Końskie zdrowie
Każdy, kto oglądał dziwaczną debatę prezydenta Andrzeja Dudy z nieobecnym konkurentem, musiał odnieść wrażenie, że jest świadkiem znanej z bokserskich treningów walki z cieniem.
Każdy, kto oglądał dziwaczną debatę prezydenta Andrzeja Dudy z nieobecnym konkurentem, musiał odnieść wrażenie, że jest świadkiem znanej z bokserskich treningów walki z cieniem.
Szkoda, że nie udało się przeprowadzić klasycznej debaty między urzędującym prezydentem a pretendentem. Trudno nazywać oba wydarzenia – w Końskich i Lesznie – debatą, kiedy nie ma bezpośredniej relacji, nie mogą sobie zadawać pytań, brakuje szansy riposty.
To „żenujący produkt niegodziwej małostkowości i zawiści o martyrologiczną pamięć” – tak prof. Jan Hartman w tygodniku „Polityka” wyraził się o plakatach Wojtka Korkucia, upamiętniających 14 czerwca 1940 roku: pierwszy transport, w którym Niemcy wywieźli 728 Polaków z Tarnowa do Auschwitz. Szczególnie twierdzenia o „dewastowaniu resztek reputacji naszego kraju” i „potwierdzaniu stereotypu Polaków antysemitów, wypierających się swych win” przypominają innego profesora – Jana Grabowskiego.
Obalanie pomników przez ruchy Black Live Matter budzą mój intelektualny niepokój. Z pewnością podobne pytania stawiali sobie również wszyscy ci, który przyglądali się rewolucji bolszewickiej, robionej także w imię równości klas i wyzwolenia spod ucisku. Należy sobie jednak zadać pytanie, co będzie następne i jakie rewolucje dotkną przyszły świat.
Pięć lat temu mieliśmy według wielu obserwatorów do czynienia z najciekawszą kampanią od lat. Tym razem obserwujemy natomiast najbrutalniejszą kampanię od początku polskiej demokracji. Zwolennicy Rafała Trzaskowskiego atakują kolejne grupy i osoby, PiS natomiast wydaje się nie dostrzegać wielu zagrożeń, tak jakby wszyscy, którzy mogliby pamiętać, skąd wzięła się podwójna wygrana w 2015 r., byli zajęci czymś innym lub sporo pozapominali.
Umówmy się, drogi Czytelniku, że spiskowa teoria dziejów, tak wyśmiewana przez postępowych mędrków, nawet gdyby była niesłuszna, z jakiegoś powodu wszakże powstała, a powodem tym była skrajna nieufność ciemnego ludu wobec oficjalnej wersji historii podawanej mu przez elity do wyznawania jako jedynie słusznej. Studiowałem niegdyś historię i jak każdy, kto choćby jej liznął, znam dziesiątki przykładów spisków, które zmieniły lub w przypadku sukcesu mogły zmienić losy poszczególnych krajów, a nawet świata.
Konfederaci powtarzają jak mantrę, że PiS nie jest ideową prawicą i że jest to w istocie partia socjalistyczna. O charakterze partii decydują przede wszystkim dwa kryteria: ideowo-aksjologiczne i gospodarczo-społeczne.
Wizyta prezydenta Andrzeja Dudy oraz polityczne decyzje, jakie podjęte zostały w Stanach Zjednoczonych w kwestii długofalowych relacji z Polską, to jedne z najważniejszych dla polskiego bezpieczeństwa spraw, jakie udało się załatwić polskiej dyplomacji w ostatnich dekadach.
Gdy prezydent Andrzej Duda ogłosił Kartę Rodziny, Komitet Bioetyki PAN opublikował apel „do wszystkich uczestników życia publicznego, w szczególności do polityków większości parlamentarnej oraz sympatyzujących z nimi dziennikarzy, o zaprzestanie wygłaszania i rozpowszechnia nienawistnych, pogardliwych i dehumanizujących komentarzy na temat osób identyfikujących się jako osoby homoseksualne, biseksualne lub transpłciowe (LGBT)”.
Trzeba mieć świadomość, że opór przeciwko oczyszczaniu Kościoła, przeciwko niewygodnym decyzjom będzie ogromny, a skala przestępstw i ich tuszowania dopiero nas zaskoczy.
Znowu wybory – i podobnie jak w ostatnich latach, naprzeciwko siebie stoją dwie wizje polityki. Chociaż to właściwie błędne określenie. Z jednej strony mamy bowiem tych, którzy w politykę wierzą. Rozumianą w dość klasyczny sposób. Jako wizję konkretnej wspólnoty, jej dobra, tego, w którym kierunku powinna iść.
Sławomir Nitras nie ustaje w pracy na rzecz sztabu PiS. Jak inaczej określić nerwowe zachowania prominentnego posła Koalicji Obywatelskiej, który agresywnie reaguje na widok ideowych przeciwników na wiecach Rafała Trzaskowskiego?
Ingerencja niepolskich mediów w kampanię wyborczą osiągnęła stan krytyczny, a nawet bardzo krytyczny. Artykuły „Faktu” zarzucające prezydentowi coś, czego nie zrobił, i sugerujące popieranie pedofilii. Ciągła nagonka Onetu i TVN. Żałosne ustawki debat, w których pytania mieli zadawać tzw. dziennikarze na co dzień plujący jadem na wszystko, co prezydenckie, rządowe czy polskie.
Wydawca „Gazety Polskiej Codziennie” postanowił wznowić wydawaną ponad 20 lat temu w Warszawie gazetę „Express Wieczorny”. Ta niezwykle popularna popołudniówka będzie ukazywać się w piątki jako dodatek do wydań „Codziennej”.
Każdy piszący do prasy zna określenie deadline, czyli ostateczny termin, w którym materiał musi być dostarczony redakcji. Taki tytuł nosił też klasyczny film z 1952 r. z Humphreyem Bogartem grającym dziennikarza występującego przeciw wielkim tego świata.
Media, które – tak jak politycy POstkomuny, którym sprzyjają – są zaangażowane w walkę z mediami publicznymi, łamią kolejne granice zawodowej etyki. „Fakt” publikuje zdjęcie prezydenta i tekst wprost z rynsztoka, podobnie rynsztokowy dodatek w milionowym nakładzie wydaje „Gazeta Wyborcza”.
Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że nie dojdzie do bezpośredniego starcia między Andrzejem Dudą a Rafałem Trzaskowskim. Urzędujący prezydent odmówił udziału w debacie na „wyjazdowym” stadionie, a rywal z Koalicji Obywatelskiej nie zamierza wystąpić w Końskich, gdzie faworyt byłby tylko jeden.
Rafał Trzaskowski gotów jest powiedzieć wszystko każdemu, byle złowić naiwnych. Coraz bardziej przypomina Lecha Wałęsę z jego słynnym: „Jestem za, a nawet przeciw”. Świetnie to widać na głośnym już przykładzie z adopcją dzieci przez pary homoseksualne.