Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński spotkał się dziś z mieszkańcami Białegostoku. Tam odnosił się do obecnej sytuacji w kraju.
- Co trzeba zrobić, żeby Polskę cofnąć w rozwoju o wiele lat? Mówiąc prościej - sprowadzić nas na dziady. Co trzeba zrobić? Czy przypadkiem nie jest tak, że w tej chwili coś takiego jest robione? - pytał przekornie.
- Trzeba uderzyć w polską gospodarkę i zasoby rodzin, obywateli. Temu świetnie służy atak poprzez energię - wskazał.
💬 Prezes PiS J. Kaczyński @OficjalnyJK: Co trzeba zrobić, żeby Polskę cofnąć w rozwoju? W Polsce jest to aktualnie robione. Trzeba uderzyć w polską gospodarkę i w portfele rodzin. Świetnie służy temu atak poprzez energię i wszystkie mechanizmy Zielonego Ładu, które już… pic.twitter.com/YPHq4khXGk
— Prawo i Sprawiedliwość (@pisorgpl) August 28, 2025
Jak mówił, „wszystkie mechanizmy Zielonego Ładu już doprowadziły do ogromnego wzrostu cen energii”. - To w nas potężnie uderzy. W planie dalej jest obłożenie kosztami od emisji CO2 budownictwa, rolnictwa i innych działów gospodarki. To będzie oznaczało ogromny wzrost cen produkcji. To koło rozwojowe naszego kraju, zamiast kręcić się do przodu, zaczyna kręcić się do tyłu - wskazał Kaczyński.
Ostrzegł, że „rolnictwo polskie będzie - łagodnie mówiąc - zagrożone, a właściwie można powiedzieć, że padnie”.
I dalej: „do tego wszystkiego dochodzi budżet Unii Europejskiej. Na przyszłe siedmiolecie przeznaczono 20 proc. mniej środków na rolnictwo. Co więcej, to budżet z totalną warunkowością. Będziemy musieli płacić składki, a Unia Europejska wedle swojego widzimisię będzie tymi środkami dysponować. Przypominam, że nas karano nie za żadne łamanie praworządności, a za to, że po prostu rządziliśmy”.
- To, co dziś się dzieje, to wielkie uderzenie we wszystko, co zdołaliśmy osiągnąć, jeśli chodzi o naszą stopę życiową. Ona dalej jest niższa niż w krajach Zachodu, ale ta różnica znacznie się zmniejszyła. Jest najmniejsza w naszych tysiącletnich dziejach. Nasza relacja, w stosunku do przeciętnej, to przeszło 80 proc. W stosunku do pięciu najbogatszych państw to ok. 70 proc. Jest tak, jak nigdy w naszej historii nie było - podkreślał.
- To się oczywiście nie podoba. Może przyklaskują nam w Hiszpanii czy Portugalii, ale w Niemczech? Oczywiście, że jest im to nie na rękę. Wcale nie chcą mieć Polski, która byłaby na poziomie Niemiec czy zbliżonym poziomie - zwracał się do zebranych.