Bilion po bilionie
Dług publiczny USA osiągnął rekordowe 37 bilionów dolarów. Bilion deficytu został dodany w niecały rok. Poprzedni rekord w wysokości 36 bilionów został ustanowiony w listopadzie 2024 r., a 35 bilionów odnotowano w lipcu 2024 r.
Dług publiczny USA osiągnął rekordowe 37 bilionów dolarów. Bilion deficytu został dodany w niecały rok. Poprzedni rekord w wysokości 36 bilionów został ustanowiony w listopadzie 2024 r., a 35 bilionów odnotowano w lipcu 2024 r.
Powakacyjny, jesienny sezon polityczny w Polsce już się właściwie rozpoczął. W sprawach społeczno-gospodarczych wyznaczą go niepokojące dane ekonomiczne, które najpewniej wzmocnią kryzys zaufania do rządu Donalda Tuska zarówno wśród pracowników najemnych, jak i przedsiębiorców.
Poszukiwanie wszędzie zdrady i spisków może być miarą zaburzeń osobowościowych, ale też sygnałem, że nie czujemy się zbyt pewnie. Jeśli wszyscy na nas czyhają i przeciwko nam knują, to znaczy, że nasza pozycja jest zagrożona, autorytet osłabiony, a sojusze niepewne.
Donald Tusk zapowiedział, że odblokuje możliwość stawiania wiatraków. Powiedział coś o rozporządzeniach. Jednego nie rozumiem. Po co się ograniczać? Niech rząd zrobi systemowe samowole budowlane.
Tegoroczny sierpień stał się okazją do wielu patriotycznych uroczystości, które zawsze poruszają ludzi kochających Polskę. Niektóre z nich mają już swoją ugruntowaną tradycję w kalendarzu rocznicowych obchodów. Myślę zwłaszcza o kolejnej rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, Bitwy Warszawskiej czy strajków z sierpnia 1980 r. Od lat 80. ubiegłego wieku wznowiona została tradycja Marszy Szlakiem I Kompanii Kadrowej, które zostały zapoczątkowane w 1945 r. Od niedawna w te patriotyczne wydarzenia wpisuje się także rocznica komunistycznej zbrodni dokonanej przez komunistów 28 sierpnia 1946 r. na Żołnierzach 5 Wileńskiej Brygady AK – Zygmuncie Selmanowiczu „Zagończyku” i Danucie Siedzikównie „Ince”. Zostali rozstrzelani przez pluton egzekucyjny w Gdańsku w więzieniu przy ul. Kurkowej.
Poprzedzone referendum przyspieszone wybory w Zabrzu to sygnał, że wywodzący się ze środowiska koalicji 13 grudnia prezydenci miast mogą czuć się poważnie zagrożeni. W obliczu chronicznej niewydolności rządu Donalda Tuska i rosnącej niechęci do niego rośnie frustracja w regionach, gdzie rządzą „jego” prezydenci. Mieszkańcy zarządzanych przez Platformę Obywatelską miast widzą bowiem nie tylko to, że obietnice, z którymi na ustach szli do wyborów namaszczeni przez partię kandydaci, nie mają szans na realizację, ale też że miejskie struktury coraz częściej stają się siedliskiem patologii, a w najlepszym razie przechowalnią dla partyjnych krewnych i znajomych.
W ostatniej kampanii prezydenckiej dużo większą rolę niż zwykle odegrały debaty kandydatów. Zauważyły to stacje telewizyjne i inne media, próbując organizować własne starcia pretendentów, a później również komentatorzy i socjologowie. W momencie, gdy debata publiczna została zmieniona w jazgotliwą mieszankę szukania haków i moralnych szantaży, rozmowy między politykami stały się nagle bardziej interesujące. Widzieliśmy ich w boju, ale też w ambitniejszych niż codzienna kopanina retorycznych pojedynkach. Debaty w Końskich zmieniły dynamikę całej kampanii, ale i wszystkie inne potyczki wniosły do niej sporo. I te w formule obecności wszystkich, i te przewidujące udział jedynie dwójki kandydatów. Wybory się jednak skończyły, a formuła jak się zdaje miała zostać odłożona na półkę do następnych.
To nie jest najlepszy czas dla premiera Donalda Tuska. Oprócz bolesnej porażki w wyborach prezydenckich cios zadał mu Szymon Hołownia spotkaniami z politykami PiS i niezgodą na zablokowanie inauguracji Karola Nawrockiego.
Spotkanie prezydenta Karola Nawrockiego z prezydentem USA Donaldem Trumpem, które odbędzie się 3 września w Waszyngtonie, to nie tylko pierwsza zagraniczna podróż głowy naszego państwa, ale prawdopodobnie też najważniejsza.
Jak zapowiedział, tak zrobił. Białoruski dyktator Alaksander Łukaszenka podpisał przed kilkoma dniami dekret ściągający do kraju 150 tys. obywateli Pakistanu. Oficjalnie – w celu załatania dziur na rynku pracy. Satrapa już wiosną deklarował, że są mu oni „bardzo potrzebni”.
W ubiegłym tygodniu dowiedzieliśmy się od Koreańczyków, że polski rząd wycofał państwowe firmy z budowy elektrowni atomowej, co poskutkowało wyjściem z tego projektu również strony koreańskiej.
Po każdych przegranych wyborach politycy, publicyści i sympatycy partii liberalnych i lewicowych nie mogą zrozumieć porażek swoich formacji: jak to możliwe, przecież górujemy nie tylko pod względem intelektualnym, ale przede wszystkim moralnym? Niestety, przekonanie to jest wielką iluzją.
Coraz bardziej niepokojące informacje docierają z polskiego rynku pracy. Bezrobocie w lipcu wzrosło do 5,4 proc., a lato jest okresem, gdy zwykle ono spada.
Czy ktoś pamięta jeszcze hasło, że „ze zbrodniarzem się nie negocjuje?”. Akurat europejscy liderzy ze zbrodniarzem Władimirem Putinem negocjowali bardzo chętnie – wspomnijmy, ile telefonów na Kreml wykonał prezydent Francji Emmanuel Macron, ileż razy spotkała się z Putinem kanclerz Angela Merkel, jakie piękne zdjęcia ma z nim Donald Tusk. A przecież już wtedy był to zbrodniarz Putin.
19 sierpnia 1970 roku w Warszawie zmarł Paweł Jasienica, pisarz, publicysta. Naprawdę nazywał się Leon Lech Beynar, a po wojnie był żołnierzem, a nawet adiutantem dowódcy 5. Wileńskiej Brygady AK mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”.
Donald Trump postawił koło Białego Domu dwa wysokie maszty, aby dumnie powiewały amerykańskie flagi.
Platformerscy radykałowie dobrze wiedzą, że walczą o polityczną przyszłość.
Druga tura wyborów prezydenckich w Zabrzu potwierdza koszmarny trend dla Koalicji Obywatelskiej – staje się ona niewybieralna nawet wtedy, gdy na papierze jest faworytem.