W niedzielę rano na oficjalnym profilu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego na Facebooku pojawił się mem wykorzystujący fragment słynnego obrazu Józefa Chełmońskiego „Żurawie” (znanego również jako „Odlot żurawi”). Na dzieło sztuki nałożono napis: „Ja patrzący jak moja wypłata odlatuje 15 minut po opłaceniu rachunków”.
Wpis, który w zamyśle administratorów profilu miał być zabawny, spotkał się z natychmiastową i bardzo ostrą reakcją internautów. Komentujący zwrócili uwagę na skrajną niestosowność publikowania takich treści przez instytucję państwową, która bezpośrednio odpowiada za sytuację finansową pracowników podległego jej sektora.
„Normalizacja bezradności” i echa słów Komorowskiego
Pod postem błyskawicznie zaroiło się od krytycznych komentarzy. Pracownicy muzeów, instytucji kultury oraz zwykli obywatele wyrazili swoje oburzenie poziomem komunikacji ministerstwa.
„Jest to dość niesmaczny żart, biorąc pod uwagę zarobki pracowników kultury” – napisała jedna z użytkowniczek. Inny komentujący dodał:
„Używanie tego typu narracji przez resort kultury to klasyczna normalizacja bezradności. Zamiast rozwiązań, dostajemy mechanizm poprawy nastroju poprzez wspólne narzekanie”.
Część internautów wprost uderzyła w odpowiedzialność rządu za obecny stan rzeczy. „Żenujące, zwłaszcza, że to Wy odpowiadacie za zniesienie widełek płacowych i niskie zarobki w kulturze. Dziady kultury Wam tego nie darują!” – czytamy w jednym z wpisów. Zwracano również uwagę na brak powagi instytucji:
„Najpierw post za postem stawiając ustawe dla artystów ponad resztą społeczeństwa... A teraz to...brak powagi nie tylko samej instytucji ale i brak powagi dla faktycznego wielkiego artysty już nie mówiąc o ironicznym poglądzie na kwestię płac społeczeństwa....”.
Pojawiły się także nawiązania do słynnej wpadki byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego z 2015 roku. Jeden z internautów skwitował wpis ministerstwa krótkim: „Zmień pracę, weź kredyt...”.
W tle miliony za „spacery dendrologiczne”
Niefortunny wpis o ulatniających się wypłatach zbiegł się w czasie z doniesieniami na temat przeszłości biznesowej obecnej minister kultury, Marty Cienkowskiej (Polska 2050). Firma prowadzona przez obecną szefową resortu wygrywała przetargi Zarządu Zieleni m.st. Warszawy, które w ciągu trzech lat miały przynieść niemal 1,67 mln złotych zysku.
W ofercie firmy consultingowej znajdowały się między innymi „spacery dendrologiczne”. Sama minister Cienkowska tłumaczyła niedawno na antenie Polsat News, na czym polegały te usługi:
„To jest oprowadzanie po przestrzeni leśnej (...), w którym przewodnik opowiada o tym, jakie to są drzewa, czym one się charakteryzują, kiedy na przykład wypuszczają liście”.
Szefowa resortu kultury przekonywała również, że była to „bardzo duża usługa”, a przed wejściem do polityki prowadziła „bardzo dobrze prosperujący biznes”.
Kontrast pomiędzy milionowymi kontraktami minister na oprowadzanie po lesie a żartami jej resortu z pustych portfeli Polaków nie umknął uwadze internautów. Pod niefortunnym memem szybko pojawiły się pytania nawiązujące do tej sprawy:
„czyżby Ministra zarabiała za mało? a gdzie te 1,7 bańki za spacery po lesie?”.