Przemysław Czarnek na antenie Republiki odniósł się do cen paliw na polskich stacjach. Polityk PiS wskazywał przede wszystkim na koszt oleju napędowego, który zbliża się do 9 zł za litr.
– Gdyby pani miała, pani redaktor, diesla, jak mój kolega, z którym przyjechałem, (...) to tankowałaby pani prawie po 9 złotych, co jest najdroższym paliwem w historii Polski. Nigdy olej napędowy nie dochodził do takich poziomów cen, kosmicznej drożyzny
– powiedział Czarnek.
Zdaniem polityka wysokie ceny paliwa nie są wyłącznie problemem kierowców. Jak przekonywał, ich skutki odczuwają także przedsiębiorstwa i gospodarstwa rolne. – To jest również ogromne uderzenie w polską gospodarkę, w konkurencyjność polskich przedsiębiorstw i w polskie rolnictwo – stwierdził.
Czarnek zwrócił uwagę, że mimo zakończenia żniw rolnicy nadal prowadzą prace wymagające znacznego zużycia paliwa.
– Żniwa się skończyły, ale prace polowe się nie skończyły. Te prace polowe idą. Właśnie w tej chwili jest orka do tych zbóż ozimych i tak dalej. Do wszystkiego potrzebne jest paliwo. Do wszystkiego jest potrzebne paliwo i dzisiaj stanowi to naprawdę ogromny problem dla rolników, dla przedsiębiorców, dla polskiej gospodarki
– mówił.
Czarnek zapowiada protest przed Orlenem
Polityk PiS poinformował jednocześnie, że w piątek ma odbyć się protest przed Orlenem. Jednym z jego tematów mają być właśnie ceny paliw.
– Jutro będziemy protestować pod Orlenem w tej sprawie również między innymi – zapowiedział i przekonywał, że obecne ceny na stacjach nie odpowiadają sytuacji na światowym rynku ropy i kursowi dolara.
– Naprawdę jest tak, że cena ropy na świecie jest dużo niższa niż była w czasach rządów Prawa i Sprawiedliwości, dolar jest dużo tańszy niż w czasach rządów Prawa i Sprawiedliwości, a paliwo na stacjach benzynowych kosztuje o 1,20 zł, 1,50 zł drożej niż powinno kosztować w relacji do cen ropy na świecie, na rynkach światowych
– powiedział.
Powołał się przy tym na wyliczenia byłego prezesa Orlenu Daniela Obajtka.
– To wyliczył pan prezes Daniel Obajtek. Dziś to paliwo, które pani zatankowała po 7,90, powinno kosztować 6,70. Koleżanka po 7,99 tankowała. A powinno kosztować 6,70
– mówił Czarnek.
Według polityka podobna różnica dotyczy oleju napędowego. – Olej napędowy nie powinien dochodzić do 9 złotych, tylko jeśli już w takiej sytuacji, to mógłby dochodzić właśnie do 7,98 zł maksymalnie – stwierdził.
„Orlen nie jest zwykłym przedsiębiorstwem”
Pytany, czego protestujący oczekują od Orlenu, Czarnek odpowiedział, że koncern powinien wykorzystywać swoją pozycję na rynku do wpływania na ceny paliw. – Żeby Orlen zaczął działać tak, jak działał w czasach rządów Prawa i Sprawiedliwości, wówczas kiedy w gabinecie szefa Orlenu był pan prezes Daniel Obajtek – odpowiedział.
Jak przekonywał, pozycja koncernu powoduje, że jego polityka cenowa ma znaczenie także dla pozostałych sprzedawców paliw.
– Orlen jest dzisiaj podmiotem na rynku w Polsce i sprzedawcą paliw tak potężnym, że jest w stanie stymulować ceny na naszych stacjach benzynowych
– powiedział Czarnek.
Polityk argumentował, że obniżenie marży przez koncern mogłoby przełożyć się na sytuację na całym rynku.
– Jakby Orlen obniżył swoją marżę detaliczną (...) to przecież ta cena byłaby również na innych stacjach, bo to wszystko jest rzeczywiście jeden rynek i nikt by sobie nie pozwolił na innych stacjach, nieorlenowskich, na paliwo o złoty droższe niż na Orlenie
– przekonywał.
Czarnek podkreślał przy tym szczególne znaczenie koncernu dla państwa i gospodarki. – Orlen nie jest zwykłym przedsiębiorstwem, to jest srebro rodowe polskie, niezwykle ważny podmiot na rynku gospodarczym dla gospodarki polskiej w ogóle – powiedział.
Według polityka państwo powinno wykorzystywać możliwości związane z pozycją Orlenu nie tylko z myślą o indywidualnych kierowcach, lecz również o przedsiębiorstwach.
– Rządzący mają zatem inny instrument, który został rozwinięty za naszych czasów, Orlen właśnie, który można użyć do tego, żeby obniżyć ceny paliw. Nie tylko po to, żeby ulżyć pani redaktor, mi (...) wszystkim Polakom czy rolnikom, ale przede wszystkim dlatego, żeby ratować polską gospodarkę
– mówił Czarnek.
Polityk PiS powiązał ceny paliw z szerszą sytuacją gospodarczą. W jego ocenie wysokie koszty prowadzenia działalności wpływają na konkurencyjność przedsiębiorstw, zatrudnienie i stan finansów publicznych.
– Polska gospodarka z dnia na dzień staje się coraz mniej konkurencyjna, a to z kolei przekłada się na coraz większe bezrobocie, zwłaszcza wśród najmłodszych pracowników (...), przekłada się na coraz mniejsze wpływy, w związku z tym również do budżetu państwa, coraz większy deficyt budżetowy i dług, który narasta w sposób galopujący
– powiedział Przemysław Czarnek.