw. saloniku VIP oraz specjalnej ścieżki badań. Po wybuchu skandalu Kacprzyk zrezygnował z członkostwa w KO i mandatu radnego, a w placówce ruszyły kontrole.
Na tym jednak lista kontrowersji się nie kończy. W ostatnich dniach pojawiły się doniesienia dotyczące Mazowieckiego Szpitala Specjalistycznego w Radomiu, nadzorowanego przez władze województwa mazowieckiego, którym od lat kieruje marszałek Adam Struzik z PSL. W zarządzie i radzie nadzorczej tej placówki znaleźli się działacze lub osoby związane z PSL oraz Koalicją Obywatelską. Na liście jest m.in. działaczka PSL Bożenna Pacholczak czy Łukasz Skrzeczyński, który trzykrotnie z ramienia Platformy Obywatelskiej próbował dostać się do Rady Miasta Radomia.
Kolejny skandal wybuchł wokół Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Toruniu. Według ustaleń "Gazety Polskiej Codziennie" lekarze alarmowali tam o brakach kadrowych na SOR-ze, "bilokacji" lekarzy i rozbieżnościach w grafikach przedstawianych NFZ. Placówką kieruje Sylwia Sobczak, jedna z zaufanych osób marszałka województwa kujawsko-pomorskiego Piotra Całbeckiego. Regionem tym od lat rządzi koalicja KO-PSL.
Kierwiński: "Nie mogę zrozumieć..."
O obsadzanie partyjnymi nominatami rad nadzorczych i zarządów placówek medycznych pytany był dziś w Polsat News Marcin Kierwiński, szef MSWiA.
Cały czas nie mogę zrozumieć jednej kwestii: skąd jest przekonanie, że w jakimkolwiek szpitalu kadry dobierane są na podstawie jakiegoś politycznego klucza?
– pytał polityk KO.
Kierwiński:
— chrzanik (@chrzanikx) July 8, 2026
„Cały czas nie mogę zrozumieć skąd jest przekonanie, że w jakimkolwiek szpitalu kadry dobierane są na podstawowe politycznego klucza”
No nie wiem panie Kierwiński, proszę zapytać Kacprzyka i połowy PSLu XDDDDDD pic.twitter.com/3nMFaw423G
Następnie pytał prowadzącego: "Chciałby pan, żeby to polityk, nie wiem, szef Platformy czy Koalicji Obywatelskiej w Warszawie wyrzucał prezesów albo rady nadzorcze? Nie, takich standardów nie będzie, niezależnie od tego, jak niektórzy politycy, nieodpowiedzialni politycy, chcą stworzyć takie wrażenie".
Dodał też, że "jeżeli znalazłby pan takie przypadki, że to partia polityczna decyduje, kto pracuje na SOR-ze albo w jakimś szpitalu, to bym powiedział, że to jest skrajna patologia".
Polityka zapytano także o pogłoski mówiące o tym, iż w rzeczywistości to on - a nie Rafał Trzaskowski - rządzi stolicą.
Warszawa ma swojego prezydenta - nazywa się Rafał Trzaskowski. Ja te bajki o „nadprezydencie” słyszę od wielu, wielu lat - stwierdził, odnosząc się do stwierdzenia, że wielu polityków mówi, że tym „nadprezydentem” jest on. Warszawa ma swojego prezydenta, moim zdaniem dobrego prezydenta i zdaniem Warszawiaków także dobrego prezydenta, bo wygrywa kolejne wybory i jest nim Rafał Trzaskowski. To on ma prawo kształtować politykę
- odparł Kierwiński.